RSS

Wytrwałość w wypełnianiu woli Bożej.


Apostoł Paweł wielokrotnie posługuje się przykładem sportu, aby zilustrować, jak chrześcijanin powinien planować swoje życie duchowe. Do swojego młodego współpracownika, Tymoteusza, Paweł pisze: „Bo nawet jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje wieńca, jeżeli nie walczy prawidłowo. ” (2Tym. 2:5). Apostoł Paweł ma tu na myśli zawody sportowe. W języku greckim jest tu użyte słowo - athlon, oznaczające nagrodę lub sam akt zmagania. Od tego słowa pochodzi słowo „atleta”. W innym miejscu apostoł Paweł pisze: „Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? ” (1Kor. 9:24). Gdy napotykamy pierwsze trudności i sprzeciw jesteśmy gotowi się poddać.

Skupiając się na nagrodzie, często zapominamy, że musimy również brać pod uwagę trudności. A my nie jesteśmy na nie przygotowani, bo brakuje nam konsekwentnej dyscypliny. Dyscyplina jest niezbędna by mieć wytrwałość i otrzymać nagrodę. W swoim Liście do Hebrajczyków apostoł Paweł zachęca wierzących Żydów, którzy byli pod ciągłym ostrzałem wroga, aby się nie poddawali. Niektórzy z nich byli gotowi powrócić do judaizmu. Paweł mówi im: „Przypomnijcie sobie dni poprzednie, kiedy po swym oświeceniu wytrwaliście w licznych zmaganiach z utrapieniami. ” (Hebr. 10:32). A następnie przypomina im, jak „Cierpieliście ze mną w moich więzach i przyjęliście z radością grabież waszego mienia, wiedząc, że macie w sobie lepszą i trwałą majętność w niebie. ” (Hebr. 10:34). „Nie porzucajcie więc ufności waszej, która ma wielką zapłatę.  Albowiem wytrwałości wam potrzeba, abyście, gdy wypełnicie wolę Bożą, dostąpili tego, co obiecał. ” (Hebr. 10:35-36).

W następnym rozdziale 11 apostoł Paweł podaje szereg przykładów tych ludzi, którzy zaufali Panu i przezwyciężyli wszelkie przeszkody i próby dzięki wierze. W rozdziale 12 Paweł cytuje najwspanialszy przykład samego naszego Pana Jezusa Chrystusa: „Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i usiadł na prawicy tronu Bożego. Przeto pomyślcie o tym, który od grzeszników zniósł tak wielkie sprzeciwy wobec siebie, abyście nie upadli na duchu, utrudzeni. Wy nie opieraliście się jeszcze aż do krwi w walce przeciw grzechowi. ” (Hebr. 12:1-4).

Jako podstawę rozważania wezmę wersety z rozdziału 13 Dziejów Apostolskich: „A oni, wysłani przez Ducha Świętego, udali się do Seleucji, stamtąd zaś odpłynęli na Cypr, a gdy przybyli do Salaminy, zwiastowali Słowo Boże w synagogach żydowskich; mieli też z sobą i Jana jako pomocnika. Przeszedłszy całą wyspę aż do Pafos, spotkali pewnego czarnoksiężnika, fałszywego proroka Żyda, imieniem Bar-Jezus, który należał do otoczenia prokonsula Sergiusza Pawła, człowieka rozumnego. Ten, przywoławszy Barnabę i Saula, pragnął posłuchać Słowa Bożego. Lecz wystąpił przeciwko nim czarnoksiężnik Elymas, tak bowiem brzmi w tłumaczeniu jego imię, starając się odwrócić prokonsula od wiary. A Saul, zwany też Pawłem, napełniony Duchem Świętym, utkwił w nim wzrok i rzekł: O, pełny wszelkiego oszukaństwa i wszelkiej przewrotności, synu diabelski, nieprzyjacielu wszelkiej sprawiedliwości! Nie zaprzestaniesz ty wykrzywiać prostych dróg Pańskich? Oto teraz ręka Pańska na tobie, i będziesz ślepy, i do pewnego czasu nie ujrzysz słońca. I natychmiast ogarnęły go mrok i ciemność, a chodząc wokoło, szukał, kto by go prowadził za rękę. Wtedy prokonsul, ujrzawszy, co się stało, uwierzył, będąc pod wrażeniem nauki Pańskiej. A Paweł i jego towarzysze, odpłynąwszy z Pafos, przybyli do Perge w Pamfilii; Jan zaś, odłączywszy się od nich, wrócił do Jerozolimy. ” (Dzieje 13:4:13).

Drodzy przyjaciele, wszyscy popełnialiśmy i nadal popełniamy poważny błąd, myśląc, że życie chrześcijanina powinno być pełne sukcesów. Mamy też skłonność myśleć, że im bardziej chrześcijanin jest oddany swemu Panu, tym bardziej ma powody, by oczekiwać szybkiego sukcesu. Nie ma bardziej mylnego pojęcia o życiu chrześcijańskim niż myśl, że jako dzieci Boże mamy zapewnione spokojne, beztroskie życie i sukces. Biblia tak nie naucza. Ta koncepcja jest wymyślona przez człowieka i jest fałszywa, nie odpowiada prawdzie. Słowo Boże mówi, że „musimy przejść przez wiele ucisków, aby wejść do Królestwa Bożego. ” (Dzieje 14:22). Sam Zbawiciel przypomniał swoim uczniom, mówiąc: „Na świecie ucisk mieć będziecie. ” (Jana 16:33). Jednak to nie wszystko. Dodał te cudowne słowa: „ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat. ”

Przypomnijmy sobie, jak zareagował lud Izraela, gdy Pan obiecał wyprowadzić ich z Egiptu, gdzie żyli w niewoli, do ziemi obiecanej. Z jaką radością oni przyjął tę obietnicę. Tak, oni postąpili słusznie, z radością przyjmując słowo Pana. Powiedziane jest, że oni „pochylili się i oddali pokłon Panu. ” Ale popełnili też błąd, który my często popełniamy. Myśleli, że wybawienie nastąpi natychmiast. Skoro Bóg obiecał, to ratunek jest pewny. Jutro nadejdzie zbawienie, jutro będzie zwycięstwo. Będziemy wolni od egipskiej niewoli. Wiemy, że Bóg wyprowadził ich z Egiptu, ale przeszli przez wiele udręk i prób. A gdy to, czego pragnęli, nie przychodziło tak łatwo, jak oczekiwali, całkowicie stracili wszelką nadzieję na wybawienie i odwrócili się od Mojżesza i Boga.

Zauważmy, że pierwsza podróż misyjna Barnaby, Pawła i Marka rozpoczyna się w bardzo sprzyjających okolicznościach. I zaczyna się od postu i modlitwy. „A gdy oni odprawiali służbę Pańską i pościli, rzekł Duch Święty: Odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła, do którego ich powołałem. ” (Dzieje 13:2). Następnie widzimy, jak zbór w Antiochii, jednomyślnie „po odprawieniu postów i modlitwy, nałożył na nich ręce i wyprawił ich. ” (Dzieje 13:3). Tak więc, wybrani przez Ducha Świętego, posłani przez Niego z błogosławieństwem zboru, misjonarze udają się do portowego miasta Seleucja, a stamtąd płyną na Cypr. Czego innego, jak nie sukcesów i błogosławieństwa na nowych terytoriach zdobytych dla Królestwa Bożego można było oczekiwać po tak błogosławionym początku i uroczystym pożegnaniu. Przybywszy na Cypr oni zatrzymali się w Salaminie.

Czy mieszkańcy tego miasta przywitali ich z otwartymi ramionami, pragnąc usłyszeć od nich Słowo Boże? Nic podobnego. Nikt ich tu nie znał, nikt się ich nie spodziewał i nikt ich nie witał. Byli po prostu trzema obcokrajowcami. Kto by tam zwracał na nich uwagę. Jednak w pierwszy sabat oni odwiedzili synagogę i zajęli swoje miejsce jako pielgrzymi. Zgodnie z żydowskim zwyczajem, jako że byli nowymi przybyszami, zostali zapytani o tożsamość i dano im możliwość zabrania głosu. W wersecie 5 czytamy, że „zwiastowali Słowo Boże w synagogach żydowskich. ” Sądząc po wersecie 6, który mówi, że „przeszli całą wyspę aż do Pafos”, wiemy, że głosili Słowo we wszystkich synagogach.

Zauważmy jednak, że Łukasz nie wskazuje na żaden pozytywny rezultat podczas tego całego okresu posługi. Czy Duch Święty nie wybrał ich do ewangelizacji tych ziem? Czy nie zostali przez Niego posłani? Czy wspólnota nie udzieliła im błogosławieństwa na tę szlachetną posługę? Dlaczego więc nie widać sukcesów i rezultatów? Dlaczego dusze nie nawracają się do Pana? Być może mylili się i Pan ich nie posłał. W końcu my często tak myślimy. Czy nie dlatego czujemy się rozczarowani i poddajemy się, gdy sprawy nie układają się tak, jak oczekujemy.

Lecz Barnaba i Paweł kontynuują swoją podróż misyjną. Nie zamierzali składać broni. Zwróćmy uwagę na to, co dalej mówi tekst: „Przeszedłszy całą wyspę aż do Pafos, spotkali pewnego czarnoksiężnika, fałszywego proroka Żyda, imieniem Bar-Jezus, który należał do otoczenia prokonsula Sergiusza Pawła, człowieka rozumnego. Ten, przywoławszy Barnabę i Saula, pragnął posłuchać Słowa Bożego. ” (Dzieje 13:6-7). Tutaj wreszcie pojawia się pierwszy promyk nadziei, pierwsza dusza interesuje się Słowem Bożym. Do tego momentu nie widzimy ani jednego nawrócenia, a przynajmniej nie wspomina się o tym. Całkowita obojętność tych, którym misjonarze głosili Słowo Boże. I nagle, w mieście Pafos, po przemierzeniu całego Cypru, znaleziono jedną spragnioną duszę. Czy myślicie, że szatan tak łatwo ją odda? O, nigdy. Dlatego werset 8 mówi: „Lecz wystąpił przeciwko nim czarnoksiężnik Elymas, tak bowiem brzmi w tłumaczeniu jego imię, starając się odwrócić prokonsula od wiary. ”

Drodzy przyjaciele, tak działa wróg. Gdy tylko dusza zaczyna pragnąć życia wiecznego i pragnie usłyszeć Słowo Boże, diabeł natychmiast stawia zaporę. On widział w tych świadkach Boga zagrożenie dla swojego królestwa i podniósł alarm. Jak postąpili Barnaba i Paweł? Oni nie kierowali się tym, co widzieli, kierowali się wiarą w Boga. Nie zniechęcił ich wcale fakt, że jak dotąd nie było żadnych widocznych rezultatów, że szatan przeciwstawił się przy pierwszej okazji, gdy chcieli pozyskać duszę dla Chrystusa. A powodem było to, że byli nieustannie prowadzeni przez Ducha Świętego, który przebywał w nich. To jest cały sekret sukcesu lub porażki. Dlatego nie ulegli zniechęcającym okolicznościom, ale nadal głosili dobrą nowinę.

Jak apostoł Paweł stawił czoła sprzeciwom diabła? On nie dopuszczał myśli, że Bóg zamyka mu teraz drzwi i dlatego musi pokornie przyjąć ten sprzeciw. Właśnie tego chciałby diabeł. Niestety, takich uległych dusz jest mnóstwo wśród dzieci Bożych. Najmniejszy opór i poddają się pod pretekstem głębokiej pokory, gdyż nie zostaliśmy uznani za godnych.

A jak postępuje człowiek prowadzony przez Ducha Świętego? W wersecie 9 czytamy: „Saul zaś, zwany też Pawłem (zauważmy, że tutaj po raz pierwszy apostoł jest nazwany Pawłem, i od tego momentu nie jest już Saul, lecz Paweł), napełniony Duchem Świętym, utkwił w nim wzrok. ” (Dzieje 13:9). Drodzy przyjaciele, gdy człowiek jest napełniony Duchem Świętym, można oczekiwać czegoś niewiarygodnego. W tym człowieku o imieniu Elimas Paweł rozpoznał fałszywego proroka, wysłannika szatana, przeciwnika Ewangelii. Utkwiwszy w nim wzrok, powiedział: „O, pełny wszelkiego oszukaństwa i wszelkiej przewrotności, synu diabelski, nieprzyjacielu wszelkiej sprawiedliwości! Nie zaprzestaniesz ty wykrzywiać prostych dróg Pańskich? ” (Dzieje 13:10). Słowa te wypowiedział człowiek napełniony Duchem Świętym. Zamiast oddać duszę pragnącą zbawienia w ręce wroga, Paweł wpatrzył się w tego czarownika i nazwał go jego właściwym imieniem - przebiegły, zły syn diabła, wróg wszelkiej prawdy. I mówi mu wtedy: „Oto teraz ręka Pańska na tobie, i będziesz ślepy, i do pewnego czasu nie ujrzysz słońca. I natychmiast ogarnęły go mrok i ciemność, a chodząc wokoło, szukał, kto by go prowadził za rękę. ” (Dzieje 13:11).

Ale ktoś zapyta: czy apostoł Paweł postąpił właściwie? Czy naprawdę powinniśmy brać z jego przykład i postępować z tymi, którzy sprzeciwiają się Słowu Bożemu tak samo? Nie chodzi tu o naśladownictwo, ale o zwrócenie uwagi na pewną zasadę. W tym krótkim fragmencie Duch Święty, jest wspomniany trzykrotnie. W wersetach 2, 4 i 9. Ci słudzy Boży zostali oddzieleni przez Ducha Świętego, zostali posłani przez Ducha Świętego, a w wersecie 9 czytamy, że Paweł został napełniony Duchem Świętym. Dlatego też ktoś, kto znajduje się pod całkowitą kontrolą i wpływem Ducha Świętego, może czynić i mówić rzeczy, które z ludzkiego punktu widzenia mogą wydawać się czasami prowokacyjne, ostre i wręcz szorstkie. Ale tutaj chciałbym podkreślić pewne „ale”. On musi być napełniony Duchem Świętym. To jest ważne. Należy być pewnym, że postępujesz nie według swojego ducha, ale pod wpływem Ducha Bożego.

Bardzo prosto jest stwierdzić, czy człowiek postępuje zgodnie ze swoim duchem, czy pod wpływem Ducha Świętego. Zawsze można to stwierdzić po owocach i rezultatach posługi. Zaraz po tym zdarzeniu, jak dalej czytamy: „prokonsul, ujrzawszy, co się stało, uwierzył, będąc pod wrażeniem nauki Pańskiej. ” (Dzieje 13:12). Nawrócenie prokonsula było wynikiem tego, co uczynił apostoł Paweł pod wpływem Ducha Świętego, będąc Nim napełnionym.

Są ludzie, którzy czynią i mówią najróżniejsze rzeczy pod pretekstem tego, że Duch Święty ich do tego pobudza. Ale jakie są rezultaty? Właśnie to jest ważne. W tym przypadku dusza nawróciła się. Niech rezultaty pokażą, czy człowiek jest napełniony Duchem Świętym, czy nie. Człowiek napełniony Duchem Świętym, jak wynika z tekstu, nie kieruje się okolicznościami, ani widocznymi rezultatami. Oznaką napełnienia Duchem Świętym jest posłuszeństwo Duchowi Świętemu. Duch Święty posłał sługi, a oni głosili Słowo Boże wszędzie, gdzie tylko mogli. Człowiek napełniony Duchem Świętym jest odważny i nie poddaje się ani przy pierwszych przeciwnościach, ani nawet dziesiątych. Co więcej, takiego człowieka nie można zastraszyć. On potrafi spojrzeć przeciwnikowi prosto w oczy i stawić mu odpór w imię Pana Jezusa Chrystusa. Taki człowiek nie będzie zawstydzony. Bóg szuka takich ludzi. Potrzebuje ich, aby poszerzać granice Królestwa Bożego.

Zwróćmy jednak uwagę, jak ci misjonarze torują nowe szlaki z ewangelicznym przesłaniem. Oni nie pozostają w miejscu swojego pierwszego zwycięstwa. A to zawsze jest pokusą dla sługi Bożego. Pozostać w miejscu zwycięstwa i sukcesu. Przypomnijmy sobie, jak po swojej cudownej posłudze w Kafarnaum Szymon Piotr prosił Pana, aby pozostać w tym mieście. „Wszyscy szukają cię” - mówi on Jezusowi. (Mar. 1:37). Lecz Pan odpowiedział mu: „Pójdźmy gdzie indziej, do pobliskich osiedli, abym i tam kazał, bo po to przyszedłem. ” (Mar. 1:38). Istotne jest również to, że tuż przed tym, jak Szymon poprosił Jezusa, aby pozostał, powiedziane jest, że Jezus „wczesnym rankiem, przed świtem, wstał, wyszedł i udał się na puste miejsce, i tam się modlił. ” (Mar. 1:35). Będąc w jedności ze swoim Ojcem, On otrzymywał od Ojca wskazówki. Kierował się tym, co jest niewidzialne, nie ludzką mądrością, lecz wolą swojego niebiańskiego Ojca.

Duch Święty nakazuje Pawłowi, Barnabie i Markowi opuścić Pafos i wyruszyć w podróż, jak czytamy w wersecie 13 Dziejów: „A Paweł i jego towarzysze, odpłynąwszy z Pafos, przybyli do Perge w Pamfilii.” Opuszczają piękną wyspę Cypr i wyruszają do nowej krainy, na nowe terytorium, które w niczym nie przypomina Cypru. Wyspę tę zamieszkiwał lud półdziki, a malaria szerzyła się w zastraszającym tempie. Wszelkie wygody Cypru pozostały w tyle. Niektórzy historycy uważają, że Paweł zaraził się tam malarią, co spowodowało u niego wiele cierpień fizycznych. Tak czy inaczej, ludzki rozum podpowiadałby, żeby zakończyć wyprawę i wrócić do domu. I niestety, jeden z towarzyszy Pawła właśnie to uczynił. Nie wytrzymał i postanowił wrócić do Jerozolimy. Pod koniec wersetu 13 czytamy: „Jan zaś (znany również Markiem), odłączywszy się od nich, wrócił do Jerozolimy. ” (Dzieje 13:13).

Marek nie wytrzymał trudu, brakowało mu dyscypliny i po spakowaniu rzeczy wrócił do domu. Tak, najwyraźniej miał własne wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądała ta podróż misyjna z tak wielkimi sługami Bożymi, jak jego wujek Barnaba i apostoł Paweł. Czy można było oczekiwać czegokolwiek innego niż wielkiego sukcesu? Biedny Marek był rozczarowany.

Drodzy przyjaciele, Pan nie gwarantuje sukcesu, ale gwarantuje swoją obecność, gdy wypełniamy Jego polecenie. A co może być lepszego, gdy On zaprasza nas do Siebie, mówiąc: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie. ” (Mat. 11:28-30). Co możemy dać w zamian za pokój i ukojenie, które obiecuje nam Pan? Gdy Pan jest z nami, Jego jarzmo staje się błogosławieństwem, a Jego brzemię jest lekkie. Dlaczego? Ponieważ On sam je niesie.

Być może drogi przyjacielu, jesteś w takim stanie, że nie widzisz wyjścia. Jeśli tak, przyjdź do Jezusa Chrystusa. Tylko On może zaspokoić pragnienie Twojej duszy, On da Ci ukojenie i pokój, które zawsze towarzyszą przebaczonej przez Pana duszy. A naszą największą potrzebą jest otrzymanie odpuszczenia grzechów. Tylko Bóg może przebaczyć nam nasze grzechy przez zasługi swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Amen.

Każdy sługa Boży na swoim miejscu.


Pod koniec 9 rozdziału Dziejów Apostolskich opisane są dwa cuda. Pierwszym cudem było uzdrowienie mężczyzny, który leżał sparaliżowany przez osiem lat, a drugim wskrzeszenie zmarłej dziewczynki imieniem Tabita, co znaczy Dorkas. W dzisiejszym rozważaniu chciałbym skupić się na kilku przydatnych lekcjach, jakie możemy wyciągnąć z tych dwóch zdarzeń. Oba te cuda wiążą się z wizytą Piotra w miejscach, które wcześniej odwiedził inny sługa Boży. Chociaż człowiek, który tam wcześniej był, nie jest wspomniany w tym rozdziale, widzimy rezultaty jego posługi.

Rozpocznijmy więc od wersetu 32 z Księgi Dziejów Apostolskich. „A gdy Piotr odwiedzał wszystkich (słowo wszystkich odnosi się tutaj do wierzących mieszkających w Judei, Galilei i Samarii, jak wspomniano w wersecie 31 powyżej), że przyszedł też do świętych, którzy mieszkali w Liddzie. ” Nieuchronnie nasuwa się pytanie: w jaki sposób ci wierzący znaleźli się w Liddzie? Potwierdza to przypuszczenie, że ktoś był tam już przed przybyciem Piotra, ktoś, kto zasiał ziarno dobrej nowiny. Dokonał tego apostoł Filip, o czym wspomniane jest pod koniec rozdziału 8: „Filip zaś znalazł się w Azocie, a obchodząc wszystkie miasta, głosił ewangelię, aż dotarł do Cezarei. ” (Dzieje 8:40). A teraz Piotr idąc śladami Filipa podlewa to, co zasiał Filip.

Spójrzmy teraz na werset 33 z 9 rozdziału Dziejów: „Spotkał tam (Liddzie) pewnego człowieka imieniem Eneasz, który był sparaliżowany i od ośmiu lat leżał w łóżku. ” Nie jest podane, czy był on wierzący, czy nie. „I rzekł mu Piotr: Eneaszu, uzdrawia cię Jezus Chrystus; wstań i pościel sobie łoże. I zaraz wstał. ” I dalej czytamy: „A wszyscy mieszkańcy Liddy i Saronu widzieli go i nawrócili się do Pana. ” (Dzieje 9:34-35).Czy zauważyliście, że ludzie widząc uzdrowionego Eneasza, nawrócili się do Pana. Piotr zwraca jednak tu uwagę nie na siebie, ale na Pana Jezusa i nie przypisuje całej chwały sobie, jak to czynili niektórzy. Nie, on całą chwałę oddaje Jezusowi. „Eneaszu, uzdrawia cię Jezus Chrystus. ” Piotr nie wywyższa się. Nic dziwnego, że nie tylko mieszkańcy Liddy, ale także mieszkańcy Saronu (dość dużego regionu w Judei) nawrócili się do Pana.

Drodzy przyjaciele, Pan nie może powierzyć nam posługi, jeśli szukamy sławy dla swojego imienia i przyciągamy uwagę ludzi tylko do siebie. Pomimo wszystkich naszych darów i zdolności, Bóg musi odrzucić tych, którzy szukają chwały dla siebie. Oni nie nadają się do posługi Bożej. Drugi cud wydarzył się w pobliżu Jafy, o czym czytamy w wersecie 36. „A w Joppie była pewna uczennica, imieniem Tabita, co w tłumaczeniu znaczy Dorkas. Jej życie wypełnione było dobrymi uczynkami i udzielaniem jałmużny. ” Była ona pełna dobrych czynów i dzieł miłosierdzia. To właśnie powiedziano o tej uczennicy, Tabicie z Jafy.

A tak przy okazji, drodzy przyjaciele, to samo można powiedzieć o wielu chrześcijanach, a nawet wielu niewierzących. Oni również są pełni dobrych uczynków. Myślą o tym i owym dobrym uczynku, który zamierzają kiedyś spełnić, np. pomagać biednym, odwiedzać chorych, być wdzięcznymi, nie krytykować, a mówić tylko dobrze o innych, dodawać otuchy zniechęconym lub opowiadać bliźniemu o Panu. Tak, są pełni dobrych uczynków, dobrych intencji. Ale na tym się kończy. Niestety, te dobre uczynki nie wykraczają poza marzenia. O tym dziecku Bożym, Tabicie, powiedziano nie tylko, że była pełna dobrych uczynków, ale także dodano tą znaczącą frazę: „i jałmużn które czyniła. ” To, czym życie jej było wypełnione, ona przejawiała w swoich uczynkach.

W czym tkwi cała różnica. W tym, że nie czyniła je tylko wtedy, gdy miała na to ochotę, ale nieustannie. Wskazuje na to forma słowa - „czynić”. Czyniła nieustannie, wyróżniała się gorliwością w dziele, które Pan jej powierzył, a jej trud nie poszedł na marne przed Panem. O, jak rzadkie są te cechy - konsekwencja i pilność w dobrych uczynkach. Słowo Boże mówi: „Każdego dzieła, które twa ręka napotka, podejmij się według twych sił! ” (Koh. 9:10). W innym tłumaczeniu brzmi: „Czyń to z całej siły. ” O, gdyby Pan sprawił, aby więcej wierzących zabiegało o ten nieznaczny, a mówiąc dokładniej, ledwo zauważalny dar pomocy.

Czy kiedykolwiek zauważyliście drodzy przyjaciele ten dar? Apostoł Paweł pisze o tym darze w swoim Liście do Koryntian, w rozdziale 12. Poszukujemy wielkich, widocznych, znaczących darów, a zaniedbujemy dary, takie jak pomoc. Dlaczego nie prosić Ducha Świętego o ten dar pomocy? Przecież to jeden z darów Ducha Świętego.

„I stało się w tych dniach, że zachorowała i umarła. Obmyto ją i położono w sali na piętrze.” Dlaczego dobrzy ludzie umierają, jak nam się wydaje, za wcześnie? Czy kiedykolwiek się nad tym zastanawialiście? Właśnie wtedy, gdy taki człowiek jest tak bardzo potrzebny, od jego działań tak wiele zależy, on nagle umiera. A ludzie, którzy nikomu nie przynoszą żadnego pożytku, nie doznają ludzkich utrapień i nie cierpią - jak mówi psalmista Asaf: „ich ciało jest zdrowe, tłuste. ” (Ps. 73:4).

Jakże kościół potrzebuje takich ludzi, jak Tabita i nasuwa się pytanie: dlaczego taka dusza musi umrzeć w pełni dojrzałości? Człowiek od wieków dręczy się tym pytaniem i jeśli nie weźmie pod uwagę Boga, nie znajdzie na nie odpowiedzi. W tym przypadku upodobało się Bogu wskrzesić Tabitę. Dlatego tutaj można przytoczyć te słowa Jezusa Chrystusa: „ Zaprawdę, Ojcze, bo tak się tobie upodobało. ” (Mat. 11:26).

A co następuje dalej: „Ponieważ zaś Lydda leży blisko Joppy, uczniowie, usłyszawszy, że tam przebywa Piotr, wysłali do niego dwóch mężów z prośbą: Nie zwlekaj z przyjściem do nas. Wtedy Piotr wstał i poszedł z nimi. ”

Widzimy tu wzajemną wiarę: wiarę tych, którzy posłali po Piotra, i wiarę Piotra. Wiarę tych, którzy posłali po Piotra widzimy w ich działaniu. Polecili dwóm mężom, aby natychmiast poszli i prosili Piotra, aby do nich przybył. Wydaje mi się, że to zadanie powierzono nie byle komu, ale ludziom wiary, ludziom, którzy nie zniechęcili by się przy pierwszych przeciwnościach? Ale widzimy też wiarę Piotra. Powiedziane jest, że: „Piotr wstał i poszedł z nimi. ” I dalej w wersecie 39 mówi się: „Wybrał się tedy Piotr i poszedł z nimi; a gdy przyszedł, zaprowadzili go do sali na piętrze; i obstąpiły go wszystkie wdowy, płacząc i pokazując suknie i płaszcze, które robiła Dorkas, gdy była z nimi. ” Zauważmy, że tutaj w posłudze Dorkas widoczne są ślady posługi Filipa. Tak, Filip przechodził przez te miejsca i posługiwał, a owoce jego posługi widzimy w działaniach Dorkas. Posługa Dorkas koncentrowała się szczególnie na potrzebach wdów, a zwłaszcza kobiet w trudnych sytuacjach życiowych.

Pamiętamy, jak w kościele jerozolimskim, który rozrastał się w szybkim tempie, zaczęto szemrać o tym, że zaniedbywano ich wdowy przy codziennym usługiwaniu. Aby rozwiązać ten problem, wybrano siedmiu mężów i powołano ich do tej posługi. Jednym z nich był właśnie Filip. I teraz Filip, widząc fizyczny niedostatek wdów mieszkających w Joppie, nie zaniedbuje ich potrzeb. Być może zainspirował Tabitę do tej posługi. I tak, gdy Piotr został zaprowadzony do sali na górze, gdzie leżało ciało martwej Tabity, czytamy dalej w wersecie 40, to wygonił wszystkich, a sam klęknąwszy, modlił się i zwrócił się do ciała i rzekł: „Tabito, wstań. A ona otworzyła oczy i zobaczywszy Piotra, usiadła. On podał jej rękę i podniósł ją, a zawoławszy świętych i wdowy, pokazał ją żywą.”

Zauważmy, że Piotr nie działał na pokaz i nie zabiegał o poklask. Świadczy o tym fakt, że wygonił wszystkich i sam modlił się nad zmarłą dziewczynką. Myślę jednak, że Piotr miał inne powody, by modlić się za zamkniętymi drzwiami. Czyniąc to, wyeliminował możliwość zewnętrznych wpływów. Nie był to czas na słuchanie rad i opinii innych, ani, co gorsza, na słuchanie, jak ktoś wyraża swoje niedowierzanie. Niektórzy ludzie są skłonni do krytyki, a w takiej sytuacji krytyka byłaby jedynie przeszkodą, a nie zachętą. Piotr być może wspomniał słowa Jezusa: „Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do swego pokoju, zamknij drzwi i módl się do twego Ojca, który jest w ukryciu, a twój Ojciec, który widzi w ukryciu, odda ci jawnie. ” (Mat. 6:6). Właśnie to uczynił Piotr, a Bóg nagrodził go w sposób widoczny. W wersecie 42 czytamy: „I rozniosło się to po całej Jafie, i wielu uwierzyło w Pana. ” Nie w Piotra, nie w jego duchowy dar, nie w jego apostolstwo czy pobożność, ale w Pana. Jezus Chrystus został uwielbiony.

Drodzy przyjaciele, dzieje się tak zawsze, gdy jesteśmy posłuszni słowu Pana, gdy postępujemy zgodnie z Jego wolą. On nas nagrodzi w swoim czasie i na swój sposób. Ale jeśli szukamy poklasku, to jest tak, jak Pan powiedział o obłudnikach: „zaprawdę powiadam wam, odbierają swoją zapłatę. ” (Mat. 6:2).

Ale patrząc na te dwa cuda, odkryjemy inną bardzo pouczającą dla nas lekcję. Nie bez znaczenia jest fakt, że te dwa cuda wykazują uderzające podobieństwo do cudów dokonanych przez naszego Pana, jakie czynił On w czasie swojego ziemskiego życia. Mam na myśli to wydarzenie, gdy Pan uzdrowił sparaliżowanego i wskrzesił córkę Jaira, przełożonego synagogi. Zwróćmy uwagę na podobieństwo. Jezus powiedział do paralityka, którego przynieśli do Niego czterej przyjaciele: „Wstań, podnieś łoże swoje i idź do domu swego. ” (Łuk. 5:24). A Piotr mówi do Eneasza: „wstań i pościel sobie łoże. I zaraz wstał. ” (Dzieje 9:34). Podobieństwo jest uderzające. Piotr naśladuje swojego Pana niemal słowo w słowo.

Przyjrzyjmy się drugiemu zdarzeniu. Tutaj widzimy jeszcze więcej podobieństw do cudu wskrzeszenia dokonanego przez Jezusa Chrystusa w domu przełożonego synagogi. Gdy Zbawiciel wszedł do domu Jaira, On wygnał wszystkich za wyjątkiem rodziców zmarłej dziewczynki, Piotra, Jakuba i Jana, i biorąc ją za rękę, rzekł do niej: „Talitha kumi! - co się tłumaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! ” (Mar. 5:41). A gdy Piotr został zaprowadzony do sali na piętrze, wygnał wszystkich, uklęknął, modlił się i zwrócił się do ciała, mówiąc: „Tabito, wstań. ” (Dzieje 9:40 ). Zauważmy, że Piotr używa tego samego aramejskiego słowa - tabitha - różniącego się tylko jedną literą. Chrystus mówi: „Talitha kumi”, co oznacza „Dziewczynko, wstań”, a Piotr mówi: „Tabitha kumi”, co jest zwrotem do dorosłej kobiety. Świadomie lub podświadomie Piotr powtarza to, co widział i słyszał od swojego Mistrza. Piotr naśladuje Jego metodę i używa tych samych słów. Tak, on podążał za przykładem, który był mu tak drogi. Uczeń zawsze będzie naśladował swojego Nauczyciela, którego miłuje i szanuje.

Naśladowanie Pana przez Piotra pokazuje nam potężny i dobroczynny wpływ, jaki wywarła na niego więź z Jezusem Chrystusem. Nie sposób przebywać w obecności Jezusa i nie odzwierciedlać przynajmniej niektórych cech Jego cudownego charakteru i natury. Im częściej przebywamy w Jego obecności, im częściej z Nim mamy społeczność, tym bardziej będziemy do Niego podobni. Apostoł Paweł wyraził tę prawdę w następujący sposób: „My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem. ” (2Kor. 3:18).

A teraz zwracam się do tych, którzy Go jeszcze nie poznali. Skierujcie wzrok na Jezusa, bo tylko On ma moc uzdrowienia waszej duszy, a wtedy bardziej będziecie podobni do Niego. Apostoł Paweł wyraził tę prawdę w następujący sposób: „My wszyscy, z odsłoniętą twarzą, wpatrując się jak w zwierciadle w chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jakby za sprawą Ducha Pańskiego. ”

Czego uczy nas ten przykład Piotra? Im bliższa jest nasza społeczność z Jezusem Chrystusem, tym bardziej będziemy do Niego podobni w czynach i słowach. I nie będziemy musieli starać się być jak Jezus. To podobieństwo będzie naturalne i nie wymuszone. Doświadczymy tego, czego On doświadczył, patrząc na ginące dusze. Widząc tłumy, ogarnęło Go współczucie dla nich. On użalił się nad nimi. I my, jeśli będziemy w bliskiej społeczności z naszym Panem, będziemy odczuwać te same uczucie wobec potrzeb ludzi.

Musimy jednak zwrócić uwagę nie tylko na to, jak bardzo podobne są cuda dokonane przez Piotra i te dokonane przez Jezusa, ale także na różnicę między nimi. Weźmy pierwszy cud. Spójrzmy, co mówi Piotr: „Eneaszu, uzdrawia cię Jezus Chrystus; wstań i pościel sobie łoże. I zaraz wstał. ” W pierwszej części zdania jest różnica i to bardzo znacząca. „Eneaszu, uzdrawia cię Jezus Chrystus. ” Jezus musiał powiedzieć tylko: „Wstań, podnieś łoże swoje i idź do domu swego. ”

Chrystus czynił cuda, uzdrawiał, wskrzeszał i przebaczał, ponieważ będąc Synem Bożym miał bezpośrednią władzę, aby to czynić. On miał moc czynienia cudów. Jego uczniowie byli całkowicie zależni od Niego i niezdolni do czynienia czegoś sami z siebie. Dlatego Jezus Chrystus powiedział: „Beze mnie nic uczynić nie możecie. ” (Jana 15:5).

Czy zauważyliście przyjaciele, że podczas drugiego cudu, wskrzeszenia Dorkas, Piotr klęknąwszy modlił się i dopiero po modlitwie zwrócił się do ciała zmarłej: „Tabito, wstań. ” Jezus nie musiał tego czynić. On miał moc wskrzeszania zmarłych. O czym to nam mówi? Mówi nam o bardzo ważnej prawdzie. Po pierwsze, człowiek jest całkowicie zależny od Boga i jest jedynie narzędziem, kanałem, narzędziem w rękach Pana. Co więcej, jego skuteczność zależy od tego, jak bardzo jego życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Nich On ma pełną władzę nad nami. Pozwólmy Mu działać i mówić przez nas, a chwała i uwielbienie niech będą oddawane tylko Jemu. „Nie nam, Panie, nie nam, ale imieniu swemu daj chwałę, Dla łaski swojej, dla wierności swojej! ” (Ps. 115:1). Takie powinno być nasze nieustanne pragnienie i modlitwy. Nie zapominajmy, co powiedział nasz Pan Jezus Chrystus: „Gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy. ” (Łuk. 17:10). Niech ten, kto się chlubi, chlubi się w Panu.

Dlatego pierwszym warunkiem służenia Panu w sposób, który Mu się podoba, jest całkowite podporządkowanie się Mu, aby On i tylko On był widoczny, i nie zapominanie, że jesteśmy tylko narzędziem w Jego ręku. Gdy to uczynimy, wtedy On będzie mógł nas użyć. Do tego Pan nas wzywa. Dlatego nieśmy nowinę o Chrystusie narodom, widząc je tak, jak widział je Jezus: znużone, rozproszone, jak owce bez pasterza. Pokażmy, że tylko w Jezusie jest zbawienie i wybawienie od grzechów. Zwróćmy swoje oczy na Jezusa, bo tylko On ma moc uzdrowić naszą duszę i tylko On ma moc odpuścić nasze grzechy. My jesteśmy tylko głosami wołającymi na pustyni: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. ” (Jana 1:29). On wziął na Siebie również Twoje grzechy przyjacielu. Wystarczy, że przyjmiesz to, co Pan uczynił dla Ciebie na krzyżu Golgoty, a będziesz zbawiony. Amen.

 

Nie ma Go tu: On Zmartwychwstał!


Kilka kobiet z Galilei, które podążały za Jezusem, przyszło wczesnym rankiem pierwszego dnia tygodnia do grobu, gdzie złożono ciało Jezusa. Niosły wonności, które przygotowały, by namaścić Jego ciało. Widząc, że kamień został odwalony, zatrwożyły się, ponieważ nie znalazły ciała Pana Jezusa. Przypomnijmy historię tego, co wydarzyło się dalej? Nagle stanęli przed niewiastami dwaj mężczyźni w lśniących szatach. Z wielkim przerażeniem schyliły twarze ku ziemi, a anioł rzekł do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma go tu, ale wstał z martwych. ” (Łuk. 24:5-6).

Chciałbym zastanowić się nad słowami anioła wypowiedzianymi do kobiet: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma go tu, ale wstał z martwych. ” Drodzy przyjaciele, na świecie jest niezliczona ilość dusz szukających Boga, szukających zbawienia. Jestem pewien, że takich ludzi jest więcej, niż ktokolwiek z nas może sobie wyobrazić. Nie oceniajmy liczby poszukujących Boga na podstawie liczby osób uczęszczających do kościołów i na zebrania chrześcijańskie. To tylko ułamek ludzi szukających Boga i zbawienia.

Na świecie widzimy, jak ludzie, których uważamy za pogan, oddają cześć i palą kadzidła swoim bożkom. Jak myślicie, co oni robią? Oni mają nadzieję, że poprzez modlitwy, pokłony i dary uda im się przebłagać gniew swoich bogów i odpokutować za swoje grzechy. To można zaobserwować nawet w najbardziej prymitywnych i mrocznych zakątkach naszego globu. Ludzie szukają Boga. Szukają zbawienia dla swoich nieśmiertelnych dusz, ale niestety, ilu z nich w całym swoim poszukiwaniu Boga, nie znajduje Go, „albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni”, jak imię zmartwychwstałego Chrystusa.

Ktoś jednak powie: Nie jestem poganinem, jestem osobą kulturalną, wierzę w Boga, a nawet od czasu do czasu chodzę do kościoła. Czyż nie odziedziczę Królestwa Bożego? Szukam Boga nie w pogańskiej świątyni, lecz w kościele, w jego obrzędach i ceremoniach, i mam nadzieję, że mój kościół i moja religia ostatecznie mnie zbawią. O drodzy przyjaciele, słowa tekstu odnoszą się właśnie do was: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tu. ” Nigdy nie znajdziecie żywego Chrystusa w tych wątłych rzeczach, bez względu na to, jak szczere są wasze poszukiwania. Spróbujcie znaleźć człowieka tam, gdzie go nie ma. Przecież to niemożliwe, bez względu na to, jak bardzo będziecie go szukać. Podobnie te miejsca, nawet najbardziej religijne, nigdy nie ukażą żywego Chrystusa.

Weźmy na przykład wszystkie praobrazy i symbole Starego Testamentu. Wszystkie one bez wyjątku zostały zniesione przez Chrystusa raz na zawsze. Ten, o którym one przepowiadały, objawił się i wszystko to stało się pustym grobem pozbawionym znaczenia. Wszystkie one spełniły się w Chrystusie, jak mówi apostoł Paweł: „Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus. ” (Kol. 2:17).

Ale spójrzmy, jak do dziś ludzie przywiązują większą wagę do tradycji i kościelnych przepisów, obrzędów i rytuałów niż do Słowa Bożego. Drodzy przyjaciele, możecie podróżować z jednego świętego miejsca do drugiego, przechodzić z jednego kościoła do drugiego, ale jeśli nie zwrócicie się ku żywemu, zmartwychwstałemu Chrystusowi, wszystkie te miejsca poszukiwań okażą się pustymi grobami. Niczym innym, bo jak Pan sam powiedział: „nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawali czci Ojcu. ” (Jana 4:21). „Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. ” (Jana 4:23). Chwała Bogu, że Chrystus swoją śmiercią i zmartwychwstaniem rozdarł zasłonę i raz na zawsze zniósł kult rytualny. I teraz mamy bezpośredni dostęp do tronu łaski.

Tym niemniej widzimy, jak ludzie próbują odbudować te  groby rozruszone przez zmartwychwstałego Syna Bożego. Uwierzcie mi, że w tych  grobach nie ma nic poza kośćmi martwej religii. „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tu: On zmartwychwstał. ”

Ale widzę inny grób, przed którym ludzie oddają cześć i w którym szukają zbawienia. To wyimaginowana dobroć ich dawnego ja. Są tacy, którzy nieustannie zagłębiają się w ten  grób, mając nadzieję znaleźć tam coś dobrego, coś miłego, jakąś boską iskrę, która jeszcze trochę się tli i którą wystarczy rozniecić zewnętrzną reformą, a rozkwitnie nowym życiem. Chrystus porównał takich ludzi do pobielanych grobów, które z zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełni trupich kości i wszelakiej nieczystości. ” (Mat. 23:27). Można więc na zewnątrz wydawać się sprawiedliwym, a wewnątrz być pełnym wszelkiej nieczystości.

Jakże często, gdy człowiek zaczyna się martwić o swoją duszę, to aby pocieszyć swoje sumienie, podejmuje się poprzez zmiany naprawić swoje zewnętrzne zachowanie. Bez przemiany serca on wydaje się pozornie sprawiedliwym, ale niestety, żadnej wewnętrznej przemiany nie było. Jego serce pozostało pełne wszelkiego rodzaju złośliwości i nieprawdy. Taki człowiek żyje nadal w nieprzyjaźni z Bogiem, myśląc, że oczyszczając zewnętrzny kielich i misę, przebłaga Boga i że Bóg, widząc jej dobre intencje, oszczędzi go od wiecznej zguby.

Drodzy przyjaciele, czy nie wiecie, że cała nasza sprawiedliwość jest, jak splugawiona szata, wszyscy bowiem zgrzeszyliśmy i jesteśmy pozbawieni chwały Bożej, i że każdy z nas zboczył na swoją własną drogę. Ale chwała Bogu, że wielu z tych, którzy szukali spokoju sumienia poprzez dobre uczynki, gdy pod wpływem Ducha Świętego wszystkie te wysiłki okazały się niczym więcej niż starymi, bezwartościowymi ścieżkami, odkryli, że szukali Chrystusa tam, gdzie Go nie ma.

Drogi przyjacielu, nie szukaj Chrystusa w grobie swego nieodrodzonego serca. Tam Go nie ma. I nie szukaj Go w grobach zewnętrznej religii, w obrzędach i tradycjach ludzkich; tam też Go nie ma. On zmartwychwstał. Musisz zwrócić się osobiście do Niego, do żywego, zmartwychwstałego Chrystusa, a gdy będziesz Go szukał całym swoim sercem, wtedy Go znajdziesz. Tak, można by wymienić wiele innych grobów w których ludzie szukają żyjącego wśród umarłych. Nie marnuj więcej czasu na daremne poszukiwanie Chrystusa, tam, gdzie Go nie znajdziesz. „Czemu macie płacić pieniędzmi za to, co nie jest chlebem, dawać ciężko zdobyty zarobek za to, co nie syci? Słuchajcie mnie uważnie, a będziecie jedli dobre rzeczy, a tłustym pokarmem pokrzepi się wasza dusza! Nakłońcie swojego ucha i pójdźcie do mnie, słuchajcie, a ożyje wasza dusza, bo ja chcę zawrzeć z wami wieczne przymierze. ” (Iz. 55:2-3).

Pan wzywa grzesznika do Siebie, nie do religii, nie do kościoła, ale do Siebie. Ewangelista Jan mówi, że gdy Maria Magdalena ujrzała, że ​​jej Zbawiciela nie ma w grobie, odwróciła się od grobu i pobiegła. Tego, którego szukała, tam nie było, więc po co Go tam szukać? I to jest pierwsza rzecz, którą musisz zrobić przyjacielu. Musisz przestać szukać Chrystusa tam, gdzie Go nie ma. Pozostawić wszystkie te martwe „groby„. Szukasz ukrzyżowanego Jezusa z Nazaretu. On zmartwychwstał; tam Go nie ma. Spójrz, grób jest pusty. Pozostaw te relikwie, Chrystus zmartwychwstał, On żyje.

Zwróćmy uwagę na to, co te kobiety zrobiły później. Zawróciły od grobowca i poszły oznajmić dobrą nowinę, którą usłyszały od anioła. Uwierzyły słowu i powiedziały tę nowinę innym. Zauważmy, że one jeszcze osobiście nie spotkały zmartwychwstałego Chrystusa. Powiedziano im, że zmartwychwstał i nakazano im to oznajmić uczniom. One uwierzyły w to, co im powiedziano i co ujrzały. A teraz spójrzmy, co jest powiedziane dalej: „A oto Jezus zastąpił im drogę i rzekł: Bądźcie pozdrowione! ” (Mat. 28:9).

Mój przyjacielu, odwracając się od pustych „grobów„, musisz przyjąć z wiarą dobrą nowinę, że On zmartwychwstał dla Twojego usprawiedliwienia. Być może Twoje serce jest przepełnione strachem, nie wiesz, czy się cieszyć, czy bać. Co, jeśli nie jestem zbawiony? Co, jeśli to wszystko jest tylko moim wyobrażeniem? Wróg będzie podszeptywał Ci takie myśli, ale Ty idź i świadcz innym, że wierzysz w Syna Bożego i przyjąłeś Go jako swojego osobistego Zbawiciela. Jest napisane: „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. ” (Rzym. 10:9-10). Co może być bardziej oczywiste? Tutaj nie czytamy o żadnych uczuciach, tylko o tym, że ustami musisz wyznać Jezusa, że jest Twoim Panem i sercem uwierzyć, że Bóg wskrzesił Go z martwych. To właśnie musisz zrobić. Wyznaj żywego Chrystusa, a gdy to uczynisz, Pan da Ci pewność zbawienia. Nie czekaj? Pan uczynił wszystko dla Twojego zbawienia. On Cię wzywa. Wraz z Jego zmartwychwstaniem, pusty grób jest wiarygodnym dowodem na to, że wystarczy przyjąć to, co On już dokonał, i o tym zaświadczyć.

Zauważmy, że świadectwo Marii Magdaleny wydało się apostołom pustymi słowami, więc oni nie uwierzyli. Być może komuś Twoje słowa również wydadzą się puste, ale mimo to musisz je wypowiedzieć. Jakże często, gdy mówimy o naszej wierze i świadczymy, że Chrystus jest naszym Zbawicielem, czujemy, że nasze słowa padają na skalisty grunt? Ale to nie znaczy, że powinniśmy milczeć; mówimy to, w co wierzymy, a rezultaty przedstawiamy Panu. Chwała Bogu, że On zmartwychwstał, a my musimy tylko głosić Ewangelię taką, jaka jest w całej swojej prostocie, a moc samej Ewangelii sama pokaże rezultaty. Paweł nigdy nie uważał za konieczne bronić Ewangelii, on ją głosił. „Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy” - mówi on. (Rzym. 1:16).

Dajmy Chrystusowi miejsce w naszym życiu, głośmy Chrystusa ukrzyżowanego, zmartwychwstałego i powtórnie przychodzącego. Niech prawda będzie głoszona w całej swojej prostocie, a wkrótce zobaczymy wspaniałe rezultaty. Moim zadaniem nie jest usprawiedliwianie Ewangelii, ani wyjaśnianie wszystkich jej tajemnic, lecz głoszenie jej w mocy Ducha Świętego, tak jak została nam przekazana w Biblii. Bóg nie powołał nas do apologetyki, lecz do głoszenia dobrej nowiny.

Dzisiaj mój przyjacielu głoszę Ci dobrą nowinę, że Chrystus zmartwychwstał. On żyje. Nie wzywam Cię do grobu, ale do żywego, zmartwychwstałego Chrystusa, który jako jedyny może współczuć naszym słabościom i od którego każdy grzesznik może dostąpić miłosierdzia i uzyskać łaskę doczesnej pomocy. Tak, On jest w stanie zawsze zbawić tych, którzy przychodzą do Boga przez Niego, bo On zawsze żyje. Chwała Mu za wstawiennictwo za nami. Amen.

Szukaj na tym blogu

Followers

Obsługiwane przez usługę Blogger.