RSS

Wychowywanie dzieci.


Nierzadko zdarza się, że dzieci głęboko wierzących rodziców, po osiągnięciu pewnego wieku, nagle stają się przedmiotem niekończącego się żalu dla rodziców, hańbą dla kościoła i pokusą dla świata zewnętrznego. Jak i czym można wytłumaczyć takie zjawisko? Kto jest winny ich zguby? Czy to same dzieci, o które prosiliśmy kiedyś u Boga? Czy to rodzice, którzy dokładali wszelkich starań, aby widzieć swoje dzieci chrześcijanami miłującymi Boga i służącymi Mu? Kto? To pytanie dręczy zapewne wielu z nas. Po wielu obserwacjach i refleksjach, wyrobiłem sobie pewne poglądy i przekonania, którymi chciałbym się podzielić.

Nikt nie zaprzeczy, że jako podstawę wychowania Bóg ustanowił stosunek dzieci do rodziców, o czym mówią słowa z Listu do Efezjan: „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom swoim w Panu, bo to rzecz słuszna. Czcij ojca swego i matkę, to jest pierwsze przykazanie z obietnicą: Aby ci się dobrze działo i abyś długo żył na ziemi. ” (Ef. 6:1-3). Jeśli wychowanie dzieci nie jest zbudowane na tym kamieniu węgielnym, to jest zbudowane na piasku, powiedziałbym więcej, nie jest w ogóle budowane, bo budowla bez fundamentu nie jest budowlą, lecz nieuporządkowanym stosem kamieni. Taka budowla, uczyniona nawet z najlepszych materiałów budowlanych, jest skazany na zawalenie.

Dlatego niezwykle ważne jest, aby wiedzieć, jak i kiedy położyć ten solidny fundament wychowania: podporządkowanie woli dziecka mądremu autorytetowi rodzicielskiemu. Sam Bóg przystosował wolę i umysł dziecka właśnie do tego rodzaju wpływu starszych na niego. Zastanówmy się, jak długim uczynił Bóg okres dzieciństwa, okres, w którym dziecko odczuwa swoją słabość i ciągłą zależność od rodziców i starszych osób. Nie bez powodu Pan poświęcił tak wiele czasu na dzieciństwo. W ten sposób dał rodzicom wielką możliwość kształtowania przyszłego człowieka, kierowania i prowadzenia go ścieżkami Pana, dając osobisty przykład postępowania przed Bogiem i posłuszeństwo Jego woli.

Kiedy zatem powinniśmy zacząć oddziaływać na wolę dziecka, aby przywieść go do podporządkowania się naszemu rodzicielskiemu autorytetowi? Im szybciej zaczniemy, tym lepiej. Wydaje mi się, że nigdy nie jest za wcześnie, gdyż przegapiony moment może okazać się trudnym do naprawienia. Zanim zaczniemy cokolwiek wyjaśniać dziecku słowami, nasze gesty, mimika i oczy muszą stać się jasnym i zdecydowanym wyrażeniem naszej woli, naszych wymagań i naszych pragnień. Tak, prawdziwe wychowywanie zaczyna się właśnie w najmłodszym wieku. Musimy zadbać o to, aby dziecko, które jeszcze nie mówi, nauczyło się rozumieć wolę swoich rodziców. Gdy zasada posłuszeństwa zostanie ustanowiona, pozostaje tylko jej utrzymywanie.

Pierwszym i jednym z głównych powodów, dla których dzieci dorastają w niewierze, jest smutny fakt, że rodzice przegapili moment, w którym powinni byli podporządkować wolę dziecka swojej własnej woli. Podporządkowanie i posłuszeństwo rodzicom muszą być wpajane dziecku jako prawo Boże, jako wymóg sprawiedliwości, jako niezachwiany fundament życia rodzinnego, jako pierwsza i fundamentalna zasada w dzieciństwie, zasługująca na pochwałę i zachętę. Brak takiego nawyku w życiu dziecka prowadzi do jego upadku i smutku dla rodziców.

Niektórzy mogą twierdzić, że takie podporządkowanie woli dziecka grozi uczynieniem z niego człowieka o słabej woli, niezdecydowanego i słabego. Tak, takie niebezpieczeństwo nie tylko istnieje, ale jest możliwe w przypadkach, gdy wola dziecka jest brutalnie naruszana, gdy jego podporządkowanie osiągane jest poprzez „złamanie kręgosłupa jego woli”. Musimy wystrzegać się dwóch bardzo powszechnych, ale fałszywych podejść w wychowaniu: dawania dzieciom całkowitej swobody i nadmiernej surowości. W pierwszym przypadku, gdy wszystko dzieciom jest dozwolone, w dzieciach rozwija się skrajna rozwiązłość, rodzącą skłonność do przestępczości; w drugim przypadku dzieci stają się automatami.

Dzieci potrzebują wychowywania twardego i stanowczego, ale jednocześnie pełnego miłości. Rodzice muszą być wobec swoich dzieci sprawiedliwi, starannie chronić ich indywidualność i nie łamać ich woli dla własnego dobra. Niezwykle ważne jest, aby pomóc dzieciom przekonać się na podstawie własnych doświadczeń, że posłuszeństwo rodzicom zawsze przynosi dobre skutki. Rodzice despotyczni nie biorą pod uwagę dobra dziecka i nalegając na wypełnianie swojej woli, niewiele myślą o wpajaniu im zasady posłuszeństwa. Jedynym motywem, którym kierują się zmuszając dzieci do spełnienia swojej woli, a czasem tylko kaprysu (często lekkomyślnego i szkodliwego), jest to, aby nie uniżyć własnego ja„ lub nie ucierpiała ich duma rodzicielska. Taka postawa często staje się powodem, dla którego dzieci nie tylko opuszczają Boga, ale nawet dom, ojca i matkę.

Karanie dziecka w chwilach gniewu nigdy nie prowadzi do osiągnięcia celu, nie utwierdza zasad posłuszeństwa i nie zmienia charakteru dziecka, lecz wręcz przeciwnie, pozostawia w jego umyśle uczucie urazy, niesprawiedliwości, wzajemnego gniewu i pragnienie zemsty. Lepiej nie karać dziecka wcale niż karać je w chwilach gniewu i niestabilności, ponieważ złe emocje wywołane taką karą nigdy nie znikają. One towarzyszą dziecku do czasu, gdy poczuje się dorosłe i samodzielne. I wtedy to, co było tłumione i tłamszone przez władzę rodzicielską, zostanie uwolnione.

Doświadczenie uczy nas, że zasada posłuszeństwa powinna dotyczyć nawet najbłahszych spraw. Często zdarza się, że polecenia rodziców nie są wykonywane przez dzieci pod różnymi wiarygodnymi pretekstami, z powodu odkładania obowiązków na później i z innych powodów. Dzieci szybko zapamiętują te luki i wykorzystują pobłażliwość i bezkarność rodziców. Zachowanie takich dzieci graniczy z jawną rozpustą. Dopiero w wyjątkowych przypadkach, gdy zmuszone są uświadomić sobie, że straciły wszelką samokontrolę i ojciec traktuje je surowo, „chętnie” przyznają się do winy i są gotowe zrobić wszystko, by uniknąć kary. Wszystko to świadczy o tym, że rodzice nie mają właściwego podejścia do wychowania.

Po głębokiej analizie życia wielu młodych ludzi, powszechnie nazywanych „szaleńcami”, „synami marnotrawnymi”, „czarnymi owcami” lub „osobami, które zbłądziły”, doszedłem do wniosku, że większość z nich jest ofiarami rozbitej rodziny i niewłaściwego wychowania. Ogromne zapracowanie rodziców nie pozwalało im poświęcać wystarczająco dużo czasu na wychowanie dzieci. Nadmierna miłość rodzicielska do dzieci, z powodu której oni ukrywali niegrzeczność, grzechy i widoczne wady swoich dzieci, przywiodła dzieci do nieokiełznanego zachowania.

Brak porozumienia między rodzicami w wychowaniu dzieci prowadzi również do gorzkich konsekwencji w życiu młodego człowieka. Tam, gdzie matka, osłaniając dzieci swoim autorytetem, nie pozwala ojcu karać je, tam dziecko nigdy nie uzna swojej winy i nigdy nie nauczy się znaczenia woli rodzicielskiej i rodzicielskiego wybaczenia, ani tego, co oznacza naruszenie woli rodziców i jaka jest kara za to naruszenie.

Obserwując nawracanie się młodych ludzi do Boga, przekonałem się jeszcze o niezmiennej i dla wielu nieznanej prawdzie, że umiejętność posłuszeństwa rodzicom nabyta w duszy dziecka zawsze jest główną siłą napędową w sprawie jego upamiętania przed Bogiem i pojednania z Nim. Właściwie wychowywane dzieci zawsze chętnie nawracały się do Boga. Dla nich czymś zwyczajnym i normalnym jest dążenie do dobra, szukanie prawdy, akceptowanie oczywistości, uznawanie faktów, podporządkowanie się wszystkiemu, co prowadzi do dobrych celów. Tam gdzie zamiast nawyku pokorności, panowała samowola, upór i odrzucanie autorytetu rodziców, tam autorytet Słowa Bożego i woli Bożej był bezmyślnie ignorowany i odrzucany.

Duch Boży przekonuje takich niepokornych młodych ludzi o grzechu i przywodzi ich do upamiętania, ale jaka koszmarna walka toczy się wówczas w ich duszach! Bywały przypadki, gdy ci sami młodzi ludzie pytali, dlaczego inni mogą nawrócić się do Boga w sposób prosty i łatwy, podczas gdy dla nich było to niemal nie do pomyślenia. Zanim odpowiem na to pytanie, zapytam szczerze: czy w ich życiu, we wczesnym dzieciństwie obowiązywała zasada, że ​​powinni być posłuszni rodzicom we wszystkim? Czy poznali uczucie zadowolenia, które raduje serce dziecka, gdy postępuje zgodnie z wolą taty lub mamy? Czy w rodzinie panowała zasada dobrowolnego i stałego podporządkowania się rozsądnemu autorytetowi rodzicielskiemu?

Na wszystkie te pytania zawsze słyszymy odpowiedź przeczącą: „Nie! Nigdy dobrowolnie nie spełniałem woli rodziców, zawsze było to wymuszone, nieprzyjemne. Słuchałem ich tylko w wyjątkowych przypadkach, gdy nie było innego wyjścia: albo posłuszeństwo, albo kara. Starałem się znaleźć kompromis, który uchroniłby mnie zarówno przed karą, jak i przed całkowitym podporządkowaniem się żądaniom rodziców. Zawsze się targowałem i byłem zadowolony, gdy rodzice ze mną negocjowali. Coś tam zawsze wytargowałem. Te szczere wyznania młodych ludzi wprawiają mnie w osłupienie.

Zaskakujące jest również to, że w większości przypadków w ten sposób odpowiadały dzieci głęboko wierzących i gorliwych chrześcijan, w których domach codziennie czytano Słowo Boże i odbywały się rodzinne modlitwy. Wydawałoby się, że gdzie indziej, jak nie tutaj, dzieci były wychowywane w bojaźni i nauce Pana, ale niestety, tutaj zbyt wiele zostało przeoczone, a co najważniejsze, zignorowano Boże przykazanie: „Dzieci, bądźcie posłuszne waszym rodzicom. ”

Oto gdzie kryją się niektóre przyczyny, dla których dzieci wierzących rodziców nie chcą podążać drogą wiary, rozpoczynają niezależne życie bez Boga, przedwcześnie doprowadzają swoich rodziców do grobu, publicznie krzyżują Chrystusa, służą jako zły przykład dla innych i umiłowawszy ten wiek, idą na zatracenie.

Dlatego drodzy bracia i siostry módlmy się o to, by Pan pokierował tak ścieżką życia tych młodych ludzi, aby weszli na drogę posłuszeństwa. Amen.

Prześlij komentarz

Szukaj na tym blogu

Followers

Obsługiwane przez usługę Blogger.

OSTATNIE POSTY