Wytrwałość w wypełnianiu woli Bożej.
Apostoł Paweł wielokrotnie posługuje się przykładem sportu, aby zilustrować, jak chrześcijanin powinien planować swoje życie duchowe. Do swojego młodego współpracownika, Tymoteusza, Paweł pisze: „Bo nawet jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje wieńca, jeżeli nie walczy prawidłowo. ” (2Tym. 2:5). Apostoł Paweł ma tu na myśli zawody sportowe. W języku greckim jest tu użyte słowo - athlon, oznaczające nagrodę lub sam akt zmagania. Od tego słowa pochodzi słowo „atleta”. W innym miejscu apostoł Paweł pisze: „Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? ” (1Kor. 9:24). Gdy napotykamy pierwsze trudności i sprzeciw jesteśmy gotowi się poddać.
Skupiając się na nagrodzie, często zapominamy, że musimy również brać pod uwagę trudności. A my nie jesteśmy na nie przygotowani, bo brakuje nam konsekwentnej dyscypliny. Dyscyplina jest niezbędna by mieć wytrwałość i otrzymać nagrodę. W swoim Liście do Hebrajczyków apostoł Paweł zachęca wierzących Żydów, którzy byli pod ciągłym ostrzałem wroga, aby się nie poddawali. Niektórzy z nich byli gotowi powrócić do judaizmu. Paweł mówi im: „Przypomnijcie sobie dni poprzednie, kiedy po swym oświeceniu wytrwaliście w licznych zmaganiach z utrapieniami. ” (Hebr. 10:32). A następnie przypomina im, jak „Cierpieliście ze mną w moich więzach i przyjęliście z radością grabież waszego mienia, wiedząc, że macie w sobie lepszą i trwałą majętność w niebie. ” (Hebr. 10:34). „Nie porzucajcie więc ufności waszej, która ma wielką zapłatę. Albowiem wytrwałości wam potrzeba, abyście, gdy wypełnicie wolę Bożą, dostąpili tego, co obiecał. ” (Hebr. 10:35-36).
W następnym rozdziale 11 apostoł Paweł podaje szereg przykładów tych ludzi, którzy zaufali Panu i przezwyciężyli wszelkie przeszkody i próby dzięki wierze. W rozdziale 12 Paweł cytuje najwspanialszy przykład samego naszego Pana Jezusa Chrystusa: „Przeto i my, mając około siebie tak wielki obłok świadków, złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać należytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i usiadł na prawicy tronu Bożego. Przeto pomyślcie o tym, który od grzeszników zniósł tak wielkie sprzeciwy wobec siebie, abyście nie upadli na duchu, utrudzeni. Wy nie opieraliście się jeszcze aż do krwi w walce przeciw grzechowi. ” (Hebr. 12:1-4).
Jako podstawę rozważania wezmę wersety z rozdziału 13 Dziejów Apostolskich: „A oni, wysłani przez Ducha Świętego, udali się do Seleucji, stamtąd zaś odpłynęli na Cypr, a gdy przybyli do Salaminy, zwiastowali Słowo Boże w synagogach żydowskich; mieli też z sobą i Jana jako pomocnika. Przeszedłszy całą wyspę aż do Pafos, spotkali pewnego czarnoksiężnika, fałszywego proroka Żyda, imieniem Bar-Jezus, który należał do otoczenia prokonsula Sergiusza Pawła, człowieka rozumnego. Ten, przywoławszy Barnabę i Saula, pragnął posłuchać Słowa Bożego. Lecz wystąpił przeciwko nim czarnoksiężnik Elymas, tak bowiem brzmi w tłumaczeniu jego imię, starając się odwrócić prokonsula od wiary. A Saul, zwany też Pawłem, napełniony Duchem Świętym, utkwił w nim wzrok i rzekł: O, pełny wszelkiego oszukaństwa i wszelkiej przewrotności, synu diabelski, nieprzyjacielu wszelkiej sprawiedliwości! Nie zaprzestaniesz ty wykrzywiać prostych dróg Pańskich? Oto teraz ręka Pańska na tobie, i będziesz ślepy, i do pewnego czasu nie ujrzysz słońca. I natychmiast ogarnęły go mrok i ciemność, a chodząc wokoło, szukał, kto by go prowadził za rękę. Wtedy prokonsul, ujrzawszy, co się stało, uwierzył, będąc pod wrażeniem nauki Pańskiej. A Paweł i jego towarzysze, odpłynąwszy z Pafos, przybyli do Perge w Pamfilii; Jan zaś, odłączywszy się od nich, wrócił do Jerozolimy. ” (Dzieje 13:4:13).
Drodzy przyjaciele, wszyscy popełnialiśmy i nadal popełniamy poważny błąd, myśląc, że życie chrześcijanina powinno być pełne sukcesów. Mamy też skłonność myśleć, że im bardziej chrześcijanin jest oddany swemu Panu, tym bardziej ma powody, by oczekiwać szybkiego sukcesu. Nie ma bardziej mylnego pojęcia o życiu chrześcijańskim niż myśl, że jako dzieci Boże mamy zapewnione spokojne, beztroskie życie i sukces. Biblia tak nie naucza. Ta koncepcja jest wymyślona przez człowieka i jest fałszywa, nie odpowiada prawdzie. Słowo Boże mówi, że „musimy przejść przez wiele ucisków, aby wejść do Królestwa Bożego. ” (Dzieje 14:22). Sam Zbawiciel przypomniał swoim uczniom, mówiąc: „Na świecie ucisk mieć będziecie. ” (Jana 16:33). Jednak to nie wszystko. Dodał te cudowne słowa: „ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat. ”
Przypomnijmy sobie, jak zareagował lud Izraela, gdy Pan obiecał wyprowadzić ich z Egiptu, gdzie żyli w niewoli, do ziemi obiecanej. Z jaką radością oni przyjął tę obietnicę. Tak, oni postąpili słusznie, z radością przyjmując słowo Pana. Powiedziane jest, że oni „pochylili się i oddali pokłon Panu. ” Ale popełnili też błąd, który my często popełniamy. Myśleli, że wybawienie nastąpi natychmiast. Skoro Bóg obiecał, to ratunek jest pewny. Jutro nadejdzie zbawienie, jutro będzie zwycięstwo. Będziemy wolni od egipskiej niewoli. Wiemy, że Bóg wyprowadził ich z Egiptu, ale przeszli przez wiele udręk i prób. A gdy to, czego pragnęli, nie przychodziło tak łatwo, jak oczekiwali, całkowicie stracili wszelką nadzieję na wybawienie i odwrócili się od Mojżesza i Boga.
Zauważmy, że pierwsza podróż misyjna Barnaby, Pawła i Marka rozpoczyna się w bardzo sprzyjających okolicznościach. I zaczyna się od postu i modlitwy. „A gdy oni odprawiali służbę Pańską i pościli, rzekł Duch Święty: Odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła, do którego ich powołałem. ” (Dzieje 13:2). Następnie widzimy, jak zbór w Antiochii, jednomyślnie „po odprawieniu postów i modlitwy, nałożył na nich ręce i wyprawił ich. ” (Dzieje 13:3). Tak więc, wybrani przez Ducha Świętego, posłani przez Niego z błogosławieństwem zboru, misjonarze udają się do portowego miasta Seleucja, a stamtąd płyną na Cypr. Czego innego, jak nie sukcesów i błogosławieństwa na nowych terytoriach zdobytych dla Królestwa Bożego można było oczekiwać po tak błogosławionym początku i uroczystym pożegnaniu. Przybywszy na Cypr oni zatrzymali się w Salaminie.
Czy mieszkańcy tego miasta przywitali ich z otwartymi ramionami, pragnąc usłyszeć od nich Słowo Boże? Nic podobnego. Nikt ich tu nie znał, nikt się ich nie spodziewał i nikt ich nie witał. Byli po prostu trzema obcokrajowcami. Kto by tam zwracał na nich uwagę. Jednak w pierwszy sabat oni odwiedzili synagogę i zajęli swoje miejsce jako pielgrzymi. Zgodnie z żydowskim zwyczajem, jako że byli nowymi przybyszami, zostali zapytani o tożsamość i dano im możliwość zabrania głosu. W wersecie 5 czytamy, że „zwiastowali Słowo Boże w synagogach żydowskich. ” Sądząc po wersecie 6, który mówi, że „przeszli całą wyspę aż do Pafos”, wiemy, że głosili Słowo we wszystkich synagogach.
Zauważmy jednak, że Łukasz nie wskazuje na żaden pozytywny rezultat podczas tego całego okresu posługi. Czy Duch Święty nie wybrał ich do ewangelizacji tych ziem? Czy nie zostali przez Niego posłani? Czy wspólnota nie udzieliła im błogosławieństwa na tę szlachetną posługę? Dlaczego więc nie widać sukcesów i rezultatów? Dlaczego dusze nie nawracają się do Pana? Być może mylili się i Pan ich nie posłał. W końcu my często tak myślimy. Czy nie dlatego czujemy się rozczarowani i poddajemy się, gdy sprawy nie układają się tak, jak oczekujemy.
Lecz Barnaba i Paweł kontynuują swoją podróż misyjną. Nie zamierzali składać broni. Zwróćmy uwagę na to, co dalej mówi tekst: „Przeszedłszy całą wyspę aż do Pafos, spotkali pewnego czarnoksiężnika, fałszywego proroka Żyda, imieniem Bar-Jezus, który należał do otoczenia prokonsula Sergiusza Pawła, człowieka rozumnego. Ten, przywoławszy Barnabę i Saula, pragnął posłuchać Słowa Bożego. ” (Dzieje 13:6-7). Tutaj wreszcie pojawia się pierwszy promyk nadziei, pierwsza dusza interesuje się Słowem Bożym. Do tego momentu nie widzimy ani jednego nawrócenia, a przynajmniej nie wspomina się o tym. Całkowita obojętność tych, którym misjonarze głosili Słowo Boże. I nagle, w mieście Pafos, po przemierzeniu całego Cypru, znaleziono jedną spragnioną duszę. Czy myślicie, że szatan tak łatwo ją odda? O, nigdy. Dlatego werset 8 mówi: „Lecz wystąpił przeciwko nim czarnoksiężnik Elymas, tak bowiem brzmi w tłumaczeniu jego imię, starając się odwrócić prokonsula od wiary. ”
Drodzy przyjaciele, tak działa wróg. Gdy tylko dusza zaczyna pragnąć życia wiecznego i pragnie usłyszeć Słowo Boże, diabeł natychmiast stawia zaporę. On widział w tych świadkach Boga zagrożenie dla swojego królestwa i podniósł alarm. Jak postąpili Barnaba i Paweł? Oni nie kierowali się tym, co widzieli, kierowali się wiarą w Boga. Nie zniechęcił ich wcale fakt, że jak dotąd nie było żadnych widocznych rezultatów, że szatan przeciwstawił się przy pierwszej okazji, gdy chcieli pozyskać duszę dla Chrystusa. A powodem było to, że byli nieustannie prowadzeni przez Ducha Świętego, który przebywał w nich. To jest cały sekret sukcesu lub porażki. Dlatego nie ulegli zniechęcającym okolicznościom, ale nadal głosili dobrą nowinę.
Jak apostoł Paweł stawił czoła sprzeciwom diabła? On nie dopuszczał myśli, że Bóg zamyka mu teraz drzwi i dlatego musi pokornie przyjąć ten sprzeciw. Właśnie tego chciałby diabeł. Niestety, takich uległych dusz jest mnóstwo wśród dzieci Bożych. Najmniejszy opór i poddają się pod pretekstem głębokiej pokory, gdyż nie zostaliśmy uznani za godnych.
A jak postępuje człowiek prowadzony przez Ducha Świętego? W wersecie 9 czytamy: „Saul zaś, zwany też Pawłem (zauważmy, że tutaj po raz pierwszy apostoł jest nazwany Pawłem, i od tego momentu nie jest już Saul, lecz Paweł), napełniony Duchem Świętym, utkwił w nim wzrok. ” (Dzieje 13:9). Drodzy przyjaciele, gdy człowiek jest napełniony Duchem Świętym, można oczekiwać czegoś niewiarygodnego. W tym człowieku o imieniu Elimas Paweł rozpoznał fałszywego proroka, wysłannika szatana, przeciwnika Ewangelii. Utkwiwszy w nim wzrok, powiedział: „O, pełny wszelkiego oszukaństwa i wszelkiej przewrotności, synu diabelski, nieprzyjacielu wszelkiej sprawiedliwości! Nie zaprzestaniesz ty wykrzywiać prostych dróg Pańskich? ” (Dzieje 13:10). Słowa te wypowiedział człowiek napełniony Duchem Świętym. Zamiast oddać duszę pragnącą zbawienia w ręce wroga, Paweł wpatrzył się w tego czarownika i nazwał go jego właściwym imieniem - przebiegły, zły syn diabła, wróg wszelkiej prawdy. I mówi mu wtedy: „Oto teraz ręka Pańska na tobie, i będziesz ślepy, i do pewnego czasu nie ujrzysz słońca. I natychmiast ogarnęły go mrok i ciemność, a chodząc wokoło, szukał, kto by go prowadził za rękę. ” (Dzieje 13:11).
Ale ktoś zapyta: czy apostoł Paweł postąpił właściwie? Czy naprawdę powinniśmy brać z jego przykład i postępować z tymi, którzy sprzeciwiają się Słowu Bożemu tak samo? Nie chodzi tu o naśladownictwo, ale o zwrócenie uwagi na pewną zasadę. W tym krótkim fragmencie Duch Święty, jest wspomniany trzykrotnie. W wersetach 2, 4 i 9. Ci słudzy Boży zostali oddzieleni przez Ducha Świętego, zostali posłani przez Ducha Świętego, a w wersecie 9 czytamy, że Paweł został napełniony Duchem Świętym. Dlatego też ktoś, kto znajduje się pod całkowitą kontrolą i wpływem Ducha Świętego, może czynić i mówić rzeczy, które z ludzkiego punktu widzenia mogą wydawać się czasami prowokacyjne, ostre i wręcz szorstkie. Ale tutaj chciałbym podkreślić pewne „ale”. On musi być napełniony Duchem Świętym. To jest ważne. Należy być pewnym, że postępujesz nie według swojego ducha, ale pod wpływem Ducha Bożego.
Bardzo prosto jest stwierdzić, czy człowiek postępuje zgodnie ze swoim duchem, czy pod wpływem Ducha Świętego. Zawsze można to stwierdzić po owocach i rezultatach posługi. Zaraz po tym zdarzeniu, jak dalej czytamy: „prokonsul, ujrzawszy, co się stało, uwierzył, będąc pod wrażeniem nauki Pańskiej. ” (Dzieje 13:12). Nawrócenie prokonsula było wynikiem tego, co uczynił apostoł Paweł pod wpływem Ducha Świętego, będąc Nim napełnionym.
Są ludzie, którzy czynią i mówią najróżniejsze rzeczy pod pretekstem tego, że Duch Święty ich do tego pobudza. Ale jakie są rezultaty? Właśnie to jest ważne. W tym przypadku dusza nawróciła się. Niech rezultaty pokażą, czy człowiek jest napełniony Duchem Świętym, czy nie. Człowiek napełniony Duchem Świętym, jak wynika z tekstu, nie kieruje się okolicznościami, ani widocznymi rezultatami. Oznaką napełnienia Duchem Świętym jest posłuszeństwo Duchowi Świętemu. Duch Święty posłał sługi, a oni głosili Słowo Boże wszędzie, gdzie tylko mogli. Człowiek napełniony Duchem Świętym jest odważny i nie poddaje się ani przy pierwszych przeciwnościach, ani nawet dziesiątych. Co więcej, takiego człowieka nie można zastraszyć. On potrafi spojrzeć przeciwnikowi prosto w oczy i stawić mu odpór w imię Pana Jezusa Chrystusa. Taki człowiek nie będzie zawstydzony. Bóg szuka takich ludzi. Potrzebuje ich, aby poszerzać granice Królestwa Bożego.
Zwróćmy jednak uwagę, jak ci misjonarze torują nowe szlaki z ewangelicznym przesłaniem. Oni nie pozostają w miejscu swojego pierwszego zwycięstwa. A to zawsze jest pokusą dla sługi Bożego. Pozostać w miejscu zwycięstwa i sukcesu. Przypomnijmy sobie, jak po swojej cudownej posłudze w Kafarnaum Szymon Piotr prosił Pana, aby pozostać w tym mieście. „Wszyscy szukają cię” - mówi on Jezusowi. (Mar. 1:37). Lecz Pan odpowiedział mu: „Pójdźmy gdzie indziej, do pobliskich osiedli, abym i tam kazał, bo po to przyszedłem. ” (Mar. 1:38). Istotne jest również to, że tuż przed tym, jak Szymon poprosił Jezusa, aby pozostał, powiedziane jest, że Jezus „wczesnym rankiem, przed świtem, wstał, wyszedł i udał się na puste miejsce, i tam się modlił. ” (Mar. 1:35). Będąc w jedności ze swoim Ojcem, On otrzymywał od Ojca wskazówki. Kierował się tym, co jest niewidzialne, nie ludzką mądrością, lecz wolą swojego niebiańskiego Ojca.
Duch Święty nakazuje Pawłowi, Barnabie i Markowi opuścić Pafos i wyruszyć w podróż, jak czytamy w wersecie 13 Dziejów: „A Paweł i jego towarzysze, odpłynąwszy z Pafos, przybyli do Perge w Pamfilii.” Opuszczają piękną wyspę Cypr i wyruszają do nowej krainy, na nowe terytorium, które w niczym nie przypomina Cypru. Wyspę tę zamieszkiwał lud półdziki, a malaria szerzyła się w zastraszającym tempie. Wszelkie wygody Cypru pozostały w tyle. Niektórzy historycy uważają, że Paweł zaraził się tam malarią, co spowodowało u niego wiele cierpień fizycznych. Tak czy inaczej, ludzki rozum podpowiadałby, żeby zakończyć wyprawę i wrócić do domu. I niestety, jeden z towarzyszy Pawła właśnie to uczynił. Nie wytrzymał i postanowił wrócić do Jerozolimy. Pod koniec wersetu 13 czytamy: „Jan zaś (znany również Markiem), odłączywszy się od nich, wrócił do Jerozolimy. ” (Dzieje 13:13).
Marek nie wytrzymał trudu, brakowało mu dyscypliny i po spakowaniu rzeczy wrócił do domu. Tak, najwyraźniej miał własne wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądała ta podróż misyjna z tak wielkimi sługami Bożymi, jak jego wujek Barnaba i apostoł Paweł. Czy można było oczekiwać czegokolwiek innego niż wielkiego sukcesu? Biedny Marek był rozczarowany.
Drodzy przyjaciele, Pan nie gwarantuje sukcesu, ale gwarantuje swoją obecność, gdy wypełniamy Jego polecenie. A co może być lepszego, gdy On zaprasza nas do Siebie, mówiąc: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie. ” (Mat. 11:28-30). Co możemy dać w zamian za pokój i ukojenie, które obiecuje nam Pan? Gdy Pan jest z nami, Jego jarzmo staje się błogosławieństwem, a Jego brzemię jest lekkie. Dlaczego? Ponieważ On sam je niesie.
Być może drogi przyjacielu, jesteś w takim stanie, że nie widzisz wyjścia. Jeśli tak, przyjdź do Jezusa Chrystusa. Tylko On może zaspokoić pragnienie Twojej duszy, On da Ci ukojenie i pokój, które zawsze towarzyszą przebaczonej przez Pana duszy. A naszą największą potrzebą jest otrzymanie odpuszczenia grzechów. Tylko Bóg może przebaczyć nam nasze grzechy przez zasługi swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Amen.