RSS

Współczesne bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu, kazanie Johna MacArtura.


0 komentarze

Posted in

Pierwsze doświadczenia kościoła apostolskiego.


Życie tu na Ziemi nie jest możliwe bez prób, niepokoju, trudności i kłopotów. Dopóki żyjemy w ciele, Chrystus powiedział, że „na świecie ucisk mieć będziecie. ” (Jana 16:33). To jest nieuniknione. Jednak dla chrześcijanina takie przeżycia mają zupełnie inne znaczenie niż dla osoby nie znającej Boga. Człowiek wierzący po pierwsze wie, „że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia Jego są powołani. ” (8:28). Niewierzący nie ma tej pewności. On musi sam walczyć i szukać rozwiązań swoich trudności, opierając się wyłącznie na własnych umiejętnościach. O, jaki zaszczyt być dzieckiem Bożym. Jakiego wspaniałego przyjaciela, doradcę i przewodnika mamy w Panu Jezusie Chrystusie. Nasz Zbawiciel jest gotowy przyjść z pomocą każdej duszy, która Mu zaufa.

W Dziejach Apostolskich w rozdziale 6 mamy jedno wydarzenie, które stanowi dobry przykład tej prawdy. W wersecie 1 tego rozdziału czytamy następujące słowa: „A w owym czasie, gdy liczba uczniów wzrastała, wszczęło się szemranie hellenistów (byli to Żydzi greccy) przeciwko Żydom (byli to Żydzi palestyńscy), że zaniedbywano ich wdowy przy codziennym usługiwaniu. ” Wraz z pomnażaniem się uczniów i szybkim rozwojem dzieła Bożego widzimy, jak młody kościół stanął w obliczu nowego niebezpieczeństwa. To prawda, że ​​​​na początku problem ten był niewielki i nieistotny. Możliwe nawet, że w dużej mierze był on bardziej wyimaginowany niż rzeczywisty, ale to nie czyni takiego nieporozumienia mniej niebezpiecznym. Jego potencjał jest ogromny, on staje się niezwykle niebezpieczny dla sprawy Bożej, jeśli pozwoli się mu rozwinąć.

Ten przypadek szemrania, pierwsze wewnętrzne tarcia w młodym kościele, obalają pogląd, że kościół apostolski był doskonały, pozbawiony jakichkolwiek błędów. Pocieszające jest dla nas to, że w czasie, gdy kościół odnosił wielkie sukcesy i osiągał fenomenalny rozwój, w kościele pojawiały się trudności. Ci ludzie płonęli ogniem Ducha Świętego. Oni byli Nim napełnieni i Duch przebudzenia panował wśród nich, a mimo to czytamy, że pojawił się wśród nich problem. Było zagrożenie wygaśnięcia tego cudownego ognia przebudzenia. Tak, wielkie nieporozumienie może wyrządzić wiele krzywdy, ale chwała Panu, że ta historia nie zakończyła się porażką, ale wspaniałym zwycięstwem Królestwa Bożego. Ostatnie słowa nie są narzekaniem, ale jeszcze większym sukcesem dzieła Bożego. Nikt nie mówi, że członkowie młodego kościoła byli bez błędów, ale wiedzieli, jak rozwiązać swoje problemy. Fakt, że rozwiązali ten problem i sposób, w jaki to uczynili, mówi nam, że zostali prawdziwie napełnieni i prowadzeni przez Ducha Świętego.

Ale to wydarzenie mówi nam również, że gdy właściwie poradzimy sobie z jakąkolwiek trudnością w naszym życiu osobistym, wówczas nie tylko zostanie ona rozwiązana, ale wraz z nią rozwiązane zostaną inne problemy. Dzieje się tak zawsze, gdy na wszystkich naszych drogach - jak mówi Słowo Boże – pamiętamy o Panu. On zawsze wyprowadza nas nie tylko jako zwycięzców, nie tylko pozwala nam zatriumfować nad prawdziwą próbą, ale także obdarza nas darami.

Spójrzmy, jak w takiej sytuacji zachowują się ludzie napełnieni Duchem Świętym. W takich okolicznościach, jak w żadnych innych, poznajemy człowieka. Jak łatwo jest w takiej chwili zgrzeszyć i postąpić nierozsądnie. Apostoł Jakub udziela dobrej rady osobom znajdującym się w takiej sytuacji: „Jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana. ” (Jak. 1:5).

Tak, możemy chwalić się, że jesteśmy napełnieni Duchem Świętym, ale najważniejsze jest to, czy przejawia się to w praktyce. Człowiek prawdziwie napełniony Duchem Świętym będzie postępować mądrze w godzinie próby. Przede wszystkim on jest gotów przyznać, że nie ma własnej mądrości, ale wie i wierzy, że Bóg, który hojnie obdarza każdego, kto prosi, da mu tę mądrość. Wszyscy doświadczaliśmy na sobie, jak czasami trudno postąpić mądrze, gdy okoliczności wciągnęły nas w nieprzyjemną sytuację. Jak bardzo chcemy w takiej chwili upierać się przy swoim, uzasadniać swoje stanowisko, zamiast tego, aby postąpić obiektywnie i wielkodusznie. W takich momentach niesprawiedliwe podejście do nas może spowodować, że łatwo wybuchniemy i powiemy zbędne słowo.

W opisanym w Dziejach przypadku narzekanie hellenistów, że zaniedbywano ich wdowy, można powiedzieć było odbiciem samych apostołów. Praca przy szybko rozwijającej się wspólnocie nie była jeszcze zorganizowana, a apostołowie musieli głosić Słowo i czuwać nad dobrobytem materialnym swoich członków. A gdy rozległo się narzekanie hellenistów, to oni nie szukali wymówek. Nie. Natychmiast zaczęli szukać rozwiązania tego problemu w Duchu Chrystusowym i wkrótce odkryli przyczynę. Oni próbowali wziąć na siebie całą odpowiedzialność za dzieło Boże, tj. za służenie Słowem i zaspokojenie fizycznych potrzeb wierzących. Okazało się, że jedno i drugie ucierpiało, dlatego konieczne było natychmiastowe znalezienie wyjścia z tego problemu.

I jak to oni uczynili. Tutaj widzimy mądrość tych mężów Bożych. W rozdziale 6, wersecie 2 czytamy: „Wtedy dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów, rzekło: Nie jest rzeczą słuszną, żebyśmy zaniedbali słowo Boże, a usługiwali przy stołach. ” Spójrzmy, jak mądrze oni postąpili. W tym szemraniu, czy było ono usprawiedliwione, czy nie, Słowo Boże nic nam nie mówi, ale w nim apostołowie zauważyli sygnał możliwego niebezpieczeństwa. To stało się nie przez przypadek, ale Pan to dopuścił. Pan chciał przez to coś ważnego im przekazać.

Drodzy przyjaciele, wszystko, co dotyczy naszego życia, nie jest przypadkiem, czy to próba, czy cierpienie, jakaś niespodziewana wiadomość, nieoczekiwane spotkanie, zastój, porażka - to dla nas sygnał od Boga. Bóg chce nam przez to coś powiedzieć. Błogosławiony człowiek, który zna odpowiedź na to wyzwanie. Być może spotkała Cię jakaś nieprzyjemność, znalazłeś się w nieprzyjemnych okolicznościach, uważasz, że nie zasłużyłeś by przechodzić tę próbę i nijak nie możesz zrozumieć, dlaczego Cię to spotkało. Przyjacielu, postąp mądrze, zwróć się do Pana, szukaj rady u Niego, a On Ci objaśni, a Ty będziesz się radować i dziękować, że zaufałaś Panu. On nie tylko da Ci zwycięstwo, ale obdarzy Cię darami.

Spójrzmy, jak to szemranie pokazało apostołom, że na początku niezauważalnie inne sprawy, działania i zajęcia zaczęły wdzierać się w ich i tak już zajęte życie, a co za tym idzie, w ich powołanie. A to znaczyło, że służba Słowa zaczęła na tym cierpieć. To przywiodło ich do podjęcia zdecydowanej decyzji o nieustannym trwaniu w modlitwie i służbie Słowa, jak czytamy w wersecie 4. Jest tu pożyteczna lekcja dla każdego z nas.

Czy my robimy to, do czego powołał nas Pan? Być może po trochu zajmujemy się innymi sprawami, dajemy się ponieść innym zajęciom, a zaniedbujemy to, co najważniejsze. Czy pamiętacie ten starotestamentowy przykład o jednym słudze, któremu powierzono odpowiedzialne zadanie - strzec schwytanego jeńca. I stało się, że więzień uciekł. Kiedy król zapytał sługę, jak do tego doszło, on przyznał się mówiąc: „Podczas gdy sługa twój tym i owym był zajęty, tamten umknął. ” (1Król. 20:40). Sługa miał tylko jedno zadanie, jedno polecenie - strzec osoby wziętej do niewoli. To wszystko co od niego się wymagało. On zajął się jednak innymi sprawami i tak one go pochłonęły, że jeniec, korzystając z okazji, po cichu wymknął mu się z rąk. „A gdy twój sługa zajął się tym i owym, on zniknął. ” Co się stało? On popełnił przestępstwo. Zaniedbał i nie wypełnił polecenia królewskiego.

Ten incydent narzekania między hellenistami a Żydami w kościele apostolskim był sygnałem, że apostołom groziło niebezpieczeństwo zaniedbania ich głównego zajęcia - posługi Słowa. Ale zwróćmy uwagę, że ten epizod nie tylko ukazał niebezpieczeństwo odwrócenia się od ich głównego celu, ale także zwrócił uwagę na potrzebę powołania innych osób na odpowiedzialnych miejscach w służbie kościoła. Można powiedzieć, że z tego wydarzenia wyłoniły się dwie ważne posługi w Kościele Chrystusowym - posługa Słowa i posługa przy stołach.

Przyzwyczailiśmy się uważać, że pierwsza posługa jest ważniejsza i bardziej godna, a druga jako mniej znacząca jest drugorzędna. Ale Słowo Boże nie uczy w ten sposób. Całe dzieło Boże jest ważne. Dopełnienie wszystkich jego szczegółów jest konieczne i ważne, a każdy członek Kościoła Chrystusowego ma swój własny dar od Pana - swoje specjalne powołanie. Apostoł Paweł przedstawił tę prawdę w ten sposób. Ciało, mówi, nie składa się z jednego członka, ale z wielu. „Jeśliby rzekła noga: Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała; czy dlatego nie należy do ciała? A jeśliby rzekło ucho: Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała, czy dlatego nie należy do ciała? Jeśliby całe ciało było okiem, gdzież byłby słuch? A jeśliby całe ciało było słuchem, gdzież byłoby powonienie? Tymczasem Bóg umieścił członki w ciele, każdy z nich tak, jak chciał. ” (1Kor. 12:15-18).

Czy wierzymy, że tak jest? Jeśli tak, to czyńmy tą jedną rzecz, do której Bóg nas wyznaczył. To wszystko, czego On od nas wymaga. Wypełniajmy nasze powołanie, nasze dzieło całym sercem i z całą gorliwością, bo tak podoba się Panu. Pan nie zapyta nas, dlaczego nie byłeś głosicielem, jeśli nie powołał nas, abyśmy nim byli. Pozostańmy przy tym, do czego Pan nas powołał. Pamiętajmy, że przed Bogiem każde dzieło, które On nam zleca, jest święte.

Spójrzmy, jakie były wymagania co do braci, którzy zostali wybrani by zajmowali się usługiwaniem przy stołach. Ich zadaniem było dbanie o fizyczne potrzeby wierzących, aby potrzebujący mieli żywność, odzież i inne rzeczy potrzebne do codziennego życia. Jakie trzeba było spełnić warunki do takiej posługi? Mniej wymagające niż dla tych, którzy służyli Słowem. Jak myślicie? Spójrzmy, co jest napisane: „Upatrzcie tedy, bracia, spośród siebie siedmiu mężów, cieszących się zaufaniem, pełnych Ducha Świętego i mądrości, a ustanowimy ich, aby się zajęli tą sprawą. ” (Dzieje 6:3).

Pierwszym warunkiem było oczywiście to, że musieli oni pochodzić spośród członków kościoła. Osoba niewierząca nie miała prawa uczestniczyć w dziele Bożym. Ale musieli też mieć dobrą reputację. Cieszyć się zaufaniem - jak tu jest powiedziane. Słowo, (martyroumenous) które tu jest użyte można przetłumaczyć - którzy są poświadczeni. To jest to samo słowo, od którego pochodzi słowo męczennik. Innymi słowy, ta osoba, oprócz wszystkiego innego, musi być świadkiem gotowym oddać życie za świadectwo Chrystusa.

Co więcej, oni musieli być napełnieni Duchem Świętym. Czy to jest konieczne przy takiej posłudze? Czyż nie są to warunki wyłącznie dla głosicieli Słowa? O nie, nikt nie ma priorytetu na pełnię Ducha Świętego. Z tego wszystkiego widzimy, że u Boga nie ma żadnych drugorzędnych obowiązków w Jego Kościele, ale że każdy członek ma swoją własną posługę i aby pełnić tę posługę, musi być napełniony Duchem Świętym.

Dalej jednak jest powiedziane, że bracia wybrani do posługi przy stołach musieli być pełni mądrości. To słowo użyte w tym wersecie w języku greckim ma znaczenie praktyczne, tzn. człowiek o zdrowym rozsądku, brat pełniący tę posługę w kościele, musi być praktyczny, a jeśli ma inne dary, ale nie posiada tej praktyczności, to czy naprawdę on może być przydatny. W dziele Bożym wymagana jest praktyczność i takt.

Widzimy tutaj wspaniały przykład taktu i mądrości apostołów podczas wyboru tych siedmiu braci. Helleniści zaczęli narzekać i sześciu z tych wybranych było hellenistami, a jeden był z pogan. Być może byli to ci sami bracia którzy uważali, że ich wdowy są zaniedbywane. Ich właśnie kościół wybrał do tej posługi. Teraz oni będą usługiwać wszystkim potrzebującym, zarówno hellenistom, jak i Żydom. W ten sposób przyczyna dalszego sporu została wyjaśniona. To jest metoda rozwiązywania konfliktów w chrześcijaństwie. Ona pokonuje uprzedzenia i podejrzenia, umacniając wiarę tych, którzy uważają się za zaniedbanych i pokrzywdzonych. O, jak daleko my odeszliśmy od metod kościoła apostolskiego.

Jeśli jednak ktoś uważa, że ci bracia byli mniej utalentowani i na niższym poziomie duchowym i dlatego zostali wybrani do takiej posługi, to spójrzmy na listę ich imion. Czy zauważyliście, że wśród nich są tacy bohaterowie wiary, jak Szczepan - pierwszy męczennik i Filip, jeden z większych ewangelistów kościoła I wieku. Drodzy przyjaciele, nigdy nie zapominajmy, że u Pana nie ma błahej posługi. Bez względu na to, jak mała ona może się nam wydawać, jest święta i ważna przed Panem. Największa nagroda czeka tego, do którego Pan powie: „Dobrze, sługo dobry i wierny. ”

A teraz zauważmy, co zostało powiedziane po tym wszystkim, co się wydarzyło. Werset 7 mówi: „A Słowo Boże rosło i poczet uczniów w Jerozolimie bardzo się pomnażał, także znaczna liczba kapłanów przyjmowała wiarę. ” Uwierzcie mi, gdy kapłani zaczynają nawracać się do Pana, jest to oznaka prawdziwego przebudzenia. To, co zaczęło się jako narzekanie, zakończyło się wielkim sukcesem w ewangelizacji. Oni nie pozwolili, żeby to szemranie wzięło nad nimi górę. Błaha z pozoru krzywda, jeśli nie zostanie rozwiązana w Duchu Chrystusowym, może okazać się porażką sprawy Bożej. Cóż za wspaniała lekcja dla nas wszystkich. To jest mądrość Boża, aby natychmiast, z Jego pomocą, rozwiązać wszelkie powstałe nieporozumienia.

A gdy tak postąpisz przyjacielu ze swoim problemem zgodnie z wolą Bożą, to nie tylko wyjdziesz zwycięsko z radością i pokojem w duszy, ale dodatkowo czeka na Ciebie wielki skarb, który jest teraz przed Tobą ukryty. Tak, każdy rozumny postępek pociąga za sobą niewypowiedziane błogosławieństwa. Nie zapominajmy drodzy bracia i siostry tej lekcji, która płynie do nas z tego tekstu: niezależnie od tego, jakie zajmujemy stanowisko w kościele, nawet jeśli jest ono mało znaczące w oczach ludzkich, w oczach Pana jest ważne i święte.

Na koniec chciałbym się zwrócić do tych, którzy jeszcze nie poznali Zbawiciela. Drogi przyjacielu, dopóki nie przyjdziesz do Chrystusa, dopóki będziesz żyć w grzechu i przeciwstawiać się Bogu, wiedz, że postępujesz nierozumnie. Dlaczego nie postąpić mądrze i nie oddać swego serca Chrystusowi, ukorzyć się przed Nim. Wyznaj Mu swój grzech, upamiętaj się, a będziesz zbawiony. Niech Pan Ci w tym dopomoże. Amen.

Społeczność z Bogiem i z braćmi.


Tematem dzisiejszego rozważania jest bliska więź z Bogiem i z braćmi. To jedno z pierwszych pytań poruszanych w Biblii. Jego początek miał miejsce u zarania dziejów, w momencie stworzenia człowieka. Pierwszą Osobą, z którą nowo stworzony człowiek doświadczył uczucia bliskości, był sam Bóg. Ale Bóg zdał sobie sprawę, że człowiek potrzebuje bliskości ze stworzeniem podobnym do niego. W drugim rozdziale Księgi Rodzaju, w wersecie 18, Bóg mówi: „Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. ” Oznaczało to, że człowiekowi samotnemu potrzebna była bliskość z drugą osobą. Dlatego Bóg stworzył Ewę, z którą pierwszy człowiek Adam mógł mieć bliską więź. I od tamtej pory cała historia ludzkości wyraźnie pokazuje, jak ważne jest dla człowieka mieć bliskie relacje zarówno z Bogiem, jak i z innymi ludźmi.

Dzisiaj porozważam nad tym, co znaczy ta bliska więź i na czym polegają nasze wzajemne relacje. Spójrzmy, co Pismo Święte mówi o znaczeniu tych bliskich relacji i o tym, jak i dlaczego mogą one zostać przerwane. Człowiek odkrywa, że ​​bez ludzi, bez względu na to, jacy by oni nie byli, on nie jest w stanie żyć. Bez tych bliskich relacji ogarniają nas uczucia melancholii, zagubienia, strachu i samotności. Tak, drodzy przyjaciele, człowiek został stworzony, aby mieć bliskie relacje zarówno z Bogiem, jak i innymi ludźmi. Ale pierwszą osobą, z którą musimy nawiązać naszą bliską relację, jest żywy Bóg.

Przypomnijmy sobie, jakie znaczenie miała ta więź, ta bliskość w życiu króla Dawida. W swoim Psalmie 23 opisuje on opisuje swoje relacje z Panem. Mówi o Bogu jako pasterzu, a jako Pasterz Pan zaspokaja wszystkie jego potrzeby, zsyłając Dawidowi zielone pastwiska i spokojne wody. Pan pokrzepia jego duszę i wiedzie go ścieżkami sprawiedliwości. Wiedząc, że Pan zawsze jest z nim, Dawid nie bał się zła, choćby szedł nawet, jak pisze, „przez dolinę cienia śmierci. ” (Ps. 23:4). Łaska Pana dała pokój duszy jego. Nawet w obliczu wrogów Pan zaspokajał wszystkie potrzeby Dawida. W ostatnim wersecie tego Psalmu 23 Dawid woła: „Dobroć i łaska towarzyszyć mi będą Przez wszystkie dni życia mego. I zamieszkam w domu Pana przez długie dni. ” (Ps.23:6).

Czytając wersety tego Psalmu, możemy wyobrazić sobie, co znaczą prawdziwie bliskie relacje między człowiekiem a żywym Bogiem. Dawid szczerze cenił sobie swoją więź z Bogiem i nie chciał, aby została ona przerwana w żadnych okolicznościach. My również drodzy przyjaciele, możemy mieć te same bliskie relacje z Bogiem, tę samą społeczność z Nim, jaką miał Dawid, jeśli poświęcimy nasze życie Jezusowi, jeśli przyjmiemy Jego śmierć na krzyżu jako zapłatę za nasze grzechy. Gdy pokładamy naszą nadzieję w Jezusie Chrystusie, On sam obiecuje nam tę społeczność, napełniając nas swoją obecnością przez Ducha Świętego. Innymi słowy, społeczność z Bogiem oznacza poznanie i doświadczenie Jego obecności w naszym życiu. Każdy, kto choć raz doświadczył tego w swoim życiu, może powiedzieć za apostołem Janem: „co widzieliśmy i słyszeliśmy, to i wam zwiastujemy abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem jego, Jezusem Chrystusem. ” (1Jana 1:3). Moją modlitwą jest, aby każdy z nas miał tę osobistą społeczność z naszym Panem Jezusem Chrystusem, przyjmując Go jako swojego osobistego Zbawiciela.

Ale jak powiedziałem na początku, człowiek został stworzony, aby mieć społeczność nie tylko z Bogiem, ale także z innymi ludźmi. Przyjrzyjmy się temu bardziej szczegółowo. Społeczność z innymi można zdefiniować jako współudział lub koleżeństwo. Ten współudział lub koleżeństwo wynika ze wspólnych zainteresowań, interesów, ale to jedno, gdy mówimy o ludziach związanych tymczasową wspólną sprawą lub interesem, a co innego, gdy mówimy o społeczności między wierzącymi.

Nas drodzy bracia i siostry łączy coś silniejszego, głębszego, coś wiecznego. Mówiąc o świętych, między nami należałoby używać słowa braterstwo. W rzeczywistości jesteśmy członkami jednej tej samej rodziny. Nas połączyła krew Jezusa Chrystusa. Mamy jednego Pana, Jezusa Chrystusa i ten sam Duch Święty mieszka w każdym z nas. Mamy jeden autorytet - Słowo Boże. Mamy przed sobą jeden wspólny wielki cel - ewangelizować cały świat. Te wspaniałe prawdy stanowią podstawę naszej społeczności, która przeradza się w prawdziwą jedność i braterstwo. A tam, gdzie istnieje ta wspaniała jedność, Chrystus obiecuje być z nami.

Przypomnijmy, co powiedziano w 18 rozdziale Ewangelii Mateusza. Tutaj Chrystus mówi: „gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich. ” (Mat. 18:20). W Nowym Testamencie znajdujemy kilka rodzajów społeczności między wierzącymi. Na przykład w Dziejach Apostolskich jest to wspólnota Kościoła. Tę społeczność tworzą najróżniejsze osoby, ale wszyscy są członkami jednego Ciała - Kościoła Chrystusowego. Ich jedność, ich braterstwo opiera się na fakcie, że wszyscy są braćmi i siostrami w Chrystusie Jezusie. W tej wspólnocie doświadczamy funkcji ciała Chrystusowego. Apostoł Paweł pisze do Efezjan: „Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus, na którym cała budowa mocno spojona rośnie w przybytek święty w Panu, na którym i wy się wespół budujecie na mieszkanie Boże w Duchu. ” (Ef. 2:19-22).

W Dziejach Apostolskich, w rozdziale 2, wersecie 42, znajdziemy opis praktycznych działań, które są wyrazem tego rodzaju braterskiej społeczności. Przede wszystkim jest to zrozumienie nauczania i głoszenia apostołów. W tej wspólnocie wierzący dzielili się swoimi dobrami doczesnymi według potrzeb każdego z nich. Ta wspólna służba Panu wyrażała się w modlitwie i w łamaniu chleba. Wiele różnych darów duchowych praktykowano w tych kościołach, jak powiedziano w Liście do Efezjan „aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej. ” (Ef. 4:12-13).

Drugi rodzaj społeczności w Nowym Testamencie spotykamy tam, gdzie niewielka grupa wierzących zgromadzona jest w określonym celu. Najlepszym tego przykładem jest mała grupa apostołów, uczniów zgromadzonych wokół Jezusa Chrystusa. W tej niewielkiej grupie wierzący mogli spędzać ze sobą więcej czasu i w rezultacie lepiej się poznawać. Chrystus zebrał swoich uczniów, aby ich umocnić w wierze i przygotować do kontynuowania dzieła rozpoczętego przez siebie. On nie mógł tego zrobić z dużą liczbą osób. Musiał skupić swoje wysiłki na małej grupie szczerze oddanych Jemu i sobie nawzajem. Ten rodzaj społeczności jest bardzo owocny, ponieważ w takich warunkach ludzie stają się sobie bliżsi.

I w końcu, osobista społeczność jednego wierzącego z drugim. Czytamy o tym wiele razy w Piśmie Świętym, zwłaszcza czytając o życiu apostoła Pawła. Dobrym przykładem tego typu społeczności była relacja między Pawłem a Tymoteuszem. Dosłownie, oni spędzali razem dni i noce. Wspierali się i dodawali sobie otuchy. Dzielili się z sobą wszystkim, zarówno radością, jak i smutkiem. Dzięki tej społeczności Paweł mógł nauczać Tymoteusza nie tylko Słowem, ale i całym swoim życiem. Mówi o tym w swoim 2 Liście do niego: „a co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać. ” (2Tym. 2:2).

Paweł miał również takie relacje z Epafrodytem, ​​którego nazywa bratem, współpracownikiem i współbojownikiem. Paweł i Epafrodyt nie byli tylko braćmi w Chrystusie, nie byli tylko członkami tego samego Ciała Chrystusowego, ale współpracownikami i towarzyszami w walce o dusze. Trudzili się razem i wspólnie walczyli w bitwach duchowych.

Rozważając te trzy rodzaje braterskiej społeczności, a mianowicie społeczność w Kościele, bliskość grupy wierzących, przyjaźń między dwoma wierzącymi, dochodzimy do wniosku, że każdy z nas potrzebuje tych wszystkich trzech rodzajów społeczności. Możemy zapytać: dlaczego wszystkie trzy są koniecznie. Zastanówmy się, powodów lub celów do braterskiej społeczności jest wiele, ale dzisiaj chcę ograniczyć się do czterech, by pokazać w jaki sposób każdy z tych trzech rodzajów braterskiej społeczności pomaga osiągnąć te cztery cele.

Po pierwsze, braterska społeczność sprzyja naszemu wzrostowi. Mam na myśli oczywiście duchowy wzrost na naszej drodze z Chrystusem. W Księdze Przysłów powiedziano: „Żelazo żelazem bywa naostrzone; tak mąż zaostrza oblicze przyjaciela swego. ” (Ks.Przysł. 27:17). W grupie wierzących zobaczymy, że jeden brat uczy drugiego, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem. Inna przypowieść mówi: „Kto obcuje z mędrcami, mądrzeje, lecz kto się brata z głupcami, temu źle się wiedzie” i my zrozumiemy prawdę tej przypowieści, jeśli będziemy mieć społeczność z braćmi i siostrami, którzy nie ustają w swoim duchowym rozwoju, studiują Słowo Boże wzrastając w Chrystusie, a my będziemy wzrastać, jeśli do nich dołączymy. (Przysł. 13:20).

Mając społeczność z wierzącymi, my będziemy wzrastać w różny sposób. W dużej grupie budujemy się przez nauczanie i głoszenie, w małej grupie mamy więcej okazji, aby uzyskać odpowiedzi na pytania, które najbardziej nas osobiście nurtują, a w społeczności między dwoma wierzącymi, pomaga nam to otworzyć się przed sobą nawzajem i pomóc zastosować praktycznie duchowe prawdy Pisma Świętego. Braterska społeczność daje wierzącemu zarówno siłę, jak i wzmacnia go. W końcu jesteśmy powołani, aby być „członkami jednego Ciała i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię”, jak mówi Słowo Boże. (Ef. 3:6). To Ciało składa się z różnych członków, które wzmacniają i wspierają się nawzajem. Jest to powiedziane w rozdziale 4 Listu do Efezjan w wersecie 16 „z którego (mowa o Chrystusie) całe ciało spojone i związane przez wszystkie wzajemnie się zasilające stawy, według zgodnego z przeznaczeniem działania każdego poszczególnego członka, rośnie i buduje siebie samo w miłości. ” Widzimy więc, że gdy każdy członek trudzi się, całe Ciało rośnie i staje się silniejsze. W Liście do Hebrajczyków, rozdział 10, mowa jest o wzajemnym duchowym wsparciu wierzących: „baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków, dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża. ” (Hebr. 10:24-25).

W naszych trudnych czasach pełnych różnych form nacisku i opresji szczególnie potrzebujemy wzajemnego wsparcia. Gdy apostoł Paweł pisał List do Kolosan, w rozdziale 2 powiedział w swojej modlitwie „aby pocieszone były serca ich, będąc spojone miłością. ” (Kol. 2:2). Zaprawdę, jeśli wierzący są zjednoczeni miłością Chrystusową i w rozumieniu Jego obietnicy i mocy, to służy to pocieszeniu, wzmocnieniu, wsparciu w każdych okolicznościach życia. Wtedy braterska społeczność zachęca nas, pobudza nas do posługi Panu, zachęca do wypełniania Jego woli. „Baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków”  - powiedziano w Liście do Hebrajczyków.

Apostoł Paweł czynił to stale kierując swoje Listy do kościołów. Zachęcał ich, aby zawsze pamiętali o celach i zadaniach postawionych przed nimi przez Pana. W rozdziale 5, 2 Listu do Koryntian on przypomina braciom, aby nie zapominali o służbie pojednania z Bogiem, o zbawieniu grzeszników. W Liście do Galatów, w rozdziale 6, ponownie znajdujemy jego wezwanie do czynienia dobra wszystkim, zarówno niewierzącym, jak i domownikom wiary. Widzimy to w Dziejach Apostolskich. Wzajemne przebywanie zachęcało ich do coraz szerszego głoszenia Słowa Bożego ginącym ludziom. A rezultatem było to, że: „Pan codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni. ” (Dzieje 2:47).

Kiedy Chrystus wysyłał swoich uczniów do posługi, wysyłał ich parami. Było to ważne, ponieważ idąc razem, uczniowie mogli się wzajemnie wspierać i motywować. Tę prawdę znajdziemy w Księdze Koheleta, w rozdziale 4, wersety 9 i 10: „Lepiej jest dwom niż jednemu, mają bowiem dobrą zapłatę za swój trud: Bo jeżeli upadną, to jeden drugiego podniesie. Lecz biada samotnemu, gdy upadnie! Nie ma drugiego, który by go podniósł. ”

Z natury człowiek nie jest zbyt skłonny do prowadzenia uporządkowanego życia. Ileż to razy mieliśmy mocne postanowienie, aby zrobić coś dobrego i pożytecznego, na przykład, codziennie czytać Biblię, studiować ją, stale świadczyć ludziom o Chrystusie. Tak, ile to koniecznych rzeczy chcieliśmy uczynić i jak często brakowało nam sił, aby kontynuować to, co zaczęliśmy. Jeśli o naszym celu wie brat w wierze, to nasze szanse rosną. Zupełnie inaczej jest walczyć w pojedynkę, a inaczej razem z bratem, który będzie nas wspierał, podtrzymywał i modlił się za nas. Potrzebujemy tej społeczności i potrzebujemy na różne sposoby.

Po pierwsze, zostaliśmy stworzeni, aby mieć społeczność z Bogiem i z ludźmi. Na pierwszym miejscu jest nasza społeczność z żywym Bogiem przez Jezusa Chrystusa, wokół którego kształtuje się nasza społeczność z innymi wierzącymi. Wymieniłem cztery główne cele tej społeczności, a mianowicie: wzrost, siłę, wsparcie, wzajemną motywację. Przejawiają się one we wszystkich trzech rodzajach społeczności, ale rozważanie będzie niepełne, jeśli nie wskażę, co uniemożliwia nam osiągnięcie tych trzech rodzajów społeczności w pełni.

Istnieją dwie główne przeszkody i dla większości wierzących są one oczywiste. Powód, który uniemożliwia naszą społeczność z Bogiem i z naszymi braćmi, jest ten sam, który zniszczył społeczność Adama i Ewy z Bogiem. Tym powodem jest grzech. W Psalmie 66, wersecie 18 powiedziano: „Gdybym knuł coś niegodziwego w sercu moim, Pan nie byłby mnie wysłuchał. ” A oto, co mówi apostoł Jan w swoim pierwszym Liście w rozdziale 1, wersecie 7: „Jeśli chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. ” Widzimy więc, że grzech, który wkroczył w nasze życie, zakłóca naszą społeczność z Bogiem i naszymi braćmi i siostrami w Chrystusie. Dlatego tak ważne jest, aby natychmiast wyznać Panu każdy z naszych grzechów i otrzymać przebaczenie, jak powiedziano w tym samym rozdziale „jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. ” (1Jana 1:9).

Drugim powodem, dla którego tak niepełna radości jest nasza społeczność, jest to, że słabo o to zabiegamy i zapominamy się o to modlić. Czy ty przyjacielu możesz tak powiedzieć o swoim życiu? Może masz tylko jeden rodzaj społeczności. Czy się o nią modlisz? Jeśli społeczność jest błogosławiona przez Boga, to czy On może nie odpowiedzieć na modlitwę, jeśli Go o nią poprosisz? Oczywiście, dążąc do społeczności, my musimy być gotowi otworzyć się przed swoim bliźnim, pozwolić mu wejść do naszego serca i stać się częścią siebie nawzajem.

Są ludzie, którzy boją się wejść w bliską społeczność lub rozpocząć osobistą społeczność z kimś. Czego się boją? Tego, że ludzie poznają całą prawdę o ich życiu. Albo może boją się utraty niezależności pod czyimś wpływem, ale społeczność w centrum której znajduje się Jezus Chrystus nie może przynieść żadnej szkody, wręcz przeciwnie, ona zawsze będzie tylko wzmacniać i służyć duchowemu wzrostowi. Pamiętajmy, że jeśli jesteśmy napełnieni Duchem Świętym, wtedy obietnica dana w Piśmie Świętym odnosi się do nas w pełnej mierze. „Nie dał nam bowiem Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i zdrowego umysłu. ” (2Tym. 1:7).

Czy Twoja społeczność z Panem przyjacielu jest tak prawdziwa, jak powiedziano w Psalmie 23? I czy Twoja społeczność z braćmi i siostrami wzbogaca Cię duchowo, czy dodaje Ci siły i pewności siebie, czy zachęca do czynienia dobra, czy wspiera Cię w Twoich dobrych zamiarach. Czy pomaga Ci wzrastać w wierze, czy wzbogaca Twoje życie duchowe? Jeśli na żadne z tych pytań nie możesz odpowiedzieć twierdząco, zacznij się modlić bezzwłocznie, aby Pan pomógł Ci znaleźć społeczność, której tak bardzo potrzebujesz. Amen.

Sprawiedliwość przed Bogiem.


Biblię można z grubsza podzielić na dwie części. W jednej, czyli w mniejszej jej części, znajdziemy doktryny, nauczania i polecenia, a druga, znacznie większa część Biblii zawiera historię, biografię i poezję. Ta część Biblii ilustruje to, co powiedziano w drugiej części. Innymi słowy, dla każdej prawdy i każdej doktryny znajdziemy w Biblii cały rząd odpowiednich przykładów. Wszystko po to, aby te Boże prawdy stały się dla nas jaśniejsze i bardziej żywe.

Dzisiaj chcę poruszyć jedno ważne nauczanie o człowieku, które Paweł przedstawia w swoim 1 Liście do Koryntian. Następnie chcę zilustrować tę prawdę biografią starotestamentowego patriarchy Jakuba. Jest to jedna z bardziej niezwykłych postaci Starego Testamentu.

Zwróćmy najpierw uwagę na to, co apostoł Paweł mówi w pierwszych dwóch rozdziałach swego 1 Listu do Koryntian. Widzimy tutaj po pierwsze, że Paweł dzieli ludzi na dwie grupy, to znaczy na wierzących i niewierzących. Niewierzących nazywa – duszewnymi, a wierzących - duchowymi. Dziecko Boże jest człowiekiem duchowym, ponieważ przyjęło Ducha Bożego, narodziło się z Ducha Świętego. Niestety jest wiele dzieci Bożych, które chociaż narodziły się z Ducha Bożego, to nie są posłuszne Duchowi Świętemu. One całkowicie nie podporządkowują się Mu. Apostoł Paweł nazywa takich cielesnymi. Większość kościoła w Koryncie była właśnie wierzącymi cielesnymi. „I ja, bracia, nie mogłem mówić do was jako do duchowych, lecz jako do cielesnych, jako do niemowląt w Chrystusie” - mówi Paweł. (1Kor. 3:1). Jaki paradoks.

Na początku swego Listu Paweł mówi im: „Dziękuję Bogu zawsze za was, za łaskę Bożą, która wam jest dana w Chrystusie Jezusie, iżeście w nim ubogaceni zostali we wszystko, we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, ponieważ świadectwo o Chrystusie zostało utwierdzone w was, tak iż nie brak wam żadnego daru łaski. ” (1Kor. 1:4-7). Tym nie mniej musiał im powiedzieć - jesteście cieleśni. Były między nimi podziały, kłótnie, zazdrość i nieporozumienia. Niektórzy twierdzili, że są Pawłowi, inni, że są Apollosowi, jeszcze inni do Kefasowi, a jeszcze inni, uważając się za bardziej duchowych, twierdzili, że są Chrystusowi. To jest przykład wierzących cielesnych.

Wyraźny przykład takiego wierzącego mamy w osobie Jakuba w Starym Testamencie. Tak, w życiu Jakuba Duch Boży daje nam wspaniałe objawienie istoty łaski Bożej, ale jednocześnie nie ukrywa braku konsekwencji w jego życiu duchowym. Jakuba interesowało jedno - wypełnianie obietnicy Bożej. On był pewien tego, co obiecał mu Bóg. Był człowiekiem Bożym, wierzył w Boga. Jego problemem nie było jednak to, że on wierzył w Boga, ale to, że nie wierzył, że Bóg poradzi sobie bez jego pomocy. Jakub zawsze starał się swoją zręcznością i mądrością przyśpieszyć Boże działania. I ta niecierpliwość przywiodła go do zdrady, do podstępu, do różnego rodzaju oszustwa. On posługuje się ludzkimi środkami, aby osiągnąć wyższy cel powołania Bożego. Tak, on pragnął woli Bożej, Bożego błogosławieństwa, ale myślał, że uda mu się je osiągnąć na swój własny sposób. Nie chciał czekać na Boży czas.

Rozpatrując historię Jakuba należy przyjrzeć się czasom jeszcze przed jego narodzinami, co oznacza, że ​​jego historia ma swój początek u Boga. Sam Bóg wybrał go; to nie Jakub pierwszy umiłował Boga, ale Bóg jego. Dlatego historię Jakuba można zrozumieć tylko wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę łaskę Bożą.

Ale drodzy przyjaciele, dotyczy to nie tylko Jakuba, ale każdego z nas. Kto z nas pomyślałby o Bogu, gdyby to nie On sam wzbudził w nas to pragnienie? W końcu to nie my Go pierwsi umiłowaliśmy, ale On umiłował nas. Bo gdy oni, tj. bliźniacy, Jakub i Ezaw jeszcze się nie narodzili, mówi Słowo Boże, „ani też nie uczynili nic dobrego lub złego - aby utrzymało się w mocy Boże postanowienie wybrania oparte nie na uczynkach, lecz na tym, który powołuje - powiedziano jej (Rebece), że starszy służyć będzie młodszemu, jak napisano: Jakuba umiłowałem, a Ezawem wzgardziłem. ” (Rzym. 9:11-13). Cóż tedy powiemy? - kontynuuje apostoł Paweł: „Czy Bóg jest niesprawiedliwy? Bynajmniej. Mówi bowiem do Mojżesza: Zmiłuję się, nad kim się zmiłuję, a zlituję się, nad kim się zlituję. ” (Rzym. 9:14-15). A teraz spójrzmy, co dalej zostało powiedziane: „A zatem nie zależy to od woli człowieka, ani od jego zabiegów, lecz od zmiłowania Bożego. ” (Rzym. 9:16). Dlatego nigdy nie zapominajmy, że jeśli pragniemy i dążymy do Boga, to dzieje się to tylko z łaski i nie zależy od nas, ale od Boga, który okazuje nam miłosierdzie. To nie Adam szukał Boga, ale Bóg wołał do Adama: „Adamie, gdzie jesteś. ” Bóg go szukał.

Łaska Boża wybrała Jakuba. Tu nie ma innego wyjaśnienia. Bóg wybrał tego człowieka i my musimy wierzyć w mądrość Jego działania. „Czy Bóg jest niesprawiedliwy? Bynajmniej. ” We wszystkim, co Bóg czyni, On kieruje się miłością i łaską. „O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki jego i nie wyśledzone drogi jego! Bo któż poznał myśl Pana? Albo któż był doradcą jego? ” (Rzym. 11:33-34). „Albowiem z niego i przez niego i ku niemu jest wszystko; jemu niech będzie chwała na wieki. Amen. ” (Rzym. 11:36). Dlatego pamiętajmy, że jeśli Bóg wziął się za jakieś dzieło, to doprowadzi je do końca. Jeśli On rozpoczął w nas Swoje dobre dzieło, to nie pozostawi je niedokończone. Chwała i dziękczynienie Mu za wszystko.

Z człowieka cielesnego Bóg uczynił Jakuba duchowym.  On jest Alfa i Omega, początek i koniec. Jeśli jesteś skłonny myśleć przyjacielu, że masz zbyt trudny charakter, że Twoje życie jest bardzo skomplikowane, to wspomnij Boga Jakuba. To nie Jakub wybrał Boga, ale Bóg wybrał jego. Jeszcze przed jego narodzeniem Bóg go umiłował i wybrał, i to samo uczyni z Tobą. Przyjmij tę prawdę, a uwolnisz się od niepotrzebnych zmartwień i kłopotów.

Ale czy są jakieś oznaki, po których możemy poznać, że jesteśmy dziećmi Bożymi? Co jest powiedziane o Jakubie po jego narodzinach. Co prawda ​​​​w chwili jego narodzin powiedziano o nim też coś bardzo ważnego, a mianowicie, że podczas narodzin bliźniaków Jakub „ręką swą trzymał za piętę Ezawa. ” (Ks.Rodz. 25:26). Już przy jego narodzinach mówi się o jego rękach. Nie jest to bez znaczenia. W jego historii życia kilka razy wspomina się o jego rękach. Ale po jego urodzeniu powiedziane jest tak: „A gdy chłopcy wyrośli, Ezaw był mężem biegłym w myślistwie i żył na stepie. Jakub zaś był mężem spokojnym, mieszkającym w namiotach. ” (Ks.Rodz. 25:27). Biblia nazywa go człowiekiem spokojnym i mówi, że mieszkał w namiotach. Tutaj w sposób praobrazowy mówi się o jego postawie przed Bogiem i jego drodze wiary.

Jeśli przypomnieć historię Jakuba, to trudno nazwać go człowiekiem spokojnym. A w oryginale słowo to oznacza doskonały, niewinny. Ale ktoś powie: Czy Jakub był człowiekiem doskonałym? Jak możemy rozumieć tę doskonałość? Wiemy, że człowiek sam nie jest w stanie osiągnąć tej doskonałości, dlatego musimy zacząć z tego miejsca, gdzie zaczyna Biblia. Słowo Boże mówi, że „wszyscy bowiem zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga. ” (Rzym. 3:23). A Bóg nie może mieć społeczności z grzechem. Od chwili, gdy nasi przodkowie, Adam i Ewa zgrzeszyli, natychmiast przerwała się jedność między nimi a Bogiem.

Ale jak przywrócić tę społeczność? Jest tylko jeden sposób - człowiek musi ponownie stać się doskonały, niewinny i usprawiedliwiony przed Bogiem. „Jak więc może człowiek być usprawiedliwiony przed Bogiem? Albo jak może być czysty ten, kto się urodził z kobiety? ” - pyta starotestamentowy Hiob. (Hioba 25:4). Jakże istotne pytanie zadał Hiob. Otóż tutaj pytanie nie dotyczy tylko grzechu, ale tutaj jest pytanie o grzeszną naturę, zepsucie całej naszej natury przez grzech. Jestem winny przed Bogiem nie tylko dlatego, że zgrzeszyłem, ale z natury jestem grzeszny i dlatego jestem winny. Tę grzeszną naturę odziedziczyłem po Adamie. Dlatego Słowo Boże mówi, że „jak w Adamie wszyscy umierają, albowiem zapłatą za grzech jest śmierć. ” (1Kor. 15:22,Rzym. 6:23).

Spójrzmy, jak w swoim Psalmie pokutnym, Dawid nie tylko przyznaje się do swojego strasznego grzechu, który on popełnił przed Bogiem, ale że powodem tego i wszystkich jego grzechów była jego grzeszna natura. Tak on woła do Boga: „Przeciw tobie, tobie samemu, zgrzeszyłem i zło uczyniłem na twoich oczach, abyś okazał się sprawiedliwy w swoich słowach i czysty w swoim sądzie. ” I co mówi dalej: „Oto zostałem zrodzony w nieprawości i w grzechu poczęła mnie moja matka. ” (Ps. 51:4-5). Innymi słowy, on przyznaje, że nie tylko zgrzeszył, ale że jest grzeszny.

Gdzie możemy znaleźć rozwiązanie tego wielkiego problemu? Drodzy przyjaciele, jest dobra wiadomość. Rozwiązał go sam Bóg, On sam znalazł wyjście z tej ludzkiej potrzeby, a mianowicie poprzez swego Jednorodzonego Syna Jezusa Chrystusa. Bóg dowodzi swojej miłości do nas przez fakt, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami. Tak, Bóg posłał swego Syna Jezusa Chrystusa, aby stał się przebłaganiem za grzechy nasze.

W jaki sposób Chrystus stał się tym przebłaganiem? Przez przelanie swojej drogocennej krwi. Tylko przez śmierć kogoś niewinnego w miejsce winnego Bóg mógł nas usprawiedliwić. Jak wyraźnie mówi o tym apostoł Paweł w swoim Liście do Rzymian w rozdziale 3: „zostają usprawiedliwieni darmo, z jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jezusie Chrystusie. Jego to Bóg ustanowił przebłaganiem przez wiarę w jego krew, aby okazać swoją sprawiedliwość przez odpuszczenie, w swojej cierpliwości, przedtem popełnionych grzechów. ” (Rzym. 3:24-25).

W tym miejscu zaczyna się prawdziwe chrześcijaństwo, od tego, czego Bóg dokonał dla nas przez Swojego Syna. Jedynie ofiara Jego Syna mogła zaspokoić wymagania Świętego, Sprawiedliwego Boga, a nie żadne uczynki, które moglibyśmy dokonać sami. Dlatego z uczynków prawa, mówi Słowo Boże, „nie będzie usprawiedliwione żadne ciało w Jego oczach. ” (Rzym. 3:20). Dlaczego? Tylko dlatego, że prawo nie jest doskonałe. Nie, sam Bóg dał to prawo i dlatego ono jest doskonałe, lecz człowiek poczęty w grzechu nie jest w stanie wypełnić tego doskonałego prawa. Jak niedoskonała, grzeszna natura może wypełnić to, co jest doskonałe? Tylko Syn Boży, który był bez grzechu, a zatem doskonały, mógł całkowicie wypełnić wszystkie wymagania prawa. On uczynił to, ale to nie wszystko, On złożył również ofiarę przelewając Swoją świętą krew jako zadośćuczynienie za nasze grzechy.

Dlatego Bóg mówi, że zbawienie możemy otrzymać nie dzięki uczynkom, ale z łaski Bożej przez wiarę. Stwierdzenie, że nie mogę sam nic uczynić, aby się zbawić, ale że Bóg swoją łaską uczynił wszystko dla mnie w Chrystusie, jest pierwszym krokiem wiary. Od początku do końca życie chrześcijańskie opiera się na naszej nadziei pokładanej w Jezusie Chrystusie i na tym, co On dla nas uczynił. My nie mamy własnej sprawiedliwości. On jest naszą sprawiedliwością, nasz Pan, Jezus Chrystus. „Ale wy dzięki Niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem, aby, jak napisano: Kto się chlubi, w Panu się chlubił. ” (1Kor. 1:30-31).

Czym my mamy się chlubić? Niczym, tylko naszym Panem Jezusem Chrystusem. On jest naszą sprawiedliwością, uświęceniem i odkupieniem. Chwała Mu za to na wieki. Tak, moi drodzy, „który nie znał grzechu, stał się grzechem za nas”, więc w darze: „nie tylko ofiarowałem się za grzech, ale przez grzech wypiłem cały kielich gniewu Bożego za grzech i wziąłem go na siebie, abyśmy w Nim stali się sprawiedliwymi przed Bogiem. ”

Czy zauważyliście te słowa - w Nim. One mają głębokie znaczenie. W Nim jesteśmy usprawiedliwieni. Bóg widzi w nas doskonałymi w Nim. On nie widzi już naszego grzechu, ani naszego grzesznego stanu, ale widzi Swojego Syna. List do Kolosan mówi: „gdyż w Nim (Jezusie Chrystusie) mieszka cieleśnie cała pełnia boskości, i macie pełnię w Nim. ” (Kol. 2:9-10).

Jak rozumieć znaczenie tych słów? Cóż za łaska, że ​​będąc w Chrystusie, mamy wszystko, co jest potrzebne dla naszego usprawiedliwienia, a tym samym dla naszego zbawienia. Ale skąd mogę mieć pewność, że jestem w Chrystusie? Mam tę pewność, ponieważ tak mówi Słowo Boże. Mówi mi, że uczynił to Bóg. Spójrzmy na te słowa „od Niego”, czyli od Boga „jesteście w Chrystusie Jezusie”, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i uświęceniem, i odkupieniem. Od Boga. Tak, On nas „którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem i wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie. ” (Kol. 2:5-6). A teraz będąc w Nim, Bóg nie widzi nas w naszym grzesznym stanie, ale widzi swojego Syna, w którym my jesteśmy ukryci.

Wiedz zatem przyjacielu, że bez sprawiedliwości Chrystusowej nie możesz być dzieckiem Bożym. Ale jeśli jesteś w Nim, to jesteś doskonały, ponieważ stoisz przed Bogiem nie w swojej własnej sprawiedliwości, ale w sprawiedliwości Jezusa Chrystusa. A jeśli jej nie masz, to jak możesz ją otrzymać? To takie proste. Chrystus powiedział: „Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie. ” (Jana 14:6). On jest tak blisko nas, jest tak blisko jak słowo w naszych ustach. Nie musimy ani wstępować do nieba, ani zstępować do otchłani, aby znaleźć Chrystusa. Ale co mówi Pismo: „Blisko ciebie jest słowo, na twoich ustach i w twoim sercu. To jest słowo wiary, które głosimy. ” (Rzym. 10:8). Nie musisz przekraczać progu swojego domu, aby być zbawionym. Musisz całym sercem uwierzyć, że Bóg wskrzesił Chrystusa z martwych i wyznać Go swoimi ustami jako Pana, a będziesz zbawiony.

Chociaż wiara sama w sobie nie zbawia, wiara wprowadza nas w kontakt ze źródłem zbawienia. Dlatego przyjacielu jesteś odpowiedzialny za swoje własne zbawienie. Łaski Bożej w Chrystusie możesz doświadczyć jedynie poprzez osobisty akt wiary, gdyż bez wiary nie można podobać się Bogu. Jeśli jeszcze nie doświadczyłeś tego zbawienia, pozostaw wszystkie swoje dobre uczynki i wszystko, przez co miałeś nadzieję na zbawienie, i złóż swą wiarę w ramionach Jezusa Chrystusa. Wiedz, że Bóg Cię miłuje, pragnie Twojego zbawienia. On sam mówi: „Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. ” (Jer. 29:11). Chwała i dziękczynienie Mu za tak cudowne zbawienie. On zmiłuje się nad Tobą zgodnie z głosem Twojego wołania, a gdy tylko go usłyszy, odpowie Ci. Niech Pan pomoże Ci przyjść do Niego teraz, takim, jakim jesteś. Amen.

Moc świadectwa w Duchu.


Bóg wybrał człowieka, aby był Jego narzędziem do wykonania Jego dzieła tutaj na Ziemi. Nie aniołom, lecz nam, odkupionym grzesznikom, Bóg powierzył Swoje wielkie i święte dzieło bycia Jego świadkami i Jego przedstawicielami. Ostatnimi słowami, które Chrystus powiedział zanim opuścił naszą pogrążoną w grzechu Ziemię, było, że będziemy Jego świadkami, Jego lampami. On jest naszym Światłem, a my jedynie lampą. Sama lampa nie zaświeci, nie da światła. Jednakże stać się takim, jak mówi Chrystus, możemy tylko wtedy, gdy Duch Święty będzie nas prowadził, panował nad nami i napełni nas.

Jak cudownie przedstawiona jest ta prawda przez widzenie, które Bóg dał prorokowi Zachariaszowi. Czytamy o tym w rozdziale 4 Księgi tego proroka. Zachariasz widzi złoty świecznik z siedmioma lampami i po każdej stronie drzewo oliwne. Chcąc poznać znaczenie tego widzenia, zapytał anioła: „Co to jest, mój Panie? ” A Anioł Boży mu odpowiedział: „Nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów.” (Zach. 4:5-6). Ale on najwyraźniej nadal nie rozumiał praobrazowego znaczenia dwóch drzew oliwnych po prawej i lewej stronie lampy i prorok dwukrotnie pyta Anioła, co one oznaczają. „A on odrzekł: To są dwaj pomazańcy, którzy stoją przed Panem całej ziemi.” (Zach. 4:14).

Jakże często Biblia opisuje swoje cudowne prawdy przy pomocy języka alegorycznego, przekazując swoje nauki praobrazowo. Wierzę, że przez ten obraz Pan ma coś ważnego do powiedzenia każdemu z nas. Niech Pan pozwoli nam wszystkim usłyszeć, co Duch chce nam powiedzieć.

Złoty świecznik mówi nam o funkcji Kościoła Bożego. Chrystus powiedział: „Wy jesteście światłością świata. Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. ” (Mat. 5:14,16). Należy zauważyć, że siedmioramienny świecznik był jedynym światłem w świątyni, ponieważ świątynia nie miała okien. Podobnie jak ten świecznik, Kościół Chrystusowy jest jedynym światłem na świecie.

Drodzy przyjaciele, naszym zadaniem jest rozproszyć tę ciemność i wskazać na światło. Ale w jaki sposób to uczynić? „Nie mocą ani siłą, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów. ” W tym tkwi cały sekret, w jaki sposób Kościół ma wypełniać powierzone mu przez Boga zadanie. Bogu wszystkie nasze wysiłki i starania pozostaną bezowocne, jeśli nie będą czynione w mocy Ducha Świętego.

Przyjrzyjmy się bliżej świecznikom opisanym w naszym tekście. Co mówią nam te dwie gałęzie oliwne, które dwiema złotymi rurkami wypuszczają z siebie złocistą oliwę i podtrzymują w ten sposób ogień w czaszach lampy? Nie widzimy tu nikogo wyciskającego tę oliwę, ona swobodnie spływa przez dwie złote rurki do lamp. W całym tym obrazie nie widać żadnego ludzkiego wysiłku, żadnej pracy ludzkich rąk. Dlaczego? Bo „nie mocą ani siłą, lecz dzięki mojemu Duchowi to się stanie - mówi Pan Zastępów. ” Bóg może użyć tylko takiego człowieka, który jest jak te dwa drzewa oliwne, z których wypływa złota oliwa Ducha Świętego.

Spójrzmy na znaczenie tego tekstu. Przede wszystkim zwróćmy uwagę na dwa ważne słowa - moc i siła. Te słowa w oryginale mają szersze znaczenie, niż to, co przekazuje nam tłumaczenie. Prawdą jest, że najczęściej pierwszym słowem jest „wojsko” i jest ono używane do określenia siły zbrojnej. Ale słowo to może również oznaczać męstwo, godność, bogactwo. Biorąc pod uwagę wszystkie te opcje i odcienie znaczeniowe tego hebrajskiego słowa, możemy powiedzieć, że zasadniczo mówi nam ono o środkach i sposobach, które może mieć do swojej dyspozycji człowiek. Innymi słowy, prorok przypomina nam, że wypełnimy dane nam przez Boga zadanie nie przy użyciu naturalnych środków ludzkich, ale za sprawą Mojego Ducha - mówi Pan Zastępów.

Drugim słowem, na które powinniśmy zwrócić uwagę w naszym tekście jest słowo „siła”. Używa się go tu również w szerszym znaczeniu i może oznaczać ukradkiem, potajemnie, skrycie, a w niektórych przypadkach jest tłumaczone jako - kameleon, tj. gad, który potrafi zmieniać kolor swojego ciała w celu dostosowania się do otoczenia. Inaczej mówiąc, słowo to mówi nam o ludzkiej umiejętności przystosowania się do zmieniających się warunków, zmiany poglądów i rozważanie korzyści płynących z nowych sytuacji.

Co Pan chce nam powiedzieć słowami - „nie dzięki mocy ani dzięki sile, lecz dzięki mojemu Duchowi. ” Krótko mówiąc, aby zbudować Kościół Boży, rozszerzyć Jego królestwo i dokonać Jego dzieła tutaj na Ziemi, człowiek nie jest w stanie dokonać tego swoimi sposobami, swoim bogactwem, zręcznością i umiejętnościami. Bóg odrzuca to wszystko i uważa za niegodne. To są metody ciała i tego świata. Dlatego Chrystus mówi: „beze mnie nic uczynić nie możecie”, a Salomon rzekł: „Jeśli Pan domu nie zbuduje, Próżno trudzą się ci, którzy go budują. ” (Jana 15:5, Sal. 127:1).

Ale drodzy przyjaciele, jak bardzo w praktyce my w to wierzymy? Czy nie poddaliśmy się światowym metodom, a nawet nie szukaliśmy pomocy u wrogów Boga, aby posunąć naprzód dzieło Chrystusa? Gdyby ktoś zadał mi pytanie: dlaczego dzisiaj widzimy tyle strat i niepowodzeń w dziele Bożym i dlaczego Kościół nie ma większego wpływu ani sukcesów, to powiedziałbym, że w dużej mierze dlatego, że polega na swoich możliwościach i siłach, na swojej zdolności do dostosowywania się do wymagań i nacisków świata, zapominając o najważniejszej rzeczy - o mocy Bożej, bez której dzieło Boże nie będzie się rozwijać. Odsunęliśmy to, co najważniejsze, i okazało się, że nie jesteśmy ani zimni, ani gorący, a zatem nie jesteśmy zdolni budować Królestwo Boże.

Czym szczyci się współczesny kościół? Swoim bogactwem, swoim fałszywym ekumenizmem, swoją umiejętnością przystosowania się do świata i swoją zręcznością w unikaniu krytyki i sprzeciwu ze strony świata. Dziś uważa się to za postęp i sukces, ale cały czas kościół pozostaje głuchy na prawdziwą ocenę, dokonaną przez wiernego i prawdziwego świadka - Jezusa Chrystusa, który mówi: „nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły. ” (Obj. 3:17). Tak mówi dzisiejszemu chrześcijaństwu, które nosi imię Jego mocy - Pan Kościoła. Tak, „nie mocą, ani siłą, lecz Duchem moim - mówi Pan Zastępów. ”

Przyjrzyjmy się teraz bliżej tym dwóm pomazańcom, którzy w naszym tekście przedstawieni są jako dwa drzewa oliwne, stojące po obu stronach złotego świecznika. Z jednej strony widzimy Jozuego, arcykapłana, o którym czytamy w rozdziale 3 tej Księgi, i tutaj należy zauważyć, że imię Jeszua było bardzo popularne wśród Żydów i dlatego w tym przypadku nie odnosi się do Jezusa Chrystusa, a z drugiej strony stoi Zorobabel, drugie drzewo oliwne, któremu powierzono odbudowę zburzonej świątyni.

Spójrzmy na niektóre cechy tych dwóch mężów Bożych. Przede wszystkim mówi się o nich, że stale przebywali w obecności Pana. Byli w całkowitej jedności ze źródłem mocy. „To są dwaj pomazańcy, którzy stoją przed Panem całej ziemi. ” Drodzy przyjaciele, nasza siła zależy od tego, jak ściśle i trwale pozostajemy w społeczności z naszym Panem. To jest prawo każdego dziecka Bożego. Pierwszą rzeczą, jaką widzimy u tych dwóch świadków, jest to, że stoją przed Panem całej ziemi. Oni sami nie byli w stanie nic uczynić, ale ich siła pochodzi bezpośrednio od Pana. I dopóki pozostawali w tym stanie, płynął z nich nieprzerwanie świeży strumień złotej oliwy. Dalej zauważmy, że byli to ludzie napełnieni Duchem Świętym, namaszczeni olejem Ducha Świętego, aby służyć Panu, oni otrzymali Jego moc i dlatego stali się Jego świadkami, świecznikami Boga.

Ale widzę dalej, że ci namaszczeni świadkowie Pana, którzy przed nimi stali, byli pełni wiary. Spójrzmy, co powiedziano dalej. „Kim ty jesteś, wysoka góro? Wobec Zorobabela staniesz się równiną! " (Zach. 4:7). To doświadczenie napełnienia Duchem Świętym uczyniło go silnym. Ten niegdyś nieśmiały i lękliwy młody przyjaciel Boga, namaszczony olejem Ducha Świętego, teraz przenosi góry swoją wiarą. „Kim jesteś, wielka góro, wobec Zorobabela? ” Mając Bożą obietnicę w obliczu przeszkód i trudności, może cieszyć się i chwalić Pana. Wiara, która przenosi góry, mówi: kim jesteś, wielka góro, przed Zorobabelem? Jesteś zwyczajną równiną!

Nie zapominajmy, że na drodze wiary zawsze będą góry trudności, ale jednocześnie te przeszkody i trudności są dowodem mocy i działania Boga. Wiara nie boi się najwyższych gór, gdy Duch Święty jest z nami. Duch Święty daje wiarę i On usunie te góry przeszkód. Chrystus powiedział: „Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarno gorczycy i powiecie tej górze: Przenieś się stąd na tamto miejsce, a przeniesie się. I nic nie będzie dla was niemożliwe. " (Mat. 17:20). Wiara z górą nie kolidują. Ona nie prosi jej, żeby się przeniosła. Wiara nawet nie wspina się na górę, ale wiara rozkazuje górze przenieść się mocą Słowa Bożego. Pan powiedział: „Na wszystkich moich górach utoruję drogę. ” (Iz. 49:11). To jest wiara, którą Duch Święty daje swoim pomazańcom.

Możemy zauważyć też, że ci, którzy są namaszczeni Duchem Świętym, którzy są Nim napełnieni, zawsze oddają całą chwałę swojemu Bogu. „Nie nam, Panie, nie nam, lecz imieniu swemu daj chwałę, który nas umiłowałeś i odkupiłeś. ” (Ps. 115:1). W rozdziale 4, wersecie 7 Księgi proroka Zachariasza napisano: „On bowiem wyniesie główny kamień z głośnym okrzykiem: Łaska, łaska nad nim. ” Człowiek, który jest naprawdę prowadzony i napełniony Duchem Bożym, zawsze będzie przypisywał swoje sukcesy łasce Bożej. Apostoł Paweł mógł powiedzieć: „Lecz z łaski Bożej jestem tym, czym jestem. ” (1Kor. 15:10). On nie szczycił się niczym innym, jak tylko łaską Chrystusa, która jest z nim. To jedna z pewniejszych oznak człowieka napełnionego Duchem Świętym. Jemu wystarczy łaska Boża, bo im czuje się słabszy, tym bardziej działa w nim moc Boża.

Zwróćmy uwagę na jeszcze jedną oznakę działania i mocy Ducha Świętego. Gdy Duch Święty rozpoczyna swoje dzieło, to doprowadza je do triumfalnego końca. „I doszło mnie Słowo Pana tej treści: Ręce Zorobabela położyły fundament pod ten przybytek i jego ręce wykończą go, i poznacie, że Pan Zastępów posłał mnie do was. " (Zach. 4:8-9). Duch Święty nigdy nie pozostawia swojego dzieła niedokończonym. Trud będący owocem ludzkiej ambicji i entuzjazmu jest słaby, nietrwały i krótkotrwały, ale dzieło natchnione przez Boga przetrwa. Duch Święty nie pozostawia domu w połowie, niedokończonego, zawsze doprowadza swoje dzieło do pełnego końca.

Tak, w tym jest nasza nadzieja i radość. Możemy być całkowicie pewni, że Ten, który rozpoczął w nas swoje dobre dzieło, doprowadzi je do końca. To jest charakterystyczne dla naszego Boga. Gdy On wziął się za zbawienie człowieka, to doprowadził to wielkie dzieło odkupienia do triumfalnego zwycięstwa. Gdy rozpocznie Swoje dzieło w Twoim sercu przyjacielu, możesz być pewien, że On ma moc zachować to, co mi powierzono, do owego dnia, ponieważ „On jest sprawcą, jak i dokończycielem naszej wiary. ” (Hebr. 12:2). Tak, „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki. ” (Hebr. 13:8). Wszystko wokół nas się zmienia, ale nasz Bóg jest zawsze taki sam. On jest alfą i omegą, początkiem i końcem.

Czy poznałeś Go przyjacielu? Czy powierzyłeś Mu zbawienie swojej duszy? Uczyń to teraz. Wszystko co musisz uczynić, to tylko przyjąć od Niego ukończone dzieło zbawienia Twojej duszy. Niech Duch Boży objawi Ci to cudowne źródło zbawienia, które jest w Chrystusie Jezusie. Amen.

Szukaj na tym blogu

Followers

Obsługiwane przez usługę Blogger.