RSS

Czy wszystko w porządku z Twoją duszą? Paul Washer.



 

0 komentarze

Posted in

Być tam, gdzie jest wola Boża.


Chciałbym dzisiaj rozważyć słowa z Ewangelii Jana, z drugiej połowy rozdziału 3, poczynając od wersetu 22, które brzmią: „Potem Jezus poszedł wraz ze swymi uczniami do ziemi judzkiej i tam przebywał z nimi, i chrzcił. ” Czy zauważyliście, że podczas swojej trzyipółletniej posługi na Ziemi Jezus Chrystus nieustannie przemieszczał się z miejsca na miejsce. Jednym z powodów było to, że nie miał stałego miejsca zamieszkania. Pamiętamy, jak zareagował, gdy ktoś podszedł do Niego i powiedział: „Panie, pójdę za Tobą, dokądkolwiek pójdziesz? ” Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają jamy, a ptaki niebieskie gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił. ” (Łuk. 9:57-58). Tak, On nie miał miejsca, które mógłby nazwać domem.

Ale był jeszcze inny powód, dla którego stale się przemieszczał. Powodem było to, że taka była wola Boga i On nie pozwalał, by cokolwiek lub ktokolwiek przeszkodził Mu w wypełnianiu woli Ojca. On miał stałą więź z Ojcem, przyjmował i wypełniał wszystkie polecenia Ojca. „Nie mogę sam z siebie nic uczynić” - mówi. „Jak słyszę, tak sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy, bo staram się pełnić nie moją wolę, lecz wolę tego, który mnie posłał.” (Jana 5:30).

Zwróćmy uwagę na pewien przykład w rozdziale 4 Ewangelii Jana, w wersecie 4, czytamy: „A musiał przechodzić przez Samarię. ” Jak długo Jezus przebywał ze swoimi uczniami w Judei, nie wiemy, co widzimy w wersecie 22, rozdziału 3, ale już na początku rozdziału 4 czytamy, że opuścił Judeę i udał się do Galilei. I w następnym wersecie czytamy te znamienne słowa: „A musiał przechodzić przez Samarię. ” On powraca do Galilei, ale przez Samarię. Wiemy, że żaden Żyd nie wybrałby tej drogi, nawet gdyby była o wiele krótsza. Przypomnijmy, że Samarytanie byli pół poganami, a Żydzi nigdy nie splamiliby się, kontaktem z ludźmi, których uważali za nieczystych. Ale Chrystus właśnie udaje się do Galilei przez Samarię.

I tu pojawia się pytanie - dlaczego? Dlaczego narusza tą tradycję, ten obyczaj? Powodem jest to, że taka była wola Jego Ojca. On słuchał poleceń Ojca. I tutaj należy zauważyć, że Ojciec nie zawsze podaje powód swoich poleceń. Jednak w tym przypadku znamy przynajmniej część powodu. Powodem jest to, że w mieście Sychar w Samarii żyła kobieta, która miała być zbawiona. Dlatego Chrystus opuszcza miejsce, gdzie pełnił ważną posługę, gdzie chrzcił wielu ludzi, gdzie odniósł wielki sukces. On udaje się do Samarii. Wszystko mówiło: zostań tam, gdzie jesteś, sukces jest tutaj, ludzie czekają i potrzebują twojej posługi. Ale Chrystus zostawia wszystko i idzie do Samarii, udaje się tam, gdzie według zasad nie powinien iść.

Ale ta zasada była ludzka, wynikała z tradycji, odczuć narodowych i religijnych uprzedzeń. Chrystus nimi nie kierował się, On szedł za głosem swojego Ojca. Powiedziawszy to wszystko, nie chcę sugerować, że musimy nieustannie się przemieszczać, przenosząc się z jednego miejsca na drugie, aby żyć zgodnie z doskonałą wolą Bożą. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że ​​są wierzący, którzy powinni pozostać w jednym miejscu, a nie przemieszczać się bez przerwy.

Przykład Chrystusa mówi nam, że Syn Boży był w stałej, nieprzerwanej jedności ze swoim Ojcem i czynił tylko to, co Jemu się podobało. A to mówi nam, że On nie pozwolił, by cokolwiek stanęło na przeszkodzie całkowitemu posłuszeństwu Ojcu.

Biblia zawiera liczne, wspaniałe przykłady ludzi, którzy w ten sposób naśladowali swojego Boga. Oni nie pozwolili, by cokolwiek przeszkodziło im w wypełnieniu tego, co Bóg im nakazał. Weźmy na przykład apostoła Filipa. Przypomnijmy to cudowne przebudzenie, które nastąpiło w Samarii w wyniku jego błogosławionej posługi. Oprócz wielu nawróceń, nastąpiły uzdrowienia, a z wielu opętanych osób wychodziły duchy nieczyste. Powiedziane jest jeszcze, że „wielka radość zapanowała w tym mieście. ” (Dzieje 8:8). I nagle podczas tego przebudzenia, gdy całe miasto widziało cuda i wielkie znaki, jakie się działy, Pan nakazuje Filipowi opuścić Samarię i udać się na pustynię. To zadziwiające, ale Pan nie wyjaśnia mu powodu tego dziwnego, całkowicie nielogicznego polecenia. I spójrzmy, jak reaguje sługa Boży? W wersecie 27 Dziejów czytamy: „Wstał więc i poszedł. ” (Dzieje 8:27). Poszedł bez sprzeciwu, bez zadawania zbędnych pytań. Wystarczyło mu, że taka była wola Boża. Okazuje się, że tutaj, na pustyni, zamiast wielkiego tłumu, takiego jak ten, który z radością słuchał go w Samarii, spotyka jednego samotnego człowieka - Etiopczyka, dostojnika królowej etiopskiej Kandaki. Kto by pomyślał, że ta dusza nie tylko przyjmie dobrą nowinę, ale zaniesie ją swojemu ludowi, gdzie Słowo Boże nie było jeszcze głoszone. Zaprawdę, niezbadane są wyroki Boże i nie wyśledzone drogi Jego.

Drodzy przyjaciele, gdy jesteśmy całkowicie oddani Panu, myśląc jedynie o pragnieniu podobania się Jemu we wszystkim, wtedy nasze życie naprawdę będzie Go wielbić i stanie się błogosławieństwem dla innych. Pamiętajmy, że jesteśmy gośćmi i pielgrzymami na tej Ziemi. Jeśli chcemy podobać się naszemu Panu, musimy być gotowi na wszystko, jak pisze apostoł Paweł do swojego młodego współpracownika Tymoteusza: „Żaden żołnierz nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia, aby się podobać temu, który go do wojska powołał. Bo nawet jeśli ktoś staje do zapasów, nie otrzymuje wieńca, jeżeli nie walczy prawidłowo. ” (2Tym. 2:4-5). I zauważmy drodzy przyjaciele, że kierując się tą zasadą, skutecznie uwalniamy się od wszelkich niepotrzebnych zmartwień. A to znaczy, że należy szukać przede wszystkim Królestwa Bożego. I pamiętajmy, co takim ludziom zostało obiecane. Jak powiedział Chrystus: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. ” (Mat. 6:33). Nie musimy się martwić o schronienie, jedzenie, ubranie ani nic innego. Wszystko to zostanie nam dodane. Pan zaspokoi nie tylko wszelkie nasze potrzeby, ale da nam jeszcze więcej. On mówi nam: „Wystawcie mnie na próbę! - mówi Pan Zastępów - czy wam nie otworzę okien niebieskich i nie wyleję na was błogosławieństwa ponad miarę. ” (Mal. 3:10).

Bóg nie mierzy tak, jak mierzy człowiek. „Bóg nasz zaspokoi wszelką potrzebę naszą według bogactwa swego w chwale, w Chrystusie Jezusie” - jak mówi Słowo Boże. (Fil. 4:19). Nasz Bóg jest szczodry, On daje: „miarę dobrą, natłoczoną, potrzęsioną i przepełnioną w zanadrze wasze. ” (Łuk. 6:38). Chrystus mówi: „I każdy, kto opuści domy, braci lub siostry, ojca lub matkę, żonę, dzieci lub pole dla mego imienia, stokroć więcej otrzyma i odziedziczy życie wieczne. ” (Mat. 19:29). To jest odpowiedź Chrystusa udzielona Piotrowi, gdy powiedział do Niego: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za tobą. Cóż za to będziemy mieli? ” (Mat. 19:27). Spójrzmy, jak Chrystus strofuje Piotra tą odpowiedzią. Piotr chciałby otrzymać coś w zamian za to, że zostawił wszystko i poszedł za Chrystusem.

Z Bogiem drodzy przyjaciele nie możemy się targować. Chrystus mówi, że ten, kto poświęcił siebie dla Niego i Ewangelii, otrzyma nagrodę i ujrzy, jak szczodry jest Bóg. Uważam, że każdy, kto nie doświadczył hojności Boga, powinien zastanowić się nad powodem swojej służby Bogu. Ten, kto prawdziwie służy Bogu, nigdy nie będzie żebrał. Nawet jeśli wokół zapanuje głód i ubóstwo, Bóg nie opuści swojego wiernego sługi.

Możemy to widzieć na przykładzie Eliasza. Bóg nie opuścił go, gdy nie było rosy, gdy nie padał deszcz. Nie zapomniał o swoim słudze. Powiedział mu: „Odejdź stąd, a udaj się na wschód i ukryj się nad potokiem Kerit, który wpływa od wschodu do Jordanu. Z potoku tego będziesz pił, a krukom nakazałem, aby cię tam żywiły. ” (1Ks.Król. 17:3-4). Tak, Bóg ma swoje potoki, by gasić pragnienie swoich dzieci, i ma swoje kruki, by karmiły nie tylko chlebem, ale i mięsem, nawet gdy reszta kraju głoduje. Sekret jednak tkwił w tym, że Eliasz musiał być w miejscu wyznaczonym mu przez Boga. Tylko tam miał być zaopatrywany w jedzenie i picie.

O, jak znaczące jest to małe słowo – tam. „Krukom nakazałem, aby cię tam żywiły. ” W żadnym innym miejscu, tylko tam. Przypomnijmy sobie, że po pewnym czasie ten strumień wysechł, bo na ziemię nie padał deszcz. Co powinien on teraz zrobić? Jest tylko jedno - pozostać na miejscu, dopóki Pan nie rozkaże mu iść dalej.

Drodzy przyjaciele, nie ośmielajmy się ruszyć ani kroku, dopóki Pan nie ześle swojego słowa. Przypomnijmy, co powiedziano w rozdziale 3 Księgi Przysłów: „Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! ” (Ks.Przysł. 3:5). Czy zauważyliście, polegaj nie na rozumie, ale na sercu. W tym przypadku rozum podpowiedziałby Eliaszowi: Idź i szukaj wody gdzie indziej, zginiesz tutaj. Ale serce mówi: Zaufaj Panu. I tak drodzy przyjaciele, gdy ufamy Panu całym sercem i pamiętamy o Nim na wszystkich drogach naszych, wtedy On pokieruje ścieżkami naszymi. Eliasz czekał, aż Bóg mu wskaże, aż ześle swoje słowo. I to słowo przyszło, ale dotarło dokładnie na to miejsce, w którym Bóg nakazał mu być. On był w wyznaczonym mu miejscu i słowo Pańskie dotarło do niego: „Wstań, idź do Sarepty sydońskiej i tam zamieszkaj. ” (1Ks.Król. 17:9). Znów widzimy to słowo „tam”. Tylko tam, w centrum woli Bożej, będzie on miał zapewnione wszystko, czego potrzebuje. Gdyby Eliasz postąpił zgodnie ze swoim rozumem, to byłoby to ostatnie miejsce, do którego by się udał. Po pierwsze, aby tam dotrzeć, musiałby przemierzyć cały kraj, a był w wielkim niebezpieczeństwie, ponieważ król Achab szukał go i chciał go zgładzić. Jak jakaś biedna wdowa mogłaby go nakarmić, zwłaszcza że w całym kraju panował głód? Ale sługa Boży nie zadawał pytania, ale czynił to, co mu nakazał jego niebiański Pan.

Wracając do naszego tekstu, przyjrzyjmy się uważnie temu, co jest napisane w rozdziale 3, wersecie 22, Ewangelii Jana: „Potem Jezus poszedł wraz ze swymi uczniami do ziemi judzkiej i tam przebywał z nimi, i chrzcił. ” Jak zatem powinniśmy rozumieć drugi werset z następnego 4 rozdziału, gdzie czytamy: „Chociaż sam Jezus nie chrzcił, ale Jego uczniowie?” Czy nie ma tu sprzeczności? Nie, nie ma tu sprzeczności. Wręcz przeciwnie, gdy przyjrzymy się dokładnie tym dwóm fragmentom, odkryjemy wspaniałą prawdę a mianowicie, że to, co czynimy dla Chrystusa i Ewangelii, będąc w miejscu zgodnym z Jego wolą, okazuje się, że czyni to sam Chrystus. My jesteśmy tylko Jego narzędziem, a On jest wykonawcą. Dlatego w rozdziale 3 powiedziane jest, że Chrystus chrzcił, a w rozdziale 4, że to nie sam Chrystus chrzcił, ale Jego uczniowie.

Drodzy przyjaciele, pamiętajmy, że Pan wymaga jedynie naszego bezwarunkowego oddania się Jemu, bo tylko wtedy On może dokonać przez nas Swoje dzieło. On jest wykonawcą, a my jesteśmy Jego pośrednikami. Zadajmy sobie pytanie: Czy my jesteśmy w takiej jedności z naszym Panem? Czy On może wypełnić Swoją wolę przez nas? Czy jesteśmy gotowi na wszelkie Jego polecenia, czy On jest całkowitym Panem i Władcą nad nami?

Mój przyjacielu, jeśli chcesz uwolnić się od swoich zmartwień i lęków, to powierz swoją drogę Panu, zaufaj Mu, a On to uczyni. Niech On dokona Swoje dzieło, a ty będziesz miał zaszczyt i radość być Jego narzędziem. Pomyśl o tym, On wzywa Cię, abyś był Jego pracownikiem, Jego pośrednikiem.

A jeśli jeszcze nie poznałeś Chrystusa, drogi przyjacielu, to musisz przyjść do Boga takim, jakim jesteś, „bo wszystkim tym, którzy Go przyjęli”, mówi Słowo Boże, „dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego. ” Amen.

Duch Święty i ewangelizacja. 3


Drodzy bracia i siostry stoimy u progu niezwykłych możliwości w dziele ewangelizacji. Prawdopodobnie nigdy nie było tak błogosławionych czasów, w których drzwi byłyby przed nami tak szeroko otwarte, jak są przed nami otwarte dzisiaj. Jednocześnie istnieje niespotykane dotąd pragnienie słuchania Słowa Bożego. Prośmy więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje. Słyszę głos Pana żniwa mówiącego: dajcie im jeść. On mówi nam, abyśmy czynili to, co niemożliwe. Patrząc na nasze zasoby, widzimy tylko pięć bochenków chleba i dwie ryby, i my, podobnie jak apostoł Andrzej, jesteśmy zakłopotani i mówimy: cóż to jest dla takiego mnóstwa ludzi. Tak, to kropla w morzu potrzeb, jeśli polegamy tylko na tym, co mamy. Ale chwała Temu, który nakazuje nam iść i czynić to, co niemożliwe, On czeka, aż przyjdziemy do Niego, by umożliwić nam wypełnienie Jego polecenia.

Na każdej stronie Dziejów Apostolskich widzimy, że apostołowie nie opierali się na ludzkim autorytecie, gdy ewangelizowali. Czy naprawdę myślimy, że poradzimy sobie mając mniejszą moc niż apostołowie, czy sam Pan Jezus Chrystus? Czyż nie powinniśmy drodzy przyjaciele, prosić tak, jak Elizeusz prosił proroka Eliasza: „Proszę, niech spocznie na mnie podwójna część twojego ducha. ” (2Król. 2:9). Żyjemy w takich czasach, że jedną z pewnych oznak rychłego przyjścia Jezusa Chrystusa jest czas, gdy szatan, starodawny wąż, ze szczególną wściekłością i oburzeniem wypluwa ze swoich ust strumienie piekielnego brudu. Tylko powiew Pana, Duch Święty, może odpędzić wroga.

Drodzy przyjaciele, nie zadowalajmy się tym, co małe, dążmy do pełni Boga. Jaki jest nasz stosunek do obietnicy Ojca, do daru Ducha Świętego? Oto ważne pytanie. Sprawdźmy więc siebie. Czy moc Ducha Świętego przejawia się w naszej posłudze, w naszym świadectwie? Czy kiedykolwiek doświadczyliśmy takiego momentu, w którym świadomie przyjęliśmy Jego pełnię, gdy Pan napełnił nas Duchem Świętym. Jeśli był taki moment w naszym życiu, to zadajmy sobie kolejne pytanie: jak sytuacja z nami wygląda dzisiaj? Czy dzisiaj jestem pełen Ducha Świętego? Jeśli nie, to zwróćmy się do naszego Ojca Niebieskiego w oparciu o to, co obiecał Jego Syn Jezus Chrystus. On powiedział bowiem: „Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy (Ducha Świętego) tym, którzy go proszą. ” (Mat. 7:11). Duch Święty jest tą obietnicą Ojca.

Co znaczy prosić o Ducha Świętego? Nawet jeśli jesteś dzieckiem Bożym i Duch Święty już w tobie mieszka, w takim razie proś o jeszcze więcej. Proś, aby Duch Święty całkowicie zawładnął Tobą, napełnił Cię, ochrzcił i obdarzył swoim namaszczeniem. Proś o wiele, a On obdarzy Cię hojnie. Proś nie po to, aby się wzbogacić, lecz po to, aby inni mogli otrzymać błogosławieństwo przez Ciebie. Tylko w ten sposób, mocą i namaszczeniem Ducha Świętego, możemy skutecznie ewangelizować aż po krańce Ziemi. Dałby Bóg, abyśmy nie zaniedbali tej wspaniałej możliwości do ewangelizowania w mocy Ducha Świętego. Możliwe, że jest to ostatnia okazja, jaką daje nam Pan przed swoim przyjściem.

Drodzy przyjaciele, to, co widzimy dzisiaj na świecie jest powodem do wdzięczność Bogu i wskazuje, że Pan jest gotowy wylać obfity późny deszcz błogosławieństwa. Jeśli chcemy być uczestnikami tego Bożego nawiedzenia, tego wylania Ducha Świętego, tego rozległego pola misyjnego rozciągającego się przed nami, padnijmy, podobnie jak Daniel przed obliczem Bożym w pokorze, modlitwie i pokucie.

Jak mówi prorok Joel o wylaniu Ducha Świętego w tych dniach ostatnich: „I stanie się potem, że wyleję swojego Ducha na wszelkie ciało. ” (Joela 2:28). Po czym? Po tym, jak lud Boży rozdarł swoje serca i nawrócił się całkowicie do Boga, w poście i płaczu, lamentując i wyznając swoje grzechy. Gdy dzieci Boże będą czyste przed Bogiem, wtedy wypełni się obietnica wylania Ducha Bożego, a oni będą gotowi do ostatniej ewangelizacji. „I stanie się potem, że wyleję swojego Ducha na wszelkie ciało, i będą prorokować wasi synowie i wasze córki, wasi starcy będą mieć sny, a wasi młodzieńcy - widzenia. ” Tak mówi Słowo Boże. Duch Boży nie pominie nikogo. Spełni oczekiwania zarówno młodych, jak i starców, słabych i silnych.

Zbyt długo zadowalaliśmy się religijnym zakłamaniem. Czy nie nadszedł czas, aby poważnie podejść do tego, co przez lata głosiliśmy, w co wierzymy i o co się modliliśmy? Chrześcijaństwo, to nie tylko religia. Religii u nas jest wystarczająco, nie potrzebujemy więcej religii, ludzie i tak są nią obciążeni. Potrzebujemy życia, życia nadprzyrodzonego, życia Bożego, życia Chrystusowego. Prawdziwe chrześcijaństwo jest nadprzyrodzone i towarzyszą mu znaki i cuda. A my szukamy wszelkiego rodzaju powodów, którymi próbujemy wytłumaczyć naszą niewiarę, naszą obojętność, naszą duchową małostkowość, letarg i niepowodzenia.

Dałby Bóg, aby dzisiaj znalazły się osoby gotowe bezwarunkowo oddać się Bogu. Pan mówi do nas: „Kogo poślę? I kto tam pójdzie? ” (Iz. 6:8). Powiedzmy więc z głębi serca, jak powiedział Izajasz: „Oto jestem, poślij mnie! ” (Iz. 6:9). Wtedy On „dotknie naszych warg rozżarzonym węglem z ołtarza„ i pójdziemy głosić dobrą nowinę ginącej ludzkości z sercem płonącym ogniem Ducha Świętego. A Pan wynagrodzi nieporównywalnie bardziej nam te lata, które pochłaniała szarańcza, robaki i gąsienice, niż moglibyśmy prosić i o czym myśleć. Zjednoczmy się, drodzy bracia i siostry w dziele ewangelizacji dla zbawienia ginących dusz, i nawet jeśli między nami istnieją rozbieżności co do tego, jak nazwać to czy inne działanie Ducha Świętego, to szczerze mówiąc, musimy się zgodzić, że potrzebujemy mocy Ducha Świętego. Niech ta potrzeba nas zjednoczy. Zwróćmy się do Pana w modlitwie i prośmy by Pan dał nam moc, której potrzebujemy, którą nam obiecał. Bez niej nie możemy wypełnić naszej misji, nie damy rady, bez niej nie możemy ewangelizować świata. Słowo Boże mówi: „Błogosławieni, którzy teraz łakniecie, albowiem będziecie nasyceni. ” (Łuk. 6:21). On „strącił władców z tronów, a wywyższył poniżonych, łaknących nasycił dobrami, a bogaczy odprawił z niczym. ” (Łuk. 1:52-53).

Chciałbym teraz zwrócić się do tych, którzy jeszcze nie poznali Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela. Co znaczy przyjąć Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela? Samo słowo zbawienie mówi o potrzebie wybawienia od czegoś, o konieczności ocalenia od czegoś. Od czego człowiek może być wybawiony? Co przeszkadza mu by mieć pokój z Bogiem? Wiemy, że to grzech oddzielił człowieka od Boga. Dlatego Biblia mówi, że zbawienie jest możliwe tylko przez upamiętanie przed Bogiem, przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa.

Zastanówmy się nad słowem – grzech (hamartia), w świetle jego definicji zawartej w Słowie Bożym. Słowo grzech w języku greckim, oznacza chybienie, niewypał, po prostu nie trafienie do celu. Cała ludzkość należy do tej kategorii przegranych, „gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” - mówi Słowo Boże. (Rzym. 3:23). Wszyscy zboczyliśmy z drogi, wszyscy złamaliśmy prawo Boże, nie ma nikogo, kto by czynił dobro, nie ma ani jednego, a złamanie prawa wymaga kary. I ta świadomość winy, świadomość popełnionego przez człowieka przestępstwa przeciwko Bogu, rodzi lęk przed wiecznością.

Ale czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji? Czy człowiek może przygotować się do wieczności tak, aby zostać usprawiedliwionym przed Bogiem? Tak, jest to możliwe, ale tylko pod jednym warunkiem, mianowicie, jeśli człowiek narodzi się na nowo. Ale czy to możliwe? Pamiętamy spotkanie Nikodema z Jezusem Chrystusem. To jest dokładnie to samo pytanie, jakie zadał Nikodem, chociaż był jednym z przywódców religijnych. Chrystus powiedział mu, że musi się narodzić na nowo, ponieważ „ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego. ” (1Kor. 15:50). Jak mogę narodzić się na nowo? To jest pytanie, które pojawia się w umyśle człowieka. Wszystko, czego potrzeba, to upamiętanie się przed Bogiem i wiara w Pana Jezusa Chrystusa, a narodzenie z góry nastąpi.

Tak, ta cudowna nowina zaczyna się od Boga, od pokuty przed Bogiem. Co znaczy upamiętać się? Upamiętanie, to nie tylko świadomość, czy żal za popełniony grzech. Upamiętanie jest całkowitą przemianą świadomości, całkowitą zmianą myślenia, całkowitą przemianą, która nawraca człowieka do Boga. Apostoł Paweł wypowiedział takie słowa do wierzących dzieci Bożych w Tesalonikach: „nawróciliście się od bałwanów do Boga, aby służyć Bogu żywemu i prawdziwemu. ” (1Tes. 1:9). To jest upamiętanie. Przedtem oni byli daleko od Boga, służyli martwym bogom, tj. bożkom. Ich pokuta wyraziła się w tym, że dokonali całkowitej zmiany postępowania i nawrócili się do Boga żywego i prawdziwego. Tak, prawdziwe upamiętanie zawsze prowadzi do Boga.

Ale tutaj należy dodać, że samo upamiętanie jest czymś, do czego człowiek o własnych siłach nie jest zdolny. To Bóg daje nam upamiętanie przez działanie Ducha Świętego w człowieku. Duch Święty przekonuje człowieka o grzechu i daje mu zdolność do nawrócenia. Jednakże grzesznik ze swej strony musi odpowiedzieć na to działanie Ducha Świętego. Tylko Duch Święty może objawić człowiekowi całą grozę jego upadku, jednakże sam żal za popełniony grzech nie wystarczy. Są ludzie, którzy opłakują swoje grzechy, lecz nadal nie upamiętali się. Gdy Duch Święty przekonuje człowieka o grzechu, pokazuje mu, że jego grzech jest buntem przeciwko Bogu. Naszym grzechem my obrażamy Ducha Świętego i sprawiedliwego Boga. Bóg nienawidzi grzech. Prorok Habakuk mówi: „Twoje oczy są zbyt czyste, aby mogły patrzeć na zło, nie możesz spoglądać na bezprawie. ” (Hab. 1:13). Grzech jest obrzydliwością w oczach Boga. Bóg nienawidzi grzech. Grzech zgubił człowieka, oddzielił go od Boga, uczynił go wrogiem Boga, grzech wypaczył obraz Boga w człowieku i dlatego grzech jest dla Boga odrażający.

Ale to jest jedna strona. Ten sam Duch Święty objawia nam, jaki jest stosunek Boga do grzesznika. Bóg nienawidzi grzech, ale miłuje grzesznika. „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. ” (Jana 3:16). Czego oczekuje się od nas? Potrzebna jest odpowiedź z naszej strony. Duch Święty przekonuje nas o grzechu, o sprawiedliwości i sądzie. Jeżeli człowiek pozostaje obojętny na głos Ducha Świętego lub sprzeciwia się Mu, to odrzuca jedyną możliwość zbawienia.

Jak człowiek może uniknąć sądu Bożego, jeśli odrzuca jedyną drogę do zbawienia. Samo upamiętanie nie wystarczy. Człowiek, który upamiętał się przed Bogiem, nie jest jeszcze zbawiony. Jest zupełnie możliwe wyrzec się grzechu i zwrócić się do Boga, i przy tym szczerze, a mimo to nie być zbawionym. Zmiana postawy człowieka wobec grzechu i wobec Boga nie rozwiązuje jeszcze kwestii przeszłości ani grzeszności natury ludzkiej. I jedno i drugie pozostanie niezmienione, jeśli na tym poprzestaniemy. Oprócz tego trzeba jeszcze coś.

W takiej sytuacji pozostaje grzesznik, który jedynie upamiętał się i na tym poprzestał. Konieczne jest upamiętanie za grzechy przed Bogiem i wiara w Pana Jezusa Chrystusa. To drugi konieczny warunek - wiara w Pana Jezusa Chrystusa, ponieważ zapewnia przebaczenie w Jezusie Chrystusie, który swoją śmierć, swoją drogocenną krew przelaną na krzyżu Golgoty, całkowicie zakrył całą naszą przeszłość. Chwała i dziękczynienie Mu za to.

Tak, krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas do wszelkiego grzechu. Wiara w Jego zastępczą śmierć daje człowiekowi gwarancję, że Bóg nigdy więcej nie będzie pamiętał jego przeszłości. Moje grzechy zostaną mi odpuszczone raz na zawsze przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa. Zastępcza śmierć naszego Pana Jezusa Chrystusa daje nam prawo do życia wiecznego. Bóg może zbawić grzesznika, który upamiętał się, przebaczyć mu i uczynić go nowym stworzeniem, ponieważ Jego Syn Jezus Chrystus wziął na siebie nasze występki i nieprawości. Spójrzmy, co mówi sam Bóg: „Ja, jedynie Ja, mogę przez wzgląd na siebie zmazać twoje przestępstwa i twoich grzechów nie wspomnę. ” (Iz. 43:25). Bóg zwraca się do grzesznika i mówi: „Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby były czerwone jak karmazyn, staną się białe jak wełna. Starłem jak obłok twoje występki, a twoje grzechy jak mgłę: Nawróć się do mnie, bo cię odkupiłem. ” (Iz. 1:18,44:22).

Uczyń to teraz przyjacielu i powiedz: Panie, jestem grzesznikiem, przebacz mi, uczyń mnie swoim dzieckiem i daj mi ten cudowny dar zbawienia. Dziękuję Ci, że mnie wysłuchałeś. Amen.

Duch Święty i ewangelizacja 2.


Czytając Biblię od Księgi Rodzaju, aż do ostatniego rozdziału Księgi Objawienia, nie sposób nie zauważyć różnorodnych działań Ducha Świętego. Znaczenie działań Ducha Świętego powinniśmy dostrzegać nie tyle w liczbie wzmianek o Nim w Biblii, lecz w tym, jaką rolę Duch Święty odgrywa w wypełnianiu planu Bożego. Już na początku istnienia świata, gdy Ziemia była bezkształtna i pusta, widzimy działania Ducha Świętego. Dużo czasu należałoby poświecić choćby na pobieżnie prześledzenie działań Ducha Świętego na przestrzeni całego okresu Starego Testamentu, nie mówiąc już o okresie Nowego Testamentu.

Dziś chciałbym spojrzeć na to, jaką rolę Duch Święty odegrał w życiu naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jego poczęcie było nadprzyrodzone i dokonało się za sprawą Ducha Świętego. „Duch Święty zstąpi na ciebie” - powiedział anioł Pański do dziewicy Maryi - „i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym. ” (Łuk. 1:35). Następnie zwróćmy uwagę na to, jak Pan nasz Jezus Chrystus podczas chrztu w Jordanie został namaszczony i napełniony Duchem Świętym. Dopiero po wypełnieniu się tego proroctwa, po zstąpieniu Ducha Świętego na Jezusa, Pan rozpoczyna swoją posługę wśród ludzi. O tym namaszczeniu Chrystus zaświadczył swoim rodakom cytując słowa proroka Izajasza, mówiąc: „Duch Pana nade mną, ponieważ namaścił mnie, abym głosił ewangelię ubogim, posłał mnie, abym uzdrawiał skruszonych w sercu, abym uwięzionym zwiastował wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność; Abym głosił miłościwy rok Pana. ” (Łuk. 4:18-19).

Tutaj trzy razy wymieniona jest ewangelizacja: głoszenie Ewangelii ubogim, zwiastowanie wyzwolenia uwięzionym, głoszenie miłościwego roku Pana. Oznacza to, że Pan głosił Ewangelię, uzdrawiał, wypędzał demony i czynił cuda dzięki namaszczeniu Ducha Świętego, które otrzymał podczas chrztu w Jordanie. Nie trzeba dodawać, że jeśli nasz Pan, gdy żył w ciele tutaj na Ziemi, potrzebował aż tak konkretnego namaszczenia, to jak my możemy się bez niego obejść w dziele ewangelizacji. Tak, od samego narodzenia, aż do wniebowstąpienia między Człowiekiem, Jezusem Chrystusem a Duchem Świętym istniała nierozerwalna więź.

Przypomnijmy sobie, co Chrystus mówił swoim uczniom o Duchu Świętym, zwłaszcza w przeddzień swojej śmierci. On nieustannie przypominał im o darze Ducha Świętego i o obietnicy Ojca. Spójrzmy, z jaką niecierpliwością Pan oczekiwał wypełnienia się tej obietnicy Ojca, oczekiwał chwili, w której Duch Święty zostanie zesłany na Ziemię. To jest zapisane w 12 rozdziale Ewangelii Łukasza, gdy w środku swojego nauczania Chrystus nagle zawołał: „Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragnął, aby już płonął. Chrztem mam być ochrzczony i jakże jestem udręczony, aż się to dopełni. ” (Łuk. 12:49-50). Pan wyraża swoje pragnienie, aby obietnica Ojca spełniła się jak najszybciej, „jakże jestem udręczony, aż się to dopełni. ”

Drodzy przyjaciele, w tych słowach wyczuwa się nutę niecierpliwości. O jakim ogniu Jezus mówi? Przypomnijmy, co powiedział Jan Chrzciciel: „Ja was chrzczę wodą, ku upamiętaniu, ale Ten, który po mnie idzie, jest mocniejszy niż ja; jemu nie jestem godzien i sandałów nosić; On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. ” (Mat. 3:11). To jest ten sam ogień, o którym Chrystus powiedział: „ogień przyszedłem rzucić na ziemię. ” To jest obietnica Ojca. Jego najgłębszym pragnieniem było, abyśmy my, Jego naśladowcy, otrzymali od Niego ten dar Ducha Świętego.

Ale aby zszedł ten cudowny ogień Ducha Świętego i wypełniła się obietnica Ojca, Chrystus musiał złożyć ofiarę przebłagalną za grzech. „Jakże jestem udręczony, aż się to dopełni. ” Jego ostatnie słowa skierowane do uczniów dotyczyły właśnie tego ognia Ducha Świętego. W rozdziale 1, wersecie 4 Dziejów Apostolskich czytamy: „A gdy byli zebrani razem, nakazał im: Nie odchodźcie z Jerozolimy, ale oczekujcie obietnicy Ojca, o której słyszeliście ode mnie. Jan bowiem chrzcił wodą, ale wy po niewielu dniach będziecie ochrzczeni Duchem Świętym. ” I dalej mówi: „przyjmiecie moc Ducha Świętego, który zstąpi na was, i będziecie mi świadkami. ” (Dzieje 1:4-5,8).

Tak więc pożegnalne słowa Jezusa do uczniów dotyczyły ewangelizacji i Ducha Świętego. A w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy obietnica ta wypełniła się, wszystko się zmieniło. Wydarzyło się coś niewiarygodnego i nadprzyrodzonego, rozpoczęło się wypełnianie planu Bożego, zgodnie z którym w imię Jego Syna głoszone będzie wszystkim narodom upamiętanie i odpuszczenie grzechów. Ogień, który Chrystus tak bardzo chciał przynieść na Ziemię, rozpalił się i zaczął płonąć w sercach Jego naśladowców. Oni zostali ochrzczeni Duchem Świętym i ogniem. Przeżyli coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyli. W odróżnieniu od zbawienia, czyli nowo narodzenia, oni zostali napełnieni Duchem Świętym i Jego mocą.

Chrystus nie powiedział swoim naśladowcom, że gdy zstąpi na nich Duch Święty, to wtedy staną się Jego dziećmi. Oni już byli Jego dziećmi przez wiarę w Niego. Wyraźnie widzimy to ze słów Jezusa Chrystusa skierowanych do Swoich uczniów - jesteście już oczyszczeni dzięki słowu, które Ja wam głosiłem. W swojej arcykapłańskiej modlitwie odróżnia ich od świata, mówiąc do Ojca: „Nie proszę za światem, ale za tymi, których mi dałeś, bo są twoi. Twoimi byli i dałeś mi ich, a oni zachowali twoje słowa. ” (Jana 17:6,9). Istnieje wiele podobnych fragmentów, które wyraźnie wskazują, że uczniowie przeżyli nowo narodzenie zanim zostali napełnieni Duchem Świętym w dniu Pięćdziesiątnicy.

Ale ktoś zapyta: jak mogli narodzić się na nowo, nie mając Ducha Świętego. Prawdziwy chrześcijanin to taki, w którym mieszka Duch Boży, „albowiem jeśli kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. ” (Rzym. 8:9). To jest oczywiste. Dlatego w 20 rozdziale Ewangelii Jana, na półtora miesiąca przed dniem Pięćdziesiątnicy, czytamy, że zmartwychwstały Chrystus ukazał się uczniom i tchnąwszy na nich, powiedział: „Weźmijcie Ducha Świętego. ” (Jana 20:22). Tym tchnieniem Chrystus udzielił uczniom Ducha Świętego, ale oni jeszcze nie byli Nim napełnieni.

Musimy zrozumieć, że zstąpienie Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy ma wielorakie znaczenie, obietnica Ojca obejmuje wszystko, wskazuje na wieloaspektową posługę i działanie Ducha Świętego. W chwili zstąpienia Ducha Świętego wydarzyło się wiele rzeczy, ale apostołowie w dniu Pięćdziesiątnicy doświadczyli czegoś, czego nigdy wcześniej nie przeżyli. Oni zostali ochrzczeni i napełnieni Duchem Świętym. Tak, oni przeżyli coś konkretnego i szczególnego. To, czego doświadczyli, nie było niczym mistycznym, mglistym i niejasnym. Wiedzieli, że zostali napełnieni Duchem Świętym. W rzeczywistości cała Jerozolima wiedziała, że ​​ci ludzie przeżyli coś niezwykłego. Powiedziane jest, że „zdumieli się wtedy wszyscy i będąc w niepewności, mówili jeden do drugiego: Cóż to może znaczyć?” (Dzieje 2:12).

Czytając Dzieje Apostolskie dowiemy się, gdzie konkretnie mowa jest o napełnieniu Duchem Świętym. Było to tak oczywiste i tak konkretne, że Łukasz mógł z całą pewnością powiedzieć: „Wtedy Piotr, pełen Ducha Świętego, rzekł”, lub powiedziane o Saulu, który doświadczył nowonarodzenia, że ​​trzy dni po swoim nawróceniu i spotkaniu z Jezusem on został napełniony Duchem Świętym i natychmiast zaczął ewangelizować. Można przytoczyć jeszcze wiele podobnych przykładów potwierdzających, że napełnienie lub chrzest Duchem Świętym jest konkretnym doświadczeniem, które jest znane temu, kto go doświadczył, a także osobom z jego otoczenia.

Spójrzmy, w jaki sposób przejawiało się to napełnienie Duchem Świętym. Nie bez znaczenia jest fakt, że gdy w Piśmie Świętym wspomina się o napełnieniu Duchem Świętym, nawet przed dniem Pięćdziesiątnicy, pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest to, że osoba napełniona Duchem Świętym nabywa szczególną zdolność i moc głoszenia lub wypowiadania się.

Podam kilka przykładów. Usłyszawszy pozdrowienie Maryi, Elżbieta została napełniona Duchem Świętym i „zawołała donośnym głosem i rzekła: Błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota twego. ” (Łuk. 1:42). W tym samym pierwszym rozdziale Ewangelii Łukasza czytamy o Zachariaszu, który napełniony Duchem Świętym zaczął prorokować. W dniu Pięćdziesiątnicy wszyscy zgromadzeni w Wieczerniku zostali napełnieni Duchem Świętym i zaczęli mówić innymi językami. W rozdziale 4 Dziejów Apostolskich czytamy: „Wtedy Piotr, napełniony Duchem Świętym, rzekł. ” (Dzieje 4:8). W tym samym rozdziale powiedziano o apostołach, że „wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i z odwagą i wielką mocą dawali świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa. ” (Dzieje 4:31-33). Ale oprócz tego, że napełnieni Duchem Świętym nabyli szczególne zdolności głoszenia słowa, Duch Święty obdarzył ich także niezwykłą mocą, autorytetem, śmiałością i odwagą. Ludzie wokół nich od razu to zauważyli. Jak powiedziano: „a widząc odwagę Piotra i Jana i wiedząc, że to ludzie nieuczeni i prości, dziwili się. ” (Dzieje).

Oprócz tego, że oni posiadali szczególną zdolność i moc głoszenia, to mówili z autorytetem. Spójrzmy o czym głosili tak śmiało i odważnie. O żywym i zmartwychwstałym Chrystusie. To był ich główny temat. Oni nie chwalili się osobistym doświadczeniem ani tym, że zostali napełnieni Duchem Świętym. O tym nie było potrzeby mówić. Wszystko to było oczywiste i zauważalne przez otoczenie. Jezus Chrystus był w centrum ich nauczania i jest to pewna oznaka lub dowód, że byli pełni Ducha Świętego. Spójrzmy, jak Piotr skupia całe swoje kazanie na osobie Jezusa po tym, jak został napełniony Duchem Świętym. Pierwszymi słowami, jakie wypowiedział w kazaniu w dniu Pięćdziesiątnicy, były słowa o Jezusie. „Mężowie izraelscy! Posłuchajcie tych słów: Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił. ” (Dzieje 2:22). I Piotr kończy swoje kazanie także słowami o Jezusie: „Panem i Chrystusem uczynił go Bóg, tego Jezusa, którego wy ukrzyżowaliście. ” (Dzieje 2:36). W wersecie 37 widzimy, jakie były rezultaty nauczania Piotra „A gdy to usłyszeli, byli poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: Co mamy czynić, mężowie bracia? ” Dokonało się to za sprawą Ducha Świętego poprzez męża napełnionego Nim.

Drodzy bracia i siostry, głównym zadaniem ewangelizacji jest to, aby świat usłyszał dobrą nowinę o żywym Jezusie Chrystusie, a to jest możliwe tylko w mocy Ducha Świętego. Tylko dzieci Boże napełnione Duchem Świętym mogą to uczynić. Można być wykształconym teologiem i wygłaszać znakomite kazania, ale nauczania te nie będą miały większego znaczenia, jeżeli nie będzie w tym mocy Ducha Świętego.

Jeśli tak, to dlaczego my zaniedbujemy Ducha Świętego? Głównym powodem, dla którego zaniedbujemy Ducha Świętego jest bojaźń, strach. Gdy zaczynamy rozmawiać z ludźmi o Duchu Świętym, ogarnia ich dziwny strach i obawa. Z jednej strony niepokoi fanatyzm, bo są tacy, którzy podkreślają tę czy inną prawdę o Duchu Świętym poza tym, co jest powiedziane w Słowie Bożym, a czasami jest to nieprawdą. I w rezultacie słyszymy fałszywe nauczanie. Ale czy z tego powodu my możemy ignorować fakt istnienia zjawisk nadprzyrodzonych? Spójrzmy tylko na niesamowite przemiany, jakie zaszły w uczniach po chrzcie Duchem Świętym. Przedtem oni byli nieśmiali, lękliwi, skrywali się przed ludźmi, ale gdy tylko zostali przyobleczeni mocą z góry, napełnieni Duchem Świętym, spójrzmy z jakim autorytetem, śmiałością i odwagą zaczęli głosić słowo. To były pierwsze, wyraźne oznaki, że zostali napełnieni Duchem Świętym.

Przykład ten odnosi się także do wierzących, którzy nie zostali napełnieni Duchem Świętym i do tych, którzy jeszcze nie poznali Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela. Wielu wierzących, którzy próbują służyć Bogu bez mocy, bez Ducha Świętego, jest bardzo podobnych do organisty w kościele. Wydają dźwięki, ale są one bardzo żałosne, dźwięki są ledwo słyszalne. Dźwięki te nikogo nie przyciągają, podczas gdy mogłyby wytworzyć piękne, harmonijne brzmienie dużego organu. Wszyscy jesteśmy stworzeni do tego, by być tym organem. Bóg stworzył nas z potencjałem tego wspaniałego instrumentu. On jest nastrojony, gotowy do grania niebiańskiej muzyki, ale brakuje organisty. Duch Święty jest tym organistą i czeka, aż całkowicie oddamy się do Jego dyspozycji.

Organy te przypominają mi także duszę człowieka, stworzoną przez Boga z zadziwiającym mistrzostwem. Bóg stworzył ją piękną, lecz grzech zniszczył duszę człowieka i jak powiedziano w Biblii, dusza ta stała się martwa z powodu swoich grzechów i upadków. Tylko Bóg może dać jej nowe życie. Z powodu wielkiej miłości do duszy ludzkiej i jej odkupienia, Bóg posłał Swego jednorodzonego Syna, aby umarł na Golgocie. Duszy ludzkiej brakuje jednego, mistrza, który mógłby ją wskrzesić do nowego życia. Tym mistrzem jest Jezus Chrystus, Zbawiciel świata.

Przyjmij Go przyjacielu, jako swojego osobistego Zbawiciela. Otwórz przed Nim swoje serce i pozwól, aby Pan zajął w Twojej duszy miejsce, które należy do Niego. Niech Pan Ci  w tym dopomoże. Amen.

Duch Święty i ewangelizacja.


Każdy chrześcijanin zgodzi się z tym, że temat Ducha Świętego jest bardzo ważny. Nie mniej ważny jest również temat ewangelizacji. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę czasy, w których żyjemy, temat ten nabiera jeszcze większego znaczenia. Wierzę, że mamy szczególny przywilej, ale jednocześnie niesie on ze sobą szczególną odpowiedzialność, ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych. Jesteśmy znacznie bliżej przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa, niż nam się wydaje. I właśnie w tym czasie według proroctw, Duch Święty i ewangelizacja odegrają decydującą rolę.

W związku ze swoim powtórnym przyjściem Pan mówi o wojnach, wieściach wojennych i ostrzega: „Baczcie, abyście się nie trwożyli, bo musi się to stać, ale to jeszcze nie koniec. ” (Mat. 24:6). Potem On wymienia i inne oznaki i kończy słowami: „wiedzcie, że blisko jest, tuż u drzwi. ” (Mat. 24:33). A ponadto dodaje, że „będzie głoszona ta ewangelia o Królestwie po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom, i wtedy nadejdzie koniec. ” (Mat. 24:14). To są końcowe oznaki przed Jego przyjściem.

Ale czasy ostateczne wiążą się także ze szczególnym wylaniem Ducha Świętego, o którym mówią proroctwa. Pan mówi przez proroka Joela, że ​​w dniach ostatnich wyleje Ducha Świętego. W dniu Pięćdziesiątnicy przyszedł ten wczesny deszcz, a tuż przed przyjściem Chrystusa spadnie późny deszcz. Tak mówi o tym prorok Joel: „Bóg da wam bowiem deszcz wczesny i ześle wam deszcz jesienny i wiosenny, jak dawniej. ” (Joela 2:23). Wczesne deszcze w Palestynie padają jesienią i przygotowują glebę do nowego zasiewu, natomiast późne deszcze pojawiają się wiosną, tuż przed żniwami. Ten późny deszcz jest niezbędny, aby zboża osiągnęły pełną dojrzałość. A apostoł Jakub pisze: „Dlatego, bądźcie cierpliwi, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik cierpliwie oczekuje cennego owocu ziemi, aż spadnie wczesny i późniejszy deszcz. ” (Jak. 5:7). Późne deszcze charakteryzują się tym, że trwają bardzo krótko, ale jednocześnie są bardzo obfite. Późny deszcz pomaga uprawom osiągnąć ostateczny etap dojrzewania. I po tym późnym deszczu nadejdzie dzień Pański.

Pamiętamy proroka Daniela. Z Pism on zrozumiał, że zbliża się spełnienie proroctwa o Jerozolimie. Minęło 70 lat od zniszczenia tego świętego miasta. Co robi więc Daniel? Czy siedzi i czeka, aż przepowiednia się spełni. Nie, on się modli, błaga w poście i wyznaje grzechy swoje i grzechy swojego ludu. Daniel podejmuje niezbędne kroki, aby być gotowym uczestniczyć w odbudowie Jerozolimy.

Jak w takim razie my powinniśmy postąpić? Przecież śledząc wydarzenia światowe widzimy, że żyjemy w przededniu największego wydarzenia, jakim jest powtórne przyjście naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Jak powinniśmy przygotować się do tego wydarzenia? W końcu pozostało bardzo mało czasu na ewangelizację.

Zanim jednak odpowiemy sobie na to pytanie, przyjrzyjmy się najpierw, jakie miejsce w Bożym planie zajmuje ewangelizacja. Gdy otworzymy Biblię, to przekonamy się, że jest w niej mowa bezpośrednio lub pośrednio o ewangelizacji lub służbie misyjnej. Tak, ewangelizacja jest ważnym tematem Biblii, a równolegle z nią pojawia się drugi temat – to prawda o odkupieniu. Te dwa tematy są ze sobą ściśle powiązane. Jasne jest, że bez odkupienia ewangelizacja nie miałaby żadnego sensu.

Spójrzmy, jak te dwie prawdy przewijają się w Biblii. Bóg sam dokonał odkupienia ludzkości przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna Jezusa Chrystusa, a ewangelizację powierzył nam, swoim odkupionym dzieciom, dzieciom Bożym. Już na pierwszych stronach Biblii, w rozdziale 3 Księgi Rodzaju, jest mowa o odkupieniu. Gdy tylko Adam i Ewa zgrzeszyli, Bóg sam natychmiast podjął próbę odnalezienia i wybawienia tego, co zginęło. On nie posłał anioła Gabriela, ale sam stał się pierwszym mówiącym o odkupieniu. „Adamie, gdzie jesteś? ” - woła do niego. A to znaczy, że cała idea ewangelizacji i odkupienia nie zrodziła się u Boga wraz z początkiem naszej ery, wraz z pojawieniem się na ziemi Jego Syna Jezusa Chrystusa. Ona została poczęta w miłującym nas sercu Boga jeszcze przed wiekami, przed stworzeniem świata.

W tym trzecim rozdziale Księgi Rodzaju, słyszymy głos Boga ogłaszający odkupienie. „I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę. ” (Ks.Rodz. 3:15). Nie sposób czytać Biblię i nie zauważyć, że idea ewangelizacji ma swoje korzenie głęboko w Starym Testamencie. Od Księgi Rodzaju do Księgi proroka Malachiasza, zgodnie z zamysłem Bożym, lud Izraela miał być ludem ewangelizującym, świadkami Boga wśród wszystkich narodów. Przez usta proroka Izajasza Bóg mówi do swego ludu: „Wy jesteście moimi świadkami – mówi Pan. ” (Iz. 45:10). Bóg oznajmił Abrahamowi, aby on i jego potomkowie byli błogosławieństwem dla wszystkich ludów żyjących na Ziemi. Niestety, Izrael był marnym misjonarzem. Lud ten nie zrozumiał zadania, jakie powierzył im Bóg. Wyraźnym przykładem tego jest prorok Jonasz. Zamiast udać się do Niniwy i ostrzec jej mieszkańców, że muszą się nawrócić, Jonasz ucieka w przeciwnym kierunku. I tylko przy pomocy wieloryba Bóg zmienił losy tego nieszczęsnego proroka.

Tak, byli też wierni świadkowie Boga, tacy jak Henoch, Noe, Abraham, Józef, Eliasz i inni. Pod koniec tego okresu spotykamy jeszcze jednego wiernego świadka Pana - proroka Daniela. On po uprowadzeniu do Babilonu trafia do pałacu pogańskiego króla Nabuchodonozora i śmiało składa mu świadectwo, co powoduje, że król nawraca się do Boga. Nie bez znaczenia jest fakt, że gdy król Nabuchodonozor spotkał Daniela, zauważył, że człowiek ten był pełen ducha Boga żywego.

Wartym zauważenia jest to, że gdy otworzymy Biblię po środku, to znajdziemy się na Psalmie 67. To nie przypadek, że ten Psalm znalazł się w samym środku Biblii. Jego treść stanowi jakby rdzeń Pisma Świętego, jest jednym z ważniejszych tematów Biblii. Zaczyna się on od słów: „Boże! zmiłuj się nad nami, a błogosław nam, rozświeć oblicze Twoje nad nami.” (Ps. 67:1). Bóg zmiłował się nad nami i dał nam zbawienie nie po to, abyśmy przywłaszczyli sobie to bogactwo chwały, ale po to, „aby poznano na ziemi Jego drogę, wśród wszystkich narodów Jego zbawienie. ” (Ps. 67:2). Po tych słowach Dawid kontynuuje, „aby poznali na ziemi drogę Twoją, a po wszystkich narodach zbawienie Twoje. Niech Cię wielbią ludy, Boże; niech Cię wielbią wszystkie narody. " (Ps. 67:3-4). Czyż to nie mówi nam o ewangelizacji? Tak, ten Psalm w samym środku Biblii wzywa do ewangelizacji. Jest to wezwanie dla każdego grzesznika, któremu przebaczono, aby niósł dobrą nowinę o zbawieniu wszystkim ludziom, po całej naszej grzesznej Ziemi.

I chociaż żyjemy w tym błogosławionym czasie, gdy tak wiele drzwi otwiera się przed nami, czyż nie jesteśmy zarażeni tym samym niszczycielskim wirusem, który posiadał starotestamentowy Jonasz, wirusem sekciarstwa, wirusem nacjonalizmu, wirusem nietolerancji? Czyż nie jesteśmy bardziej gorliwi w obronie naszych wyznań i nazw kościołów niż w zdobywaniu dusz dla Chrystusa? Niestety, są wierzący, którzy nazywają siebie ewangelicznymi wierzącymi, choć nie ewangelizują. A jeśli nie ewangelizujemy, przestajemy być wierzącymi, stajemy się po prostu religijnymi biurokratami.

Ewangelizacja świata musi być celem, głównym zajęciem w życiu i posłudze każdego dziecka Bożego. Nie trzeba dodawać, że ten, kto nie doświadczył Bożego miłosierdzia, nie jest w stanie przekazać go innym. Dlatego zastanówmy się, może nie jesteśmy takimi, jakimi powinniśmy być. A jeśli kwestia pojednania z Bogiem jest już rozstrzygnięta, to powinniśmy zadać sobie drugie pytanie: jakie jest moje odniesienie do Ducha Świętego? Bez pomocy Ducha Świętego, bez naszego całkowitego poddania się Mu i bez Jego mocy, nigdy nie będziemy w stanie wypełnić polecenia naszego Pana: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię. ” Ewangelizacja musi być w pełnym tego słowa znaczeniu, zjawiskiem nadprzyrodzonym. Nie wystarczy po prostu przekazać słowa o Chrystusie; musi jej towarzyszyć moc i autorytet, nie ludzki, lecz Boży. Jak pisze apostoł Paweł do kościoła w Koryncie: „mowa moja i zwiastowanie moje nie były głoszone w przekonywających słowach mądrości, lecz objawiały się w nich Duch i moc, aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej. ” (1Kor. 2:4-5). A do Tesaloniczan Paweł mógł powiedzieć: „ewangelia zwiastowana wam przez nas, doszła was nie tylko w Słowie, lecz także w mocy i w Duchu Świętym, i z wielką siłą przekonania. ” (1Tes. 1:5). Jeśli nasze przemyślane i przygotowane mowy nie są wygłaszane w mocy Ducha Świętego, są niczym więcej, jak tylko pustymi słowami. Poprzez nasze słowa ludzie muszą odczuć obecność żywego, zmartwychwstałego Chrystusa. Dlatego bez mocy Ducha Świętego będziemy marnymi mówcami albo po prostu tylko artystami.

Czyż nie jesteśmy podobni do tych wierzących w Efezie, gdy apostoł Paweł po raz pierwszy przybył do nich? On natychmiast zauważył ich niedostatek. Oni nawet nie słyszeli, że istnieje Duch Święty, ale o nas nie można tego powiedzieć. Wszyscy słyszeliśmy o Duchu Świętym i nawet mamy o Nim pewne pojęcie. Jaki jest więc nasz problem? Po prostu Go zaniedbujemy. Tak, boimy się Go. Są wierzący, którzy boją się Ducha Świętego bardziej niż grzechu. Nam wydaje się, że jeśli całkowicie poddamy się Duchowi Świętemu, to On z pewnością sprawi, że znajdziemy się w niezręcznej sytuacji. Pamiętamy, co powiedział Obadiasz, gdy spotkał Eliasza: „gdy odejdę od ciebie, Duch Pana zaniesie cię, nie wiem dokąd. ” (1Król. 18:12). Takie jest nasze pojmowanie, które my i wielu bogobojnych ludzi ma na temat Ducha Świętego. Wierzą, że Duch Święty ich zawiedzie lub w jakiś sposób ośmieszy. Drodzy przyjaciele, zawierzmy Jemu, Duchowi Świętemu?

Powodem naszych niepowodzeń w ewangelizacji jest to, że zaniedbujemy Ducha Świętego. Gdy Pan powiedział: „Idźcie na cały świat i głoście ewangelię wszelkiemu stworzeniu”, tak naprawdę powiedział nam, abyśmy czynili coś niemożliwego. Kto z nas jest do tego zdolny? Zwróćmy należytą uwagę na pierwsze słowa Chrystusa w wersecie 8, rozdziału 1 Dziejów Apostolskich? Co tam jest powiedziane? Z reguły podkreślamy słowa „będziecie mi świadkami”, ale na początku jest powiedziane „ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was. ” I wtedy, tylko wtedy, będziecie mogli być moimi świadkami. Duch Święty i ewangelizacja są nierozłączne, ale w kwestii ewangelizacji myśleliśmy, że jakoś damy sobie radę sami. Tak, opanowaliśmy pewne metody i opracowaliśmy własny system posługi. Ale jakie rezultaty przynoszą nasze działania? Przecież bez pomocy Ducha Świętego i bez Jego mocy nigdy nie będziemy w stanie wypełnić przykazań Pana i głosić Ewangelii w taki sposób, aby ludzie prawdziwie nawrócili się i poznali żywego, zmartwychwstałego Chrystusa. Świat nie potrzebuje naszych metod, ani systemów, które rozwinęliśmy, ale nadprzyrodzonego chrześcijaństwa.

Nadprzyrodzona ewangelizacja rozpoczęła się w dniu Pięćdziesiątnicy, gdy 120 uczniów Chrystusa zostało ochrzczonych Duchem Świętym i ogniem. Wtedy oni otrzymali moc, o której mówił Chrystus, bez której nie mogliby wypełniać Jego przykazań. Jak wyraźnie powiedział im to Chrystus: „Wy zaś pozostańcie w mieście, aż zostaniecie przyobleczeni mocą z wysokości. ” (Łuk. 24:49). Po swoim zmartwychwstaniu, czterdzieści dni przed swoim wniebowstąpieniem, Chrystus otworzył ich umysły, aby zrozumieli Pismo Święte. Ale to nie wystarczyło. Jezus powiedział: „Ja zsyłam na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż zostaniecie przyobleczeni mocą z wysokości. ” Do kogo On skierował te słowa? Do Swoich uczniów, Swoich odkupionych dzieci. Obietnica ta spełniła się w dniu Pięćdziesiątnicy. Czy Chrystus powiedział im: gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Ducha synostwa. Nie, powiedział: „otrzymacie moc”, aby być Moimi świadkami, Jego głosicielami. Nie jest powiedziane, że w dniu Pięćdziesiątnicy oni stali się dziećmi Bożymi. Oni już byli Jego dziećmi. Ale w tym dniu, gdy zstąpił Duch Święty, uczniowie zostali przyobleczeni Jego mocą. Obdarzeni zostali nadprzyrodzoną mocą. A bez tej mocy Ducha Świętego ewangelizacja jest niemożliwa. Tak, Duch Święty jest Duchem ewangelizacji, duchem pracy misyjnej.

Co stało się, gdy uczniowie zostali napełnieni Duchem Świętym? Powiedziane jest, że „zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. ” (Dzieje 2:4). Było to fenomenalne, nadprzyrodzone wydarzenie, które nigdy więcej nie powtórzyło się w dokładnie takiej samej formie. Osobliwością tego zjawiska w dniu Pięćdziesiątnicy było to, że napełnieni Duchem Świętym mówili znanymi wówczas językami. I to nie jest bez znaczenia. Otóż, Duch Święty jest Duchem ewangelizacji i poprzez ten fenomenalny przejaw chciał wskazać powód, dla którego 120 uczniów zostało ochrzczonych Duchem Świętym i dlaczego On przyoblekł ich mocą. Ci Galilejczycy mówili językami Azji, Europy i Afryki. Tak więc w tym przypadku jest jasne, dlaczego apostołowie zaczęli mówić w znanych i zrozumiałych wówczas językach. Obdarzywszy ich tą umiejętnością, Duch Święty zdaje się mówić: otrzymaliście tę moc, aby iść na cały świat, do wszystkich krajów i na wszystkie kontynenty, by świadczyć o Chrystusie wszystkim mieszkańcom Ziemi, a nie tylko Żydom. Bez napełnienia Duchem nie jesteśmy w stanie podołać zadaniu, które stoi przed nami. Bez Ducha Świętego ewangelizacja jest nie do pomyślenia. A ewangelizacja polega na tym, że jest to wezwanie, aby przyjść do Jezusa Chrystusa i to wezwanie jest skierowane do wszystkich, którzy jeszcze nie przyjęli Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela. Chciałbym, aby każdy wiedział, że Jezus Chrystus przyszedł na ten świat, aby nas odkupić, zbawić i dać nam życie wieczne.

A więc przyjacielu, jeżeli jeszcze nie przyjąłeś tego daru Bożej miłości, uczyń to teraz. Wyznaj Mu swój grzech, a On Ci przebaczy i uczyni Cię jednym ze Swoich odkupionych dzieci Bożych. Niech Pan Ci w tym dopomoże. Amen.

Szukaj na tym blogu

Followers

Obsługiwane przez usługę Blogger.