RSS

Moc świadectwa w Duchu.


Bóg wybrał człowieka, aby był Jego narzędziem do wykonania Jego dzieła tutaj na Ziemi. Nie aniołom, lecz nam, odkupionym grzesznikom, Bóg powierzył Swoje wielkie i święte dzieło bycia Jego świadkami i Jego przedstawicielami. Ostatnimi słowami, które Chrystus powiedział zanim opuścił naszą pogrążoną w grzechu Ziemię, było, że będziemy Jego świadkami, Jego lampami. On jest naszym Światłem, a my jedynie lampą. Sama lampa nie zaświeci, nie da światła. Jednakże stać się takim, jak mówi Chrystus, możemy tylko wtedy, gdy Duch Święty będzie nas prowadził, panował nad nami i napełni nas.

Jak cudownie przedstawiona jest ta prawda przez widzenie, które Bóg dał prorokowi Zachariaszowi. Czytamy o tym w rozdziale 4 Księgi tego proroka. Zachariasz widzi złoty świecznik z siedmioma lampami i po każdej stronie drzewo oliwne. Chcąc poznać znaczenie tego widzenia, zapytał anioła: „Co to jest, mój Panie? ” A Anioł Boży mu odpowiedział: „Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów.” (Zach. 4:5-6). Ale on najwyraźniej nadal nie rozumiał praobrazowego znaczenia dwóch drzew oliwnych po prawej i lewej stronie lampy i prorok dwukrotnie pyta Anioła, co one oznaczają. „A on odrzekł: To są dwaj pomazańcy, którzy stoją przed Panem całej ziemi.” (Zach. 4:14).

Jakże często Biblia opisuje swoje cudowne prawdy przy pomocy języka alegorycznego, przekazując swoje nauki praobrazowo. Wierzę, że przez ten obraz Pan ma coś ważnego do powiedzenia każdemu z nas. Niech Pan pozwoli nam wszystkim usłyszeć, co Duch chce nam powiedzieć.

Złoty świecznik mówi nam o funkcji Kościoła Bożego. Chrystus powiedział: „Wy jesteście światłością świata. Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. ” (Mat. 5:14,16). Należy zauważyć, że siedmioramienny świecznik był jedynym światłem w świątyni, ponieważ świątynia nie miała okien. Podobnie jak ten świecznik, Kościół Chrystusowy jest jedynym światłem na świecie.

Drodzy przyjaciele, naszym zadaniem jest rozproszyć tę ciemność i wskazać na światło. Ale w jaki sposób to uczynić? „Nie mocą ani siłą, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów. ” W tym tkwi cały sekret, w jaki sposób Kościół ma wypełniać powierzone mu przez Boga zadanie. Wszystkie nasze wysiłki i starania pozostaną Bogu bezowocne, jeśli nie będą czynione w mocy Ducha Świętego.

Przyjrzyjmy się bliżej świecznikom opisanym w naszym tekście. Co mówią nam te dwie gałęzie oliwne, które dwiema złotymi rurkami wypuszczają z siebie złocistą oliwę i podtrzymują w ten sposób ogień w czaszach lampy? Nie widzimy tu nikogo wyciskającego tę oliwę, ona swobodnie spływa przez dwie złote rurki do lamp. W całym tym obrazie nie widać żadnego ludzkiego wysiłku, żadnej pracy ludzkich rąk. Dlaczego? Bo „nie mocą ani siłą, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów. ” Bóg może użyć tylko takiego człowieka, który jest jak te dwa drzewa oliwne, z których wypływa złota oliwa Ducha Świętego.

Spójrzmy na znaczenie tego tekstu. Przede wszystkim zwróćmy uwagę na dwa ważne słowa - moc i siła. Te słowa w oryginale mają szersze znaczenie, niż to, co przekazuje nam tłumaczenie. Prawdą jest, że najczęściej pierwszym słowem jest „wojsko” i jest ono używane do określenia siły zbrojnej. Ale słowo to może również oznaczać męstwo, godność, bogactwo. Biorąc pod uwagę wszystkie te opcje i odcienie znaczeniowe tego hebrajskiego słowa, możemy powiedzieć, że zasadniczo mówi nam ono o środkach i sposobach, które może mieć do swojej dyspozycji człowiek. Innymi słowy, prorok przypomina nam, że wypełnimy dane nam przez Boga zadanie nie przy użyciu naturalnych środków ludzkich, ale za sprawą Mojego Ducha - mówi Pan Zastępów.

Drugim słowem, na które powinniśmy zwrócić uwagę w naszym tekście jest słowo „siła”. Używa się go tu również w szerszym znaczeniu i może oznaczać ukradkiem, potajemnie, skrycie, a w niektórych przypadkach jest tłumaczone jako - kameleon, tj. gad, który potrafi zmieniać kolor swojego ciała w celu dostosowania się do otoczenia. Inaczej mówiąc, słowo to mówi nam o ludzkiej umiejętności przystosowania się do zmieniających się warunków, zmiany poglądów i rozważanie korzyści płynących z nowych sytuacji.

Co Pan chce nam powiedzieć słowami - „nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi. ” Krótko mówiąc, aby zbudować Kościół Boży, rozszerzyć Jego królestwo i dokonać Jego dzieła tutaj na Ziemi, człowiek nie jest w stanie dokonać tego swoimi sposobami, swoim bogactwem, zręcznością i umiejętnościami. Bóg odrzuca to wszystko i uważa za niegodne. To są metody ciała i tego świata. Dlatego Chrystus mówi: „beze mnie nic uczynić nie możecie”, a Salomon rzekł: „Jeśli Pan domu nie zbuduje, Próżno trudzą się ci, którzy go budują. ” (Jana 15:5, Sal. 127:1).

Ale drodzy przyjaciele, jak bardzo w praktyce my w to wierzymy? Czy nie poddaliśmy się światowym metodom, a nawet nie szukaliśmy pomocy u wrogów Boga, aby posunąć naprzód dzieło Chrystusa? Gdyby ktoś zadał mi pytanie: dlaczego dzisiaj widzimy tyle strat i niepowodzeń w dziele Bożym i dlaczego Kościół nie ma większego wpływu ani sukcesów, to powiedziałbym, że w dużej mierze dlatego, że polega na swoich możliwościach i siłach, na swojej zdolności do dostosowywania się do wymagań i nacisków świata, zapominając o najważniejszej rzeczy - o mocy Bożej, bez której dzieło Boże nie będzie się rozwijać. Odsunęliśmy to, co najważniejsze, i okazało się, że nie jesteśmy ani zimni, ani gorący, a zatem nie jesteśmy zdolni budować Królestwo Boże.

Czym szczyci się współczesny kościół? Swoim bogactwem, swoim fałszywym ekumenizmem, swoją umiejętnością przystosowania się do świata i swoją zręcznością w unikaniu krytyki i sprzeciwu ze strony świata. Dziś uważa się to za postęp i sukces, ale cały czas kościół pozostaje głuchy na prawdziwą ocenę, dokonaną przez wiernego i prawdziwego świadka - Jezusa Chrystusa, który mówi: „nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły. ” (Obj. 3:17). Tak mówi dzisiejszemu chrześcijaństwu, które nosi imię Jego mocy - Pan Kościoła. Tak, „nie mocą, ani siłą, lecz Duchem moim - mówi Pan Zastępów. ”

Przyjrzyjmy się teraz bliżej tym dwóm pomazańcom, którzy w naszym tekście przedstawieni są jako dwa drzewa oliwne, stojące po obu stronach złotego świecznika. Z jednej strony widzimy Jozuego, arcykapłana, o którym czytamy w rozdziale 3 tej Księgi, i tutaj należy zauważyć, że imię Jeszua było bardzo popularne wśród Żydów i dlatego w tym przypadku nie odnosi się do Jezusa Chrystusa, a z drugiej strony stoi Zorobabel, drugie drzewo oliwne, któremu powierzono odbudowę zburzonej świątyni.

Spójrzmy na niektóre cechy tych dwóch mężów Bożych. Przede wszystkim mówi się o nich, że stale przebywali w obecności Pana. Byli w całkowitej jedności ze źródłem mocy. „To są dwaj pomazańcy, którzy stoją przed Panem całej ziemi. ” Drodzy przyjaciele, nasza siła zależy od tego, jak ściśle i trwale pozostajemy w społeczności z naszym Panem. To jest prawo każdego dziecka Bożego. Pierwszą rzeczą, jaką widzimy u tych dwóch świadków, jest to, że stoją przed Panem całej ziemi. Oni sami nie byli w stanie nic uczynić, ale ich siła pochodzi bezpośrednio od Pana. I dopóki pozostawali w tym stanie, płynął z nich nieprzerwanie świeży strumień złotej oliwy. Dalej zauważmy, że byli to ludzie napełnieni Duchem Świętym, namaszczeni olejem Ducha Świętego, aby służyć Panu, oni otrzymali Jego moc i dlatego stali się Jego świadkami, świecznikami Boga.

Ale widzę dalej, że ci namaszczeni świadkowie Pana, którzy przed nimi stali, byli pełni wiary. Spójrzmy, co powiedziano dalej. „Kim ty jesteś, wysoka góro? Wobec Zorobabela staniesz się równiną! " (Zach. 4:7). To doświadczenie napełnienia Duchem Świętym uczyniło go silnym. Ten niegdyś nieśmiały i lękliwy młody przyjaciel Boga, namaszczony olejem Ducha Świętego, teraz przenosi góry swoją wiarą. „Kim jesteś, wielka góro, wobec Zorobabela? ” Mając Bożą obietnicę w obliczu przeszkód i trudności, może cieszyć się i chwalić Pana. Wiara, która przenosi góry, mówi: kim jesteś, wielka góro, przed Zorobabelem? Jesteś zwyczajną równiną!

Nie zapominajmy, że na drodze wiary zawsze będą góry trudności, ale jednocześnie te przeszkody i trudności są dowodem mocy i działania Boga. Wiara nie boi się najwyższych gór, gdy Duch Święty jest z nami. Duch Święty daje wiarę i On usunie te góry przeszkód. Chrystus powiedział: „Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarno gorczycy i powiecie tej górze: Przenieś się stąd na tamto miejsce, a przeniesie się. I nic nie będzie dla was niemożliwe. " (Mat. 17:20). Wiara z górą nie kolidują. Ona nie prosi jej, żeby się przeniosła. Wiara nawet nie wspina się na górę, ale wiara rozkazuje górze przenieść się mocą Słowa Bożego. Pan powiedział: „Na wszystkich moich górach utoruję drogę. ” (Iz. 49:11). To jest wiara, którą Duch Święty daje swoim pomazańcom.

Możemy zauważyć też, że ci, którzy są namaszczeni Duchem Świętym, którzy są Nim napełnieni, zawsze oddają całą chwałę swojemu Bogu. „Nie nam, Panie, nie nam, lecz imieniu swemu daj chwałę, który nas umiłowałeś i odkupiłeś. ” (Ps. 115:1). W rozdziale 4, wersecie 7 Księgi proroka Zachariasza napisano: „On bowiem wyniesie główny kamień z głośnym okrzykiem: Łaska, łaska nad nim. ” Człowiek, który jest naprawdę prowadzony i napełniony Duchem Bożym, zawsze będzie przypisywał swoje sukcesy łasce Bożej. Apostoł Paweł mógł powiedzieć: „Lecz z łaski Bożej jestem tym, czym jestem. ” (1Kor. 15:10). On nie szczycił się niczym innym, jak tylko łaską Chrystusa, która jest z nim. To jedna z pewniejszych oznak człowieka napełnionego Duchem Świętym. Jemu wystarczy łaska Boża, bo im czuje się słabszy, tym bardziej działa w nim moc Boża.

Zwróćmy uwagę na jeszcze jedną oznakę działania i mocy Ducha Świętego. Gdy Duch Święty rozpoczyna swoje dzieło, to doprowadza je do triumfalnego końca. „I doszło mnie Słowo Pana tej treści: Ręce Zorobabela położyły fundament pod ten przybytek i jego ręce wykończą go, i poznacie, że Pan Zastępów posłał mnie do was. " (Zach. 4:8-9). Duch Święty nigdy nie pozostawia swojego dzieła niedokończonym. Trud będący owocem ludzkiej ambicji i entuzjazmu jest słaby, nietrwały i krótkotrwały, ale dzieło natchnione przez Boga przetrwa. Duch Święty nie pozostawia domu w połowie, niedokończonego, zawsze doprowadza swoje dzieło do pełnego końca.

Tak, w tym jest nasza nadzieja i radość. Możemy być całkowicie pewni, że Ten, który rozpoczął w nas swoje dobre dzieło, doprowadzi je do końca. To jest charakterystyczne dla naszego Boga. Gdy On wziął się za zbawienie człowieka, to doprowadził to wielkie dzieło odkupienia do triumfalnego zwycięstwa. Gdy rozpocznie Swoje dzieło w Twoim sercu przyjacielu, możesz być pewien, że On ma moc zachować to, co mi powierzono, do owego dnia, ponieważ „On jest sprawcą, jak i dokończycielem naszej wiary. ” (Hebr. 12:2). Tak, „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki. ” (Hebr. 13:8). Wszystko wokół nas się zmienia, ale nasz Bóg jest zawsze taki sam. On jest alfą i omegą, początkiem i końcem.

Czy poznałeś Go przyjacielu? Czy powierzyłeś Mu zbawienie swojej duszy? Uczyń to teraz. Wszystko co musisz uczynić, to tylko przyjąć od Niego ukończone dzieło zbawienia Twojej duszy. Niech Duch Boży objawi Ci to cudowne źródło zbawienia, które jest w Chrystusie Jezusie. Amen.

 

Bądź sam na sam z Bogiem - Paul Washer


0 komentarze

Posted in

Szczęśliwe życie rodzinne.


W życiu człowieka są zasadniczo dwie ważne decyzje. Najważniejszy moment w życiu człowieka jest ten, gdy stając przed pytaniem o wieczność, on podejmuje decyzję: albo życie z Bogiem, albo życie bez Boga. Tutaj drodzy przyjaciele, nie pytanie o czas, ale o wieczność. Jak powiedział Jezus Chrystus: „Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na swojej duszy poniósł szkodę? ” (Mat. 16:26). Ta decyzja jest najważniejsza, bo od niej zależy miejsce, gdzie spędzimy wieczność.

Ale jest jeszcze inna decyzja, która jest bardzo ważna w życiu człowieka. Powiedziałbym, że po rozstrzygnięciu kwestii wieczności przez przyjęcie Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela, drugą najważniejszą decyzją, jaką podejmuje chrześcijanin, jest decyzja dotycząca jego życia małżeńskiego. Jak ważne jest to pytanie, widzimy na podstawie znaczenia, jakie przypisuje mu sam Bóg. Zauważmy, że jeszcze przed upadkiem człowieka, Bóg ustanowił życie małżeńskie, mówiąc: „Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego. ” (Ks.Rodz. 2:18). Tak więc od samego początku Bóg ustanowił małżeństwo, łącząc mężczyznę i kobietę, aby ich wspólne życie było szczęśliwe, radosne, spełnione i owocne.

Dlaczego to pytanie jest tak ważne? Dlaczego uważamy je za drugie najważniejsze w życiu człowieka? Dlatego, ponieważ decyzja o zawarciu związku małżeńskiego to wybór, który decyduje o reszcie naszego ziemskiego życia. Małżeństwo jest ustanowione przez Boga, a co Bóg złączył, niech człowiek nie rozłącza. To są słowa Jezusa Chrystusa. Dlatego kwestia małżeństwa jest tak ważna, ponieważ ona dotyczy wyboru, który dokonujemy w ciągu całego naszego życia.

Jeśli tak jest, ważne jest dowiedzieć, co jest niezbędne do szczęśliwego życia małżeńskiego. Zastanówmy się, jak w całej historii ludzkości wróg, diabeł próbował zniszczyć ten ustanowiony przez Boga związek. Co Bóg złączył, wróg próbuje rozdzielić. On jest tym złodziejem, który „przychodzi tylko po to, żeby kraść, zabijać i niszczyć. ” (Jana 10:10). Ja – mówi Chrystus - „przyszedłem, aby miały życie i aby miały je w obfitości. ” Właśnie dlatego przyszedł Chrystus, aby uczynić nas radosnymi i pożytecznymi. I taki jest Boży zamysł odnośnie życia rodzinnego. Jego pragnieniem jest, aby było ono szczęśliwe i przynosiło Mu chwałę.

W dzisiejszym rozważaniu chciałbym poruszyć pokrótce najbardziej podstawowe warunki i zasady, którymi powinniśmy się kierować, jeśli pragniemy być szczęśliwi w tej części naszego życia. Za podstawę wezmę fragment drugiego rozdziału Ewangelii Jana. Mówi on o weselu w Kanie Galilejskiej i cudzie dokonanym tam przez Jezusa Chrystusa. I właśnie w tej historii odkrywamy, co jest niezbędne do tak radosnego i spełnionego życia małżeńskiego.

Nie bez znaczenia jest fakt, że nasz Pan Jezus Chrystus rozpoczął swoją posługę od dokonania cudu na weselu. On przemienił wodę w wino, a wino w Biblii obrazowo mówi o radości. Dlatego pierwszą rzeczą drodzy przyjaciele, która jest niezbędna, jest obecność Pana w związku małżeńskim. Zwróćmy uwagę na to, co zostało powiedziane na samym początku tej historii. „Zaproszono też Jezusa wraz z jego uczniami na to wesele. ” (Jana 2:2). Bez Jego obecności i uczestnictwa nasze życie rodzinne nie może być radosne ani błogosławione. Znamienne jest również to, że wydarzenie to zostało opisane w rozdziale 2 Ewangelii Jana. To mówi nam, że małżeństwo jest drugą najważniejszą decyzją, jaką człowiek podejmuje w swoim życiu. Pierwsza i najważniejsza decyzja opisana jest w rozdziale 1 tej Ewangelii.

Zanim zaproszę Jezusa, aby został Panem mojego życia rodzinnego, muszę najpierw przyjąć Go jako swojego osobistego Zbawiciela i Pana. Zauważmy, jak w rozdziale 1 Ewangelii Jana podkreślone jest to osobiste przyjęcie Jezusa Chrystusa. „Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego. ” (Jana 1:12).

W tym samym rozdziale podane są przykłady sześciu osób i jak oni przeżyli to osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem. Tutaj wymienieni są Jan Chrzciciel, Andrzej, Jan, autor tej Ewangelii, Szymon, Filip i Natanael. Każdy z nich podjął tę najważniejszą decyzję ze wszystkich: przyjął Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela. Jest to powiedziane w rozdziale 1, a rozdział 2, który rozpoczyna się od wesela, mówi o przyjęciu Jezusa Chrystusa przez dwoje ludzi w ich związku małżeńskim. Tak jak kiedyś my zaprosiliśmy Jezusa do naszego serca, tak samo musimy zaprosić Go również do naszego życia małżeńskiego. Tylko wtedy będzie ono szczęśliwe.

Ale co to znaczy zaprosić Jezusa do naszego życia rodzinnego? Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim zaproszenie Jezusa do naszego życia osobistego i małżeńskiego nie oznacza, że ​​unikniemy trudności, prób czy problemów. Zauważmy, jak zaraz po tym, jak powiedziano, że Jezus został zaproszony na wesele, mowa jest o niedostatku, o problemie, który się pojawił: „zabrakło wina”. Tak, drodzy przyjaciele, jeśli Chrystus jest w naszym życiu, to w żadnym wypadku nie gwarantuje to, że nie będzie burz. Burze będą się zdarzać, niedostatki będą się pojawiać, problemy będą nieuniknione, pojawią się próby, ale jeśli Chrystus jest z nami, to mamy ten przywilej zwracania się do Jezusa Chrystusa w modlitwie z naszymi potrzebami. Dlatego zaproszenie Jezusa oznacza ustanowienie konkretnego miejsca do modlitwy w naszym życiu rodzinnym.

Pierwszą rzeczą, którą słyszymy na tym weselu, jest modlitwa z prośbą. Spójrzmy na słowa: „Matka Jezusa powiedziała do niego: Nie mają wina. Zróbcie wszystko, co wam powie. ” (Jana 2:3,5). Zaproszenie Jezusa oznacza na samym początku ustanowienie „miejsca modlitwy„ w naszym życiu. Czy masz takie miejsce, drogi przyjacielu? O, jaki to przywilej dla chrześcijańskiej rodziny, która stworzyła swoje miejsce modlitwy! Nie mówię teraz o osobistym życiu modlitewnym, to dzieje się naturalnie, ale wspólna modlitwa z żoną, mężem i dziećmi, to coś zupełnie innego. Musimy mieć jedno i drugie. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nawet w młodym wieku niektóre osoby doświadczyły zbawczej łaski właśnie w kręgu rodzinnej modlitwy. Ileż wspaniałych odpowiedzi daje nam Pan, gdy wołamy do Niego razem, jako rodzina. A te jasne i konkretne odpowiedzi są zachętą i umocnieniem wiary nie tylko dla naszych dzieci, ale także naszej wiary.

Spójrzmy, jaka smutna jest historia pierwszych 20 lat małżeństwa Jakuba. Pamiętamy tę historię, przez cały ten czas nie było w życiu Jakuba żadnego „rodzinnego ołtarza modlitwy.„ Dopiero, gdy powrócił on do Betel, to tam zbudował ołtarz. Pomyślmy tylko, 20 lat bez modlitwy z rodziną. Nic dziwnego, że jego życie było pełne smutku i przeciwności. Osobiście uważam, że odpowiedzialność za ustanowienie tego rodzinnego miejsca modlitwy spoczywa na głowie rodziny. Bracia, musicie podjąć tę decyzję, to wasz obowiązek. Kto powiedział: „Ja i mój dom będziemy służyć Panu? ” (Joz. 24:15). Głowa rodziny Jozue, syn Nuna. Niech Pan obdarzy nas większą liczbą chrześcijańskich rodzin, w których modlitwa jest praktykowana wspólnie i regularnie przez wszystkich członków rodziny. Modlitwa jest siłą spajającym rodzinę. Rodzina, która modli się razem, trwa razem.

Ale w tym miejscu modlitwy ważne jest Słowo Boże. Modlitwa we wszystkim musi kierować się tym, co Pan mówi w Swoim Słowie. My nie mamy prawa mówić Bogu, co On powinien czynić. Modlitwa nie jest nam dana po to, abyśmy mogli wykorzystywać Boga do własnych celów. On wie, czego my potrzebujemy, zawsze jest gotowy pomóc i odpowiedzieć nam, ale jednocześnie musimy podporządkować się Jego woli. A Swoją wolę On objawia nam w Swoim Słowie. Kiedy matka Jezusa powiedziała do Niego: „Nie mają wina”, Pan ją strofował, nie dlatego, że ona prosiła Go o pomoc, ale dlatego, że miała w tym swój interes i chciała w tym celu posłużyć się Chrystusem. Widzimy to ze słów, które  powiedział do niej Chrystus: „Czego chcesz ode mnie, niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja. ” (Jana 2:4). Jednak gdy podporządkowała się Jego woli i złożyła wszystko w ręce Jezusa, Pan odpowiedział i spełnił jej prośbę. Zwróćmy uwagę na jej słowa z następnego wersetu: „Co wam powie, czyńcie! ” (Jana 2:5).

Jak ważne jest drodzy przyjaciele to, co On do nas mówi. Jak możemy poznać Jego wolę i o co i jak powinniśmy się modlić, jeśli nie przez Jego Słowo? Nie zaniedbujmy Jego Słowa. Niech Biblia zajmuje pierwsze i najważniejsze miejsce na naszym życiu rodzinnym. Wtedy ta święta Boża Księga będzie najpewniejszą gwiazdą przewodnią w naszym życiu małżeńskim. Czytajmy ją systematycznie, zachęcając swoje dzieci do czytania Biblii. Niech i one również uczestniczą zarówno w modlitwie, jak i w czytaniu Słowa podczas naszej rodzinnej modlitwy.

Tak więc w modlitwie musimy przedstawiać Bogu nasze potrzeby i jednocześnie słuchać tego, co On ma nam do powiedzenia. Dalej zauważmy, że życie zbudowane wokół takiego rodzinnego miejsca modlitwy będzie niezwykłe, ekscytujące i pełne miłych niespodzianek. Nie będzie zwyczajne, szablonowe, pospolite; będzie jak najbardziej oryginalne, ponieważ Chrystus jest w nim Panem i czyni wszystko w wyjątkowy sposób. Aby nasze życie było takie, musimy wsłuchiwać się w Jego głos i czynić to, co On nakazuje, a On nigdy nas nie zawiedzie. Możemy być tego pewni. On każe napełnić nam naczynia wodą, a my prosiliśmy o wino; to co ma z tym wspólnego woda? Drodzy przyjaciele, ta ważna zasada wiary przejawia się w życiu, w którym Jezus Chrystus jest naszym Panem. Dla człowieka wydaje się to niewiarygodne, nieprawdopodobne i bezsensowne. Ale ten, kogo Pan uczy, by nie polegał na własnym rozumie, ale na słowach Pana Jezusa Chrystusa, wie, że nie będzie zawstydzony. Będzie nalewał w naczynia wodę, ponieważ Pan tak mu nakazał, a rezultaty zależą od Pana. To jest droga wiary.

Spójrzmy na zdarzenie, gdy Chrystus uzdrowił dziesięciu trędowatych. „A gdy szli, zostali oczyszczeni. ” Oni ujrzeli rezultaty dopiero wtedy, gdy poszli zgodnie z nakazem Pana: „Idźcie, ukażcie się kapłanom. ” (Łuk. 17:14). Tak, kiedy my zapraszamy naszego Zbawiciela, aby był Panem naszego życia, możemy spodziewać się cudów. Życie wiary, to życie pełne cudów. Chwała i dziękczynienie naszemu Panu.

Dalej widzimy, że życie rodzinne, w którym Jezus Chrystus jest Panem, z pewnością będzie błogosławieństwem i innym. Kiedy Jezus Chrystus prowadzi nas w naszym życiu rodzinnym i małżeńskim, wtedy ten podwójny rezultat jest pewny. Pan będzie uwielbiony i będą tacy ludzie, którzy uwierzą. Rodzina, w której Jezus Chrystus jest Panem, jest żywym świadkiem swojego Pana. Świat potrzebuje takiego świadectwa.

Wiele można by mówić na ten temat, ale tylko pokrótce poruszyłem najważniejsze zasady szczęśliwego życia rodzinnego. Podsumowując, chciałbym jednak wspomnieć o jeszcze jednym rezultacie życia rodzinnego, gdzie Chrystus jest zaproszony, by być Panem naszego życia. Gdy nasze życie jest pod kontrolą Pana, możemy być pewni, że to, co najlepsze, jest jeszcze przed nami. Życie rodzinne pod przewodnictwem Jezusa Chrystusa staje się lepsze, szczęśliwsze, radośniejsze i bardziej spełnione. Tak jak wino przemienione z wody przez Pana okazało się lepsze od wszystkiego, co mógłby stworzyć człowiek, tak miłość między małżonkami, którzy poświęcili swoje wspólne życie Panu, będzie wzrastać. Ona jest, jak ścieżka sprawiedliwego, jak wschodzące słońce, które staje się coraz jaśniejsze, aż do nastania pełnego dnia. Z Panem zawsze możemy oczekiwać, że to, co najlepsze, jeszcze przed nami.

Drodzy przyjaciele, aby wieść szczęśliwe i radosne życie, życie pełne i błogosławione, nie musimy być silni, znani ani bogaci. Nie w tym jest szczęście. Prawdziwe szczęście zaczyna się, gdy Jezus Chrystus wkracza w nasze życie. Możemy być najzwyklejszymi ludźmi, ale jeśli w nas jest Pan, będziemy płonęli miłością i chwałą Bożą. Ten cudowny ogień Bożej obecności, zarówno w naszym życiu osobistym, jak i rodzinnym, przyciągnie innych do Jezusa Chrystusa. Zaprawdę, Bóg wybrał wzgardzonych, pokornych i słabych tego świata, aby zawstydzić potężnych i możnych.

Ale nie chodzi o prostotę; sekret tkwi w tym, czy Jezus jest Panem w naszym życiu. Jeśli On zajmie centralne miejsce w naszym życiu osobistym i w życiu naszej rodziny, to On będzie jaśniejącym światłem w naszym pogrążonym w grzechu świecie.

Dzisiaj drogi przyjacielu masz wspaniałą okazję, aby podjąć decyzję. Jeśli jeszcze tego nie uczyniłeś, jeśli jeszcze nie przyjąłeś Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela, to musisz od tego zacząć. To jest najważniejszy wybór w Twoim życiu. Jeśli Ty i twoja małżonka jeszcze nie podjęliście tej drugiej najważniejszej decyzji i nie zaprosiliście Chrystusa, aby stał się głową waszej rodziny, to proszę was, uczyńcie to teraz. Nie odkładajcie tej najważniejszej decyzji na później. Niech Pan wam w tym dopomoże. Amen.

Piekło czy raj - gdzie spędzisz wieczność?


Każdy z nas prędzej czy później będzie musiał rozstrzygnąć kwestię wieczności. Z jednej strony, to już zostało postanowione, bo ty i ja, drogi przyjacielu, jesteśmy istotami wiecznymi. Pozostaje tylko pytanie, gdzie spędzimy wieczność. Są dwie możliwości: albo z Bogiem w niebie, albo z diabłem w piekle. Trzeciej opcji nie ma. A teraz niech każdy z nas odpowie sobie na pytanie: w którą stronę pójdę? Powiem Ci tylko przyjacielu, że jeśli nie upamiętasz się, nie porzucisz swojego grzechu i nie przyjmiesz Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela, Twoim losem będzie jezioro ognia i siarki, wieczne męki, gdzie, jak mówi Biblia „będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków. ” (Obj. 20:10).

Ale ktoś powie: czy naprawdę wierzysz, że takie miejsce istnieje? Przecież piekło to jest średniowieczny wymysł. Powiem szczerze, piekło nie jest średniowiecznym wymysłem. Tak przyjacielu, ja nie mogę wierzyć, że piekło nie istnieje, ponieważ Bóg wyraźnie mówi o jego istnieniu w Swoim Słowie. Niech uczeni, filozofowie, a nawet niektórzy teologowie twierdzą, że piekła nie ma, ale proszę, powiedz mi, w jaki sposób może to zmienić fakt, że istnieje. Jeśli sam Bóg powiedział, że tak jest, to zdanie i interpretacja ludzi niczego nie dowodzi, moim autorytetem jest sam Syn Boży, który powiedział: „Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga. ” (Obj. 21:8).

Weźmy za przykład dni Noego. Nikt oprócz niego nie wierzył, że nastąpi potop. Wyśmiewano się z niego, twierdzono, że to się nie zdarzy, że taki potop jest po prostu niemożliwy. Jednakże potop wydarzył się dokładnie tak, jak powiedział Pan. A gdy Jeremiasz prorokował z danym mu objawieniem, że ​​wróg zdobędzie Jerozolimę i zniszczy jej mury, to mu nie uwierzyli. Mimo że zwój, na którym Bóg nakazał Jeremiaszowi spisać wyroki czekające miasto, został spalony przez króla, czy to zmieniło słowo Pana? Owszem, kapłani i książęta twierdzili, że to niemożliwe i wsadzili proroka do więzienia, za to, że głosił słowa Boga, nie zmieniło to jednak faktu, że miasto zgodnie ze słowem Pana zostało zdobyte przez wroga, jego mury zburzone, a ulice spustoszone.

Tak więc drodzy przyjaciele, gdy mówimy o piekle, opierajmy naszą wiarę nie na słowach i opiniach ludzi, czy są to teologowie, filozofowie czy uczeni, ale opierajmy naszą wiarę na nieomylnym, niezawodnym i prawdziwym Słowie samego Pana. Najbardziej szokujące słowa dotyczące piekła, jakie wypowiedział nasz Zbawiciel Jezus Chrystus, to jedyna znana człowiekowi rozmowa, która miała miejsce między dwiema duszami zmarłych ludzi, którzy znaleźli się w wieczności. O tym zdarzeniu opowiedział nam sam Jezus Chrystus i zostało ono zapisane w rozdziale 16 Ewangelii Łukasza, począwszy od wersetu 19. Tutaj czytamy takie słowa: „A był pewien człowiek bogaty, który się przyodziewał w szkarłatne szaty i kosztowne tkaniny i co dzień wystawnie ucztował. Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały. I pragnął nasycić się odpadkami ze stołu bogacza, a tymczasem psy przychodziły i lizały jego rany. I stało się, że umarł żebrak, i zanieśli go aniołowie na łono Abrahamowe; umarł też bogacz i został pochowany. A gdy w krainie umarłych cierpiał męki i podniósł oczy swoje, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Wtedy zawołał i rzekł: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec palca swego w wodzie i ochłodził mi język, bo męki cierpię w tym płomieniu. Abraham zaś rzekł: Synu, pomnij, że dobro swoje otrzymałeś za swego życia, podobnie jak Łazarz zło; teraz on tutaj doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. I poza tym wszystkim między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd do was przejść, nie mogli, ani też stamtąd do nas nie mogli się przeprawić. I rzekł: Proszę cię więc, ojcze, abyś go posłał do domu ojca mego. Mam bowiem pięciu braci, niechaj złoży świadectwo wobec nich, aby i inni nie przyszli na to miejsce męki. Rzekł mu Abraham: Mają Mojżesza i proroków, niechże ich słuchają. A on rzekł: Nie, ojcze Abrahamie, ale jeśli kto z umarłych pójdzie do nich, upamiętają się. I odrzekł mu: Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą. ” (Łuk. 16:19- 31).

Drodzy przyjaciele, pamiętajmy, że nie jest to żadna fikcyjna historia, ale prawdziwe wydarzenie, które Pan przekazuje nam dla naszego zbudowania i ostrzeżenia, aby każdy z nas mógł bezzwłocznie i właściwie rozstrzygnąć kwestię wieczności, abyśmy nie znaleźli się nagle w tamtym świecie nie upamiętawszy się. Granica między tym światem a tamtym jest tak niezauważalna, że ​​życie każdego z nas może zostać przerwane w nieoczekiwanym momencie dnia lub nocy, bo każdy z nas spotka się z wiecznością.

Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę, jest to, że sam Syn Boży, mówiąc o tej ​​historii, potwierdza nie tylko fakt istnienia piekła, ale także mówi nam, jakiego rodzaju miejscem ono jest. Chrystus tutaj jasno i wyraźnie mówi, że piekło jest miejscem męki i będąc w piekle, będąc w mękach, on podniósł oczy i zawołał: „zmiłuj się nade mną, bo cierpię męki w tym płomieniu. ” Jeśli więc ktoś uważa, że ​​istoty bezcielesne nie mogą doświadczać bólu i że w związku z tym nie istnieje płomień, który mógłby sprawiać ból bezcielesnym duchom, (w tym diabłu i jego aniołom), to niech przeczyta jeszcze raz, co mówi dusza dręczona w takim płomieniu. Duszy tej pozwolono opowiedzieć żyjącym tu na Ziemi o swoich cierpieniach słowami potwierdzonymi przez samego Syna Bożego, który mówi, że ta dusza prosiła, aby mogła umoczyć koniec swego palca w wodzie by ochłodzić swój język, mówiąc: „cierpię męki w tym płomieniu. ” Dlatego słowa duszy doświadczającej męki w płomieniach piekielnych, myślę, że są ważniejsze od słów milionów tych, którzy jeszcze nie widzieli i nie doświadczyli tego płomienia.

Ale jakiego rodzaju to męki przeżywa dusza w piekle? Słowo Boże jasno naucza, że ​​piekło jest miejscem nienasyconych pragnień i bolesnych, niezaspokojonych potrzeb. Widzimy to z powyższego tekstu. Czy człowiek zabiera ze sobą coś na tamten świat? Nam mówi się, że my nie możemy niczego ze sobą zabrać. Owszem, bogacz nie mógł zabrać ze sobą całego swojego majątku, pieniędzy, złota i pięknych szat. Wszystko to musiał zostawić tu na Ziemi, ale mimo to on zabrał coś ze sobą. Widzicie drodzy przyjaciele, on znalazłszy się w piekle, miał te same pragnienia i potrzeby, które starał się zaspokoić, żyjąc tu na Ziemi. Każdy z nas zabierze ze sobą swoje instynktowne potrzeby, skłonności i pragnienia, którymi byliśmy owładnięci, gdy żyliśmy w ciele. Piekło jest miejscem, w którym wszystkie te potrzeby są odczuwane w sposób ekstremalny, ale gdzie nic nie jest w stanie ich zaspokoić. To właśnie nienasycone pragnienie miał na myśli Jezus, gdy mówił o ogniu nieugaszonym gehenny, „gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie. ” (Mar. 9:48). Tu na Ziemi oni płonęli żądzą, haniebnymi czynami nieprzyzwoitości, a w piekle namiętności te będą zjadać ich, jak robaki i jak ogień nieugaszony.

Ty przyjacielu, który trwasz w grzechu, żyjesz rozwiąźle, rozpalając swoje żądze, czy wiesz, co czynisz? Rozwijasz swoje żądze, pragnienia i potrzeby do takiego stopnia, że ​​nie podlegają już one żadnej kontroli. Wiedz, że te żądze nie znajdą najmniejszego zaspokojenia w tym świecie, gdzie pędzi tak szybko Twoja nieśmiertelna dusza. Tak, ona bez zatrzymywania się pędzi ku wieczności. Przyjacielu, Ty, który pozwoliłeś, by żądza ta uczyniła Cię niewolnikiem, jeżeli nie możesz zaspokoić tego nieugaszonego pragnienia tutaj, to wiedz, że w piekle rozpali ono milion razy mocniej. Nie będzie tam nikogo, kto mógłby umoczyć choćby czubek małego palca w wodzie, by zaspokoić Twój płonący pragnieniem język, choćby na sekundę. To i jest piekło. W piekle każdy grzech, który panował nad Tobą tutaj na Ziemi, stanie się tym robakiem, który nie umiera i ogniem, który nie gaśnie - jak mówi Słowo Boże.

Ale oprócz nienasyconych pragnień i żądzy, człowiek zabiera ze sobą do piekła coś jeszcze. On nigdy nie będzie mógł rozstać się ze swoimi wspomnieniami. W dialogu Abrahama w raju z bogaczem w piekle słyszymy, jak Abraham zwraca się do bogacza, używając tych znaczących słów: Synu, wspomnij. Bogacz zabrał ze sobą do piekła swoją pamięć. On pamiętał to, co było.

Posłuchaj mnie przyjacielu, który trwasz w grzechu, który odrzucasz Jezusa Chrystusa, jeśli się nie nawrócisz, Twój los będzie w tym straszliwym jeziorze ognistym i tam, dniem i nocą, przez całą wieczność będzie Cię dręczyć, męczyć i prześladować niezatarta pamięć wszystkich Twoich grzechów, wszystkich Twoich niegodziwych postępowań, tego, o czym tutaj zapomniałeś i o czym nikt oprócz Ciebie nie wiedział. Tam to wszystko zostanie przypomniane tak, jakby wydarzyło się wczoraj i nie będzie można tego wymazać. Grzech, który tak umiejętnie ukrywałeś przez wiele lat, o którym nikt nie wiedział i o który nikt Cię nie podejrzewał. Myślisz, że go skryjesz. Mój przyjacielu, na wieki wieków w piekle nie będziesz w stanie zapomnieć o tym grzechu. On będzie dręczył Cię, jak robak, który nie umiera i ogień, który nie gaśnie. Jeśli tu na Ziemi nie udało Ci się zapomnieć tego, co chciałbyś na zawsze wymazać ze swojej pamięci, wiedz, że tam Twoja pamięć wyostrzy się miliony razy bardziej. Tutaj Ty możesz przynajmniej do pewnego stopnia uspokoić się i na chwilę zapomnieć, ale tam nie.

Pojęcie wieczności jest do końca niezrozumiałe dla ludzkiego umysłu. Mimo że jesteśmy istotami duchowo wiecznymi, znaczenia wieczności w naszej cielesnej egzystencji nie jesteśmy w stanie pojąć. Pomyślcie drodzy przyjaciele, że dla każdego z nas nie będzie takiego czasu, w którym byśmy nie istnieli. Gdy w wieczności przeżyliśmy, powiedzmy tysiąc lat, to tak naprawdę dopiero zaczynamy. Dodajmy kilka tysięcy lub milion lat, a odkryjemy, że to dopiero początek, bo wieczność nie ma końca. Pomyślmy, że każdy z nas będzie gdzieś istniał i żył wiecznie. Od chwili moich narodzin zacząłem żyć, ale od tej samej chwili zacząłem życie wieczne, ponieważ dusza, którą dał mi Pan, jest wieczna. Gdy w kosmosie nie będzie słońca, gwiazd, księżyca, wtedy Ty i ja będziemy gdzieś istnieć. Nieskończona wieczność, nigdy niekończące się istnienie, istnienie życia bez przerwy. Muszę przyznać, że nie jestem w stanie w najmniejszym stopniu zrozumieć znaczenia wieczności.

Ale to nie zmienia faktu wieczności. Wieczność nie zależy od tego, czy mieści się w mojej głowie, w moim umyśle, czy nie. A teraz wyobraźcie sobie duszę wygnaną w wieczną otchłań ciemności, śmierci i męki, a przed wami piekło.

Ale dzisiaj głoszę wam drodzy przyjaciele dobrą nowinę, że istnieje wyjście z piekła. Jedno wyjście, tylko jedno, ale istnieje. Jest nim Jezus Chrystus. Nikt nie musi iść do piekła. Bóg zapewnił zbawienie każdemu z nas w swoim Synu. „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. ” (Jana 3:16). Każdy, a więc i Ty przyjacielu jesteś włączony w ten cudowny plan zbawienia. Przyjdź teraz i przyjmij darmo zbawienie od Chrystusa. Przyjmij Go dziś jako swojego Zbawiciela i Wybawiciela. Uczyń to dziś, teraz, gdy słyszysz głos Ducha Świętego wzywającego Cię. Nie zasmucaj Go i nie lekceważ Jego napomnień. Bóg mówi do Ciebie dzisiaj. Niech sam Duch Boży pomoże Ci teraz przyjść do Niego. Amen.

Szukaj na tym blogu

Followers

Obsługiwane przez usługę Blogger.