RSS

Dawid - wybrańcem Boga.


Czasy dla Izraela były niespokojne, gdy na scenie jego dziejów pojawił się prorok Samuel. Powiedziane jest, że słowo Pańskie było w tamtych czasach rzadkością, a widzenia nie zdarzały się często. Przyczyną tego stanu rzeczy było odstępstwo narodu od swojego Boga. Lud ponosił jedną porażkę za drugą i był stale narażony na zagrożenie ze strony wroga. W tych właśnie czasach Samuel wzywał Izraelitów do pokuty, nawołując ich, by zwrócili się całym sercem do Pana poprzez post, modlitwę i ofiary. Kiedy lud wyznał swoje grzechy i pokutował, Bóg dał im wielkie zwycięstwo. Izrael pokonał Filistynów, a na znak tego zwycięstwa Samuel położył kamień i „nazwał go Eben-Haezer, mówiąc: Aż dotąd pomagał nam Pan. ” (1Sam. 7:12).

Samuel przez długi czas był sędzią w Izraelu i w tym czasie kraj cieszył się pokojem. Ale gdy prorok się zestarzał, starsi Izraela przyszli do Samuela i powiedzieli: „Ustanów nad nami króla, aby sądził nas jak inne narody. Ale Samuelowi nie podobało się to. ” (1Sam. 8:5-6). „A Pan rzekł do Samuela: Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówią do ciebie, gdyż nie tobą wzgardzili, lecz mną wzgardzili, bym nie był królem nad nimi. ” (1Sam. 8:7). Od tego wydarzenia rozpoczyna się nowy, smutny okres w historii Izraela, kiedy lud, pragnąc upodobnić się do innych narodów, wybrał Saula na króla.

Tak, Saul jest doskonałym przykładem tego, co sobą reprezentuje ciało. Ciało jest takie, że bez względu na to, jak bardzo jest zdolne, przyjemne z wyglądu, a nawet religijne (a wszystko to można powiedzieć o Saulu), to mimo tego nie może podobać się Bogu. Bóg musi je odrzucić. Dlatego Bóg odrzucił Saula. On był z wyboru człowieka, a nie Boga. Co prawda, Bóg nakazał Samuelowi namaścić go na króla, ale jak powiedziano w Psalmie 106: „Wtedy dał im, czego żądali, tyle, że aż chorowali z przesytu. ” (Ps. 106:15). To znaczy, dał im to, o co prosili, dał im króla, ponieważ upierali się przy swoim, wystawiając Boga na próbę, a w rezultacie Bóg zesłał posuchę na ich życie.

Dziś jednak chciałbym porozważać nie o Saulu, ale o człowieku, którego Bóg postawił na jego miejsce. Pamiętajmy, że każdy z nas ma następcę, którego Bóg postawi na naszym miejscu, jeśli my z powodu naszego nieposłuszeństwa okażemy się niezdolni do wypełnienia Jego woli. Bóg wypełni swoją wolę i swój zamiar w taki czy inny sposób. Niech nikt nie myśli, że jest niezastąpiony.

Przypomnijmy sobie, jak prorok Samuel powiedział Saulowi, że na jego miejsce Pan wyszukał sobie męża według swego serca. To zdarzyło się wtedy, gdy Saul zlekceważył słowo Pańskie i nie czekając na Samuela, sam złożył ofiarę całopalną. „Głupio postąpiłeś” - mówi do niego prorok „Nie zachowałeś przykazania Pana, swego Boga, które ci nadał. Pan byłby utwierdził królestwo twoje nad Izraelem na wieki. Lecz teraz królestwo twoje nie utrzyma się. ” (1Sam. 13:13-14). Spójrzmy, co dalej mówi Samuel: „Pan wyszukał sobie męża według swego serca. ” Kim był ten człowiek, o którym Bóg mógł powiedzieć: to jest człowiek według Mego serca. Jaki on jest?

Właśnie takiego człowieka chciałbym dziś przedstawić, by dowiedzieć się, jakim człowiekiem Bóg może posłużyć się i przez jakiego Bóg wykonuje swoje dzieło.

Drodzy przyjaciele, Pan szuka dziś takiego człowieka, którego serce jest Mu całkowicie oddane. Bóg pragnie błogosławić Swój lud, pragnie dać nam przebudzenie, ale zanim to uczyni, musi znaleźć człowieka, który wypełni całą Jego wolę. Zauważmy, że Bóg posługiwał się człowiekiem podczas każdego przebudzenia. To Jego metoda i gdy On znajdzie takiego człowieka, wtedy nastąpi przebudzenie. Tak, nawet w czasie, gdy Pan wzgardził Saulem i jego królestwo zachwiało się, a sytuacja wydawała się beznadziejna, Bóg mimo wszystko znalazł człowieka według Swego serca. Spójrzmy, co Pan mówi do Samuela: „Napełnij swój róg olejem i idź; posyłam cię do Isajego w Betlejem, albowiem upatrzyłem sobie króla między jego synami. ” (1Sam. 16:1).

Z Pisma Świętego wiemy, że u Isajego było 8 synów i Bóg wybrał jednego z nich. Jeden z nich okazał się przygotowany do objęcia tronu, mąż według Bożego serca. Który z nich? Mam na myśli Dawida. Jego fascynująca historia opisana jest w 16 rozdziale Pierwszej Księgi Samuela.

Przyjrzyjmy się bliżej temu niezwykłemu człowiekowi, którego Bóg wybrał do wykonania swojego dzieła. Wiemy, że przy wyborze człowieka są dwie strony - Boża i ludzka. Bóg wybiera - to jest jedna strona i ona jest pierwsza w kolejności. Człowiek ze swojej strony musi odpowiedzieć, gdy Bóg go woła. Biorąc pod uwagę Bożą stronę, dostrzeżemy, że Bóg kieruje się zupełnie innymi kryteriami niż człowiek. Dlatego Boży wybór jest całkowicie sprzeczny z ludzkimi poglądami na temat tego, kim Bóg może się posłużyć. Kiedy Bóg nakazał Samuelowi udać się do Betlejem, nikt nie przypuszczał, że Dawid, najmłodszy z rodu Isajego, będzie tym mężem, wyznaczonym przez Boga do władania nad Izraelem. Dla wszystkich okazało się to całkowitym zaskoczeniem. Jakie było ich zdziwienie, gdy Samuel pominął pozostałych braci i wybrał Dawida.

Przede wszystkim zauważmy, że żadnemu członkowi rodu Isajego nie przyszło do głowy, że Bóg może wybrać Dawida. Kiedy Samuel przybył do Isajego i zaprosił go wraz z synami na ucztę ofiarną, nikt nie pomyślał o dołączeniu najmłodszego syna, pasterza. Zupełnie naturalne było, że zarówno ojciec, jak i bracia myśleli, że najmłodszy z nich nie ma z tą sprawą nic wspólnego. Zauważmy, że nawet sam prorok Samuel był oczarowany najstarszym synem Isajego. Werset 16 mówi: „A gdy przyszli (Isaj i jego synowie), zobaczył Eliaba i pomyślał: Zapewne ten jest pomazańcem Pana. ” (1Sam. 16:6). Zupełnie naturalnym było tak pomyśleć. Eliab był najstarszym synem i Samuel uznał, że to jego wybrał Bóg. Najwyraźniej prorok był już gotowy namaścić Eliaba jako wybrańca Bożego. „Ale Pan rzekł do Samuela: Nie patrz na jego wygląd i na jego wysoki wzrost; nie uważam go za godnego, albowiem Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce. ” (1Sam. 16:7).

Zaskakujące jest to, że Bóg musiał to powiedzieć właśnie prorokowi Samuelowi. Bóg właśnie wzgardził człowiekiem, którego wybrał lud - równie urodziwy, dystyngowany, wysokiego wzrostu, a mimo to prorok dał się zwieść, patrząc na Eliaba, który zewnętrznie był bardzo podobny do Saula. Eliab był tak przekonujący, że prorok był gotów go namaścić, a Pan musiał mu powiedzieć - nie, nie jego. Dlaczego oceniasz człowieka po wyglądzie. To tylko dowodzi, że nawet prorok może się mylić i wyciągnąć błędne wnioski na temat danej osoby. Jakże często my myślimy, że dobre wykształcenie, inteligencja, dobre wychowanie, schludny wygląd lub szczególne uzdolnienia danej osoby są dowodem na to, że nadaje się ona do dzieła Bożego.

Gdy Bóg odrzucił Eliaba, ojciec przyprowadził Samuelowi kolejnego syna, Abinadaba. I o nim Pan powiedział Samuelowi: „Także tego nie wybrałem. ” Tak przyprowadził Isaj swoich siedmiu synów do Samuela, ale Samuel powiedział do niego: „Nie wybrał ich Pan. ” (1Sam. 16:10). „Potem rzekł Samuel do Isajego: Czy to już wszyscy młodzieńcy? ” Isaj odpowiedział: „Pozostał jeszcze najmłodszy, lecz on pasie trzodę. ” Czy zauważyliście pytanie Samuela? Zapytał: „Czy to już wszyscy twoi synowie? ” (1Sam. 16:11). Innymi słowy, być może jest jeszcze jedno dziecko, może niemowlę, albo jest tak małe, że nie mogło być na święcie razem z innymi. W końcu inny powód jest nie do przyjęcia. Przecież to sam prorok zaprosił na tą ucztę. „Został jeszcze najmłodszy, który pasie owce” - mówi ojciec. Okazuje się jednak, że ten najmłodszy był w takim wieku, że potrafił już paść owce. Nie był więc małym dzieckiem. Najprawdopodobniej miał co najmniej 17- 19 lat. Jednocześnie wiemy, że walczył już on z lwami i niedźwiedziami. Nie był to więc jakiś mały chłopiec, który nie mógł przyjść na uroczystość z resztą braci.

Musiał tu być jeszcze inny powód i myślę, że znajdziemy go w słowie „najmłodszy” wypowiedzianym przez ojca. Jest jeszcze jeden najmłodszy, on zagania owce. To słowo w języku hebrajskim "הקטן" (ha-katan), można rozumieć jako niski wzrostem lub młody wiekiem. W niektórych miejscach słowo katan jest tłumaczone jako ostatni, mało znaczący, nieważny. Zatem słowo to jest również używane do określenia czegoś mało istotnego. Taka była opinia ojca o jego najmłodszym synu. W jego oczach był on tak mało znaczący, że nie uznał za konieczne, by powiedzieć Samuelowi, że ma jeszcze jednego syna. Dalej czytamy w rozdziale 16: „Poślij po niego i sprowadź go. Nie zasiądziemy do stołu, aż przyjdzie tutaj. Posłał więc i sprowadził go. A on był rumiany i miał piękne oczy i ładny wygląd.” (1Sam. 16:11-12). „I rzekł Pan: Wstań, namaść go, gdyż to jest ten. ”

Co ciekawe, Isaj przedstawił Samuelowi swoich siedmiu synów, a ósmy, którego nie przyprowadził, okazał się wybrańcem Boga. Liczba 7 mówi nam o doskonałości, w tym przypadku o doskonałości ludzkiej. Najprawdopodobniej wszystkich siedmiu synów Isaja było ludźmi inteligentnymi pod każdym względem, takie przynajmniej wrażenie robili na ludziach. Co więcej, nawet sam prorok był nimi zachwycony, ale to, co najlepsze, co człowiek sobą reprezentuje, Bóg to odrzuca. I to po raz kolejny przypomina nam, że sami w sobie jesteśmy nikim. Grzech całkowicie nas zepsuł i dlatego nasza cielesna natura nie może podobać się Bogu. Bóg może z nami postępować jedynie poprzez łaskę, dzięki zasługom Jezusa Chrystusa. Z łaski Boga jestem tym, czym jestem - jak mówi apostoł Paweł. Otóż nie chodzi o to, jak ktoś wygląda, co ma z natury, ale o to, co otrzymał od Boga. To jest ważne.

Ważne jest, że w tym samym kontekście, w którym Pan mówi do Samuela: „Nie patrz na jego wygląd i na jego wysoki wzrost”, a Dawid opisany jest słowami: „A on był rumiany i miał piękne oczy i ładny wygląd. ” Nie oznacza to zatem, że nieistotny wygląd zewnętrzny jest oznaką aprobaty przez Boga. To mówi mi, że ogólnie rzecz biorąc, wygląd zewnętrzny człowieka, włączając w to jego zdolności, inteligencję, wychowanie i wykształcenie, nie decydują o tym, czy podoba się on Bogu, czy nie. Tutaj podkreślony jest fakt, że Bóg patrzy w głąb człowieka, w jego serce, a serce człowieka decyduje o tym, kim on jest. Jeśli Pan dotknął jego serca, to bez względu na to, jak by człowiek nie wyglądał, bez względu na jego pozycję, to nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko serce. Zatem wygląd zewnętrzny nie był powodem, dla którego Dawid został pominięty.

Powód był inny. To był ten sam powód, dla którego bracia nienawidzili Józefa. Zarówno Józef, jak i Dawid byli wybrańcami Boga. Bóg dotknął ich, a gdy Bóg dotknie człowieka, staje się on pielgrzymem i obcym na tym świecie. Świat nie chce znać takich ludzi. W oczach świata oni są nieważni, niegodni i mało znaczący. Dlatego świat ich prześladuje. Ich obecność powstrzymuje ich w ich złych uczynkach. Oni są światłością, a świat, który miłuje ciemność, nie chce, aby ich uczynki stały się jawne.

Dlatego drodzy przyjaciele, jeśli świat was nienawidzi, prześladuje, lży i fałszywie oskarża, to macie powód do radości. „Radujcie się i weselcie, ponieważ obfita jest wasza nagroda w niebie; mówi Pan. ” (Mat. 5:12). Ostatnie słowo jeszcze nie zostało wypowiedziane, Bóg je wypowie. Dzisiaj Bóg szuka ludzi, których serca są Mu całkowicie oddane. To ci, którzy ukorzyli się przed Bogiem. Oni są skruszeni w Duchu i drżą na Jego słowo. Na takich, mówi Pan, będę patrzył. Takich On szuka. Człowiek patrzy na to, co jest przed oczami, ale Pan patrzy na serce.

Ale ktoś zapyta: jak mogę mieć takie serce? Chciałbym być takim człowiekiem według serca Bożego. Mój przyjacielu, Bóg musi to uczynić i jest gotów to zrobić. Psalmista Dawid, który był człowiekiem według Bożego serca, mówi w jednym ze swoich Psalmów: „Bliski jest Pan tym, którzy są skruszonego serca, a utrapionych w duchu zachowuje. ” (Ps. 34:19). Tak, Bóg szuka takich. Dawid gdy zgrzeszył i nie czuł już radości i szczęścia, jakie miał w Bogu, wtedy z głębin swojej duchowej ciemności zawołał: „Serce czyste stwórz we mnie, o Boże, A ducha prawego odnów we mnie! ” (Ps. 51:12). I Pan go wysłuchał i odnowił.

Drodzy przyjaciele, Bóg w swoim wielkim miłosierdziu odpowiedział na jego modlitwę i jest gotów odpowiedzieć również wam. Co, jeśli świat nas nienawidzi, gdyby tylko uśmiech Boga był nad nami. To jest najważniejsze. Dlatego wołajmy do naszego Boga całym sercem, a On usłyszy nasz głos i nas wybawi. Chwała i dziękczynienie Mu za wszystko. Bóg jest ucieczką i siłą naszą, pomocą w utrapieniach najpewniejszą. Aby tylko nasze serca były całkowicie zwrócone ku Bogu i ufały tylko Jemu. Niech sam Pan nam w tym dopomoże. Amen.

Sekretna broń zwycięstwa.


Rozdział 20 Drugiej Księgi Kronik zaczyna się od tego, że król Jehoszafat dowiaduje się, że z Syrii nadciąga przeciwko niemu wielkie wojsko Moabitów i Ammonitów i mieszkańcy Seiru, którzy chcą go zniszczyć wraz z jego ludem. Nadciągnęli w tak wielkiej liczbie, jak szarańcza i doszli niemal do bram Jeruzalemu. Cóż pozostało czynić Jehoszafatowi? Walczyć z nimi oni nie byli w stanie, wróg pokonał by ich w jednej chwili. Walka oznaczała samobójstwo. Pozostało im tylko jedno - zwrócić się do Boga. Dlatego w wersecie 3, 20 rozdziału tej Księgi czytamy: „Wtedy Jehoszafat zląkł się i postanowił zwrócić się do Pana, ogłosił też post w całej Judzie.” Oni postanowili wrogowi stawić czoła poprzez post i modlitwę.

Wyobrażam sobie, co pomyśleli wrogowie usłyszawszy, że oni w tej sytuacji poszczą i modlą się. Zapewne głośno się uśmiali. Tak, weźmiemy ich bez oddania jednego wystrzału. Niestety, wróg nie znał mocy tego cudownego arsenału wiary i modlitwy. Tak, lud Boży uciekł się do tej niewidzialnej, tajnej broni, o której oni nie wiedzieli. Wystarczy to jedno, a wróg zniknie. Taka jest broń wiary, broń człowieka, który ufa Bogu.

Z tego przykładu wypływa przydatna lekcja dla nas wszystkich. Oby Pan sprawił, abyśmy podążali za przykładem króla Jehoszafata. Ratunek i wybawienie rozpoczęło się od wezwania przez króla całego ludu ze wszystkich miast Judy, aby wzywali i prosili Boga. Zamiast narady wojennej było spotkanie modlitewne. Jaką cudowną modlitwę wypowiedział Jehoszafat. W niej on przede wszystkim prosi o pomoc, pokładając całą swoją nadzieję w Bogu. Spójrzmy na jego słowa: „Panie, Boże ojców naszych! Czy nie Ty jesteś Bogiem w niebiesiech? Ty władasz nad wszystkimi królestwami narodów. W twoim ręku jest siła i moc i nie ma takiego, kto by ci mógł sprostać. Czy nie Ty, Boże nasz, wypędziłeś mieszkańców tej ziemi przed swoim ludem izraelskim i dałeś ją potomstwu Abrahama, przyjaciela swego, na wieki? ” (2Krk. 20:6-7).

Co skłoniło Jehoszafata do modlitwy? Co przekonało go do zwołania ludu do modlitwy? W wersecie 3 czytamy: „Jehoszafat zląkł się. ” To strach i bojaźń przed klęską. On bał się i jak przestraszone dziecko chciał uciekać przed grożącym mu niebezpieczeństwem. Wtedy to zwrócił swoje oblicze, aby szukać Boga, szukać Jego ochrony. Dziękujmy Bogu za strach, jeśli prowadzi on nas do Niego.

Modlitwa Jehoszafata zaczyna się od pytań: „Czy nie Ty jesteś Bogiem w niebiesiech? Czy nie Ty, Boże nasz? ” Co robi król Jehoszafat? Czy myślicie przyjaciele, że on wątpi, czy też może chce przekonać Boga, by pozostał wierny Swojemu słowu? Czyż Bóg nie wie o swojej wierności i mocy, że trzeba Go o tym przekonywać? Oczywiście, że nie. Jehoszafat mówiąc tak nie przekonuje Boga, ale samego siebie. On chce umocnić swoją wiarę pamiętając o historii swojego ludu. Znajduje w niej stałe, niezaprzeczalne dowody wierności, miłości i mocy Boga. Zauważmy, że im bardziej on pamięta o dawnej wierności Boga i Jego wspaniałych obietnicach, tym bardziej wzrasta jego wiara. „Czy nie Ty, Boże nasz, wypędziłeś mieszkańców tej ziemi przed swoim ludem izraelskim i dałeś ją potomstwu Abrahama, przyjaciela swego, na wieki? ” (2Krk. 20:7).

Drodzy przyjaciele, jak cudownie jest pamiętać o tym, co Pan dla nas uczynił. A gdy przypomnicie sobie błogosławieństwa, które były, to nie zapominajmy, że Jezus Chrystus jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki. O gdy On był dla nas wierny, sprawiedliwy, zawsze dobry i łagodny we wszystkim, czyż teraz by się zmienił? Jeśli Bóg wybawiał nas za każdym razem, gdy Go wzywaliśmy, czy możliwe jest, że tym razem nie uczyni tego? Przenigdy. Czyż nie Ty, Boże nasz, wyprowadziłeś nas z otchłani grzechu i zła. Powiedz Mu przyjacielu: przecież to Twoja obietnica, powiedziałeś, że gdy w swoim utrapieniu będę wołać do Ciebie, Ty usłyszysz i wybawisz mnie. Nie wymyślam tego, to jest powiedziane w Twoim Świętym Słowie. Mój bracie i siostro, masz pełne prawo powiedzieć: uczyń tak, jak obiecałeś, Panie, bo tak powiedziałeś w Swoim Słowie.

Warto zauważyć, że gdy lud się modlił się i prosił o pomoc, przyznawał się tym samym do swojej całkowitej bezsilności. O, jaką moc ma uświadomienie sobie naszej bezsilności i bezradności. Modli się wiec Jehoszafat mówiąc: „O nasz Boże, czy nie osądzisz ich? Nie mamy bowiem żadnej mocy przeciw tak wielkiemu mnóstwu, które przyszło na nas, i nie wiemy, co mamy czynić, ale zwracamy nasze oczy ku tobie. ” (2Krk. 20:12-13). Nie były to puste słowa powtarzane tylko na pokaz. Nie, „cały lud Judy stał przed Panem z małymi dziećmi, żonami i synami” i tym samym chcieli powiedzieć: dokąd pójdziemy? Dokąd pójdziemy z naszymi dziećmi, z naszymi rodzinami? Nie mamy w sobie siły, więc stoimy tutaj, uświadamiamy sobie swoją bezradność i nie wiemy, co czynić.

Zwróćmy uwagę na to małe słówko „ale” w wersecie 13. Jak wielkie ma ono znaczenie. W tym słowie kryje się cały sekret, gdyż dzięki niemu oni nie tylko przyznają swoją bezsilność i niemoc, a są to ważne i przekonujące argumenty w modlitwie, ale oni przez to wyrażają swą wiarę, nadzieję i całkowitą ufność w Bogu, mówiąc: „ale zwracamy nasze oczy ku tobie.”

Co oni mieli na myśli mówiąc to? Jeśli nadejdzie pomoc, to ona przyjdzie tylko od Ciebie Boże. W nikim innym i w niczym nie pokładali już nadziei. Oni mówią: nasze oczy zwrócone są ku Tobie, oczekujemy pomocy tylko od Ciebie. Stoimy tu bezbronni i bezsilni, nie mając żadnej ludzkiej pomocy, ale wierzymy, że Ty jesteś naszym Wybawicielem. „Zwracamy nasze oczy ku Tobie.”

Drodzy przyjaciele, czy nie nadszedł czas, abyśmy skierowali nasz wzrok na Pana? Gdy oczekujemy pomocy z tego czy innego źródła, widzimy, że o nas zapomniano. Zapomniano o nas, podobnie jak o Józefie, któremu obiecano wybawić go. Ale nie przypadkiem Pan na to pozwolił, by o nas zapomniano, lecz po to, byś Ty przyjacielu i ja, podobnie jak Józef, patrzyli zawsze nie na człowieka, ale na Pana. Pan przez to chce okazać nam Swoje miłosierdzie, abyśmy mogli Go uwielbić. Tylko On wie, jak nas wybawić. Patrzmy więc tylko na Niego. Psalmista Dawid mówi: „Spójrzcie na niego, a zajaśniejecie i oblicza wasze nie okryją się wstydem! ” (Ps. 34:6). Teraz nie jest czas, by dłużej rozmyślać nad naszą słabością, bezsilnością i opłakiwać je. Teraz nasze oczy zwrócone mają być ku Bogu, skąd przyjdzie nam pomoc.

Warto też zauważyć, że gdy tylko lud to uczynił, Bóg posłał im słowo, słowo wzmocnienia, słowo wiary, słowo obietnicy. Spójrzmy, co powiedział im Pan: „Wy się nie bójcie i nie lękajcie tej licznej tłuszczy! Gdyż nie wasza to wojna, ale Boża. Nie waszą rzeczą będzie tam walczyć, ustawcie się tylko i stójcie, i oglądajcie ratunek Pana. Jutro wyjdźcie przed nich, a Pan będzie z wami! ” (2Krk. 20:15,17).

Czego potrzebujemy po tym, jak pomodliliśmy się, poprosiliśmy i wołaliśmy do Boga o pomoc w naszych potrzebach? Zwróćmy nasz wzrok na Pana, bądźmy cierpliwi i słuchajmy, co On nam powie. Pan ma dla nas konkretne słowo w danej sytuacji, ale musimy stanąć przed obliczem Pana i spokojnie czekać, aż minie nasza burza, trzęsienie ziemi i ogień, ponieważ Pan nie jest w wichrach, ani w trzęsieniu ziemi, ani w ogniu, ale w cichym, łagodnym powiewie swojego Słowa.

Usłyszawszy słowo Pańskie, co lud Judy miał dalej czynić? Wybawienie jeszcze nie przyszło, nie nastąpiły żadne zmiany. Modlili się, przyznali swoją bezsilność, zwrócili oczy ku Panu i otrzymali konkretne słowo, jasną obietnicę wybawienia. I co dalej? Oni wszyscy padli przed obliczem Pana, oddając Mu pokłon. Ale to nie wszystko. Oni odziani w święte szaty kroczyli przed zbrojnymi i śpiewali hymn pochwalny: Wysławiajcie Pana, albowiem na wieki trwa łaska jego. ” (2Krk. 20:21). Cóż za dziwna i niezwykła armia. Zamiast broni mieli pieśni i instrumenty muzyczne. Oni wysławiali Boga i śpiewali radosne pieśni chwalące Pana. Ale wybawienia jeszcze nie było. Otrzymali słowo od Pana i byli pewni, że wybawienie przyjdzie od Niego, lecz ich wrogowie byli nadal żywi. Kilka kilometrów od tego miejsca wróg stał gotowy do ataku. I choć wszystko pozostawało tak, jak było, jednak wierząc w słowo Pańskie, zaczęli wielbić Tego, który obiecał walczyć za nich i ich wybawić.

I tutaj chcę zwrócić uwagę na jeden bardzo ważny fakt. Spójrzmy na te słowa: „A w tym czasie, gdy oni zaczęli śpiewać i chwalić, Pan zastawił zasadzkę na synów Ammona i Moabu oraz na mieszkańców góry Seir, którzy przyszli przeciw Judzie i zostali pobici. ” (2Krk. 20:22).

Zanim doświadczysz wybawienia mój przyjacielu, zacznij chwalić Pana. Uwielbij Go i dziękuj Mu za to, co będzie, błogosław Go za to, co dla Ciebie uczyni. Nie ma przyjemniejszej melodii dla Boga niż pieśń chwały i dziękczynienia Jego dziecka za łaskę, której jeszcze nie skosztowało, za to, czego jeszcze nie otrzymało, ale jest pewne, że Bóg mu ją da. „Przez Niego (Jezusa Chrystusa) więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają Jego imię. Taka bowiem ofiara bardzo podoba się Bogu. ” (Hebr. 13:15-16). A Pan mówi: „Kto mi ofiaruje chwałę, ten oddaje mi cześć. ” (Ps. 50:23). Drodzy przyjaciele, nie zasmucajmy naszego Boga naszym niedowiarstwem, ale czcijmy Go naszymi słowami i dziękczynieniem, aż do objawienia się Jego zbawienia.

W wersecie 22 powiedziane jest, że gdy tylko lud zaczął śpiewać radosne pieśni pochwalne, Pan dokonał swego wybawienia w najbardziej niewiarygodny sposób. Pomyślmy tylko, gdyby oni poszli i zaczęli walczyć z wrogiem, ile było by ofiar. Prawdopodobnie oni zostali by zgładzeni. Ale tu wydarzyło się coś niewiarygodnego, wrogowie pokłócili się między sobą i zaczęli walczyć między sobą, zabijając się nawzajem. Powiedziane jest, że „gdy Judejczycy doszli do wieży strażniczej u wejścia na pustynię i spojrzeli na tę tłuszczę, oto wszędzie leżały trupy na ziemi i nikt nie ocalał. ” (2Krk. 20:24). „A gdy Jehoszafat i jego lud zbrojny zabrali się do zagarniania łupu, nabrali tego tyle, że nie mogli unieść. Trzy dni zagarniali łup, gdyż był tak obfity. ” (2Krk. 20:24-25). Chwała Panu, kto w Nim pokłada ufność, nigdy się nie będzie zawstydzony.

Nie wiem i nie jest dla mnie ważne, w jaki sposób Bóg mnie wybawi, gdy przyjdzie potrzeba, ale jeśli mogę w Nim pokładać nadzieję, wielbić Go i iść naprzód w Jego imieniu, to wiem, że Pan nie tylko mnie wybawi, ale także da mi nieporównywalnie więcej, niż proszę lub o czym myślę.

Być może jest ktoś taki, kogo otaczają wrogie siły zwątpienia, strachu i niepewności, co do jego zbawienia. Nie masz radości, nie masz pewności siebie, przyjacielu. Modliłeś się, wołałeś do Pana, wyznałeś Mu swoje grzechy, ale nadal mówisz, że nie masz pokoju w duszy. Mój przyjacielu, jeśli jesteś w takiej sytuacji, to te słowa są skierowane do Ciebie. Zacznij wielbić Pana już teraz, otwórz usta, zacznij Mu dziękować bez względu na to, jak dziwne i absurdalne to się Tobie może wydawać, mimo to wielbi Boga. Złóż Mu ofiarę chwały, to jest owoc ust Twoich, które wychwalają Jego imię. Taka ofiara jest Mu miła. Gdy zaczniesz czcić Boga swoją wiarą, wtedy możesz być pewien, że Bóg uczyni dla Ciebie nieporównywalnie więcej, niż się spodziewałeś lub myślałeś. Zostaniesz wybawiony, a Bóg będzie uwielbiony, a Twoja dusza zazna pokoju i ukojenia. Uczyń to teraz w imię Chrystusa. Amen.

Znaczenie stołu Pańskiego.


Nigdy jeszcze w historii ludzkości nie było takiej wspólnoty jak ta, która powstała w dniu Pięćdziesiątnicy 2000 lat temu. W tym dniu narodził się Kościół, społeczność odkupionych dzieci Bożych. To było zupełnie coś nowego, niesamowitego, a ta społeczność zyskała tak duży wpływ, że miała i nadal ma wielki wpływ na cały świat. O tym właśnie mówił Chrystus 3 miesiące przed swoją śmiercią i zmartwychwstaniem: „Zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. ” (Mat. 16:18). Tak narodził się Kościół i rozpoczął swoje istnienie. Chrystus stworzył go w dniu Pięćdziesiątnicy, 50 dni po swoim zmartwychwstaniu.

O jego pierwszych dniach i latach życia tego Kościoła czytamy w Księdze Dziejów Apostolskich. Ostatnie wersety 2 rozdziału Dziejów Apostolskich opisują młody Kościół, początki jego istnienia, o jego porywach i pierwszej miłości do Pana, o tym, jak wyglądał Kościół, kiedy tylko co zaczął istnieć.

Dzisiaj chciałbym przedstawić jedną z jego cech. Dobrze jest drodzy przyjaciele porównać nasze życie duchowe z życiem duchowym tych pierwszych chrześcijan. Główną cechą Kościoła tamtych czasów była miłość do Jezusa. Kościół płonął tą pierwszą miłością do Pana. To, o czym czytamy w ostatnich wersetach 2 rozdziału Dziejów, można nazwać rezultatami pierwszej miłości. Spójrzmy na przykład na werset 46 z rozdziału 2: „Każdego dnia (nie tylko raz w tygodniu) trwali zgodnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z radością i w prostocie serca; Chwaląc Boga i ciesząc się przychylnością wszystkich ludzi. ” (Dzieje 2:46-47). Ich wiara nie była narzucona, oni nie ograniczali swojej religii tylko do świątyni, nie, ich miłość do Pana i do siebie nawzajem trwała i objawiała się poza murami kościoła. To nowe życie było całkowicie naturalne i normalne, na przykład, gdy zbierali się w swoich domach i wspólnie jedli przełamując chleb, czynili to z radością i prostotą serca.

Niektórzy twierdzą, że wyrażenie „łamiąc chleb po domach” mówi o wspólnym posiłku, że spożywali posiłek razem i że nie można z tego wnioskować, że mówimy o łamaniu chleba, czyli o pamiątce Wieczerzy Pańskiej. To oznacza jedno i drugie. Zauważmy, że pierwsi chrześcijanie byli Żydami. Czytając Stary Testament odkryjemy, że życie ludu Bożego nie było podzielone na życie religijne i życie codzienne. Nie, ale ta część duchowa, tj. oddawanie czci Bogu, życie codzienne i wszystkie jego wydarzenia były ze sobą ściśle związane, tak że dla pobożnego Żyda ten posiłek był zarówno czasem wspólnoty, wyrazem przyjaźni z tymi, z którymi jedli, a jednocześnie czasem oddawania czci Bogu. Ci pierwsi żydowscy chrześcijanie wypełniali to, co Pan ustanowił przed swoją śmiercią, a co nazywamy łamaniem chleba. Dlatego też, gdy zbierali się na wspólne łamanie chleba, to chwalili Boga, oddawali Mu cześć i wspominali Wieczerzę Pańską. I czynili to każdego dnia.

My na przykład, w dzisiejszym świecie nie możemy sobie wyobrazić, jak możliwe było robienie tego codziennie, ale miłość do Jezusa, życie duchowe pierwszych chrześcijan stanowiło tak integralną część ich życia codziennego, że dla nich było to zupełnie naturalne i normalne. W końcu Ten, którego tak bardzo kochali, powiedział: „Czyńcie to na pamiątkę moją” i oni tak czynili. Był to wyraz ich miłości do Pana. Największą radością dla nich było wspominanie, i przy tym im częściej, tym lepiej, swojego Zbawiciela i tego, co uczynił dla nich przez swoją odkupieńczą śmierć.

W tym krótkim fragmencie 2 rozdziału Dziejów jest powiedziane dwukrotnie o łamaniu chleba. Pierwszy raz ma to miejsce w wersecie 42: „I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. ” A w wersecie 46 czytamy: „Codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca, chwaląc Boga i ciesząc się przychylnością całego ludu. ” Zauważmy, że oni byli stali we wszystkich dziedzinach swojego życia duchowego. Taki był sposób życia tej społeczności dzieci Bożych. „Trwali oni w nauce apostołów, w społeczności, w łamaniu chleba i w modlitwach. ” Codziennie spotykali się, wspólnie spożywali pokarm i czynili to nieustannie z radością i prostotą serca. W ten sposób chwalili Boga i oddawali Mu cześć.

Zwrotu „chwalić Boga” nie można traktować w oderwaniu od kontekstu, jakby chwalenie Boga miało jakiś szczególny, określony czas i miejsce. Oni swoim sposobem życia osobistego i społecznego, oddawali chwałę Bogu. Ich posługa Bogu nie była wymuszona, nie była wypełnianiem obowiązku, była spontaniczna, naturalna, normalna, motywowana miłością do Jezusa Chrystusa. I właśnie ta miłość do Jezusa pobudzała do codziennego łamania chleba.

Nie twierdzę, że koniecznie trzeba codziennie uczestniczyć w pamiątce Wieczerzy Pańskiej. Dla pierwszych chrześcijan był to impuls pierwotnej miłości do Jezusa i impuls ten wyrażał się w ten sposób. Wiemy, że później w kościele łamano chleb raz w tygodniu, o czym na przykład napisano w rozdziale 20, wersecie 7 Dziejów Apostolskich. „A pierwszego dnia po sabacie zebraliśmy się na łamanie chleba. ”

Drodzy przyjaciele, być może to jest jeden z powodów, dla którego nasza miłość do Jezusa ostygła. Dobrze jest zastanowić się nad tym. Jeśli zagłębimy się w znaczenie Ostatniej Wieczerzy i to, jakie znaczenie nadał jej sam Pan, i nasz stosunek do niej, to myślę, że powie to wiele o naszym życiu duchowym. Być może mało wiemy o znaczeniu Ostatniej Wieczerzy.

Dlatego też dzisiaj chciałbym poświęcić chwilę temu tematowi. Jakie znaczenie dla dziecka Bożego ma łamanie chleba i Wieczerza Pańska? Wieczerza Pańska jest symbolem cierpienia i śmierci naszego Pana Jezusa Chrystusa. Chleb symbolizuje Jego ciało, a kielich - Jego przelaną krew. I jak pisze apostoł Paweł: „Ilekroć bowiem będziecie jedli ten chleb oraz pili ten kielich śmierć Pana zwiastujecie, aż do czasu, którego przyjdzie. ” (1Kor. 11:26). Pierwszą rzeczą, na którą powinniśmy zwrócić uwagę, jest to, że sam Pan, krótko przed swoją męką i śmiercią, ustanowił Wieczerzę, tj. łamanie chleba i powiedział: „To czyńcie na moją pamiątkę. ” (Łuk. 22:19). To mówi nam o znaczeniu stołu Pańskiego.

Apostoł Paweł w swoim Liście do Kościoła w Koryncie pisze: „Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb, a podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją. ” (1Kor. 11:23-24).

Spójrzmy na znaczenie tych słów apostoła Pawła. Paweł mógł dowiedzieć się od innych apostołów, w jaki sposób Pan ustanowił tę pamiątkę Wieczerzy. Każdy z nich mógł opowiedzieć mu o znaczeniu stołu Pańskiego i szczegółowo wyjaśnić, jak spędzili ten błogosławiony czas ze swoim Zbawicielem. I bez wątpienia oni opowiedzieli mu o tym, ale aby nie było to postrzegane jako coś z drugiej ręki, lecz aby Paweł dowiedział się o tym bezpośrednio, Pan sam przez objawienie daje mu wskazówki, jak ma sprawować Wieczerzę Pańską. Paweł mówi: „Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem. ” Innymi słowy, Pan poprzez osobiste objawienie pokazał apostołowi Pawłowi znaczenie obchodzenia pamiątki Wieczerzy Pańskiej. Tak więc sam Pan dał polecenie odnośnie Wieczerzy.

Jeśli łamanie chleba można nazwać obrzędem, to w rzeczywistości Pan ustanowił dwa obrzędy, tj. chrzest wodny i Wieczerzę Pańską. Obrzęd jest jedynie formą zewnętrzną, dlatego słowo to nie do końca oddaje dokładnie znaczenie Wieczerzy Pańskiej i chrztu wodnego. I łamanie chleba i chrzest wodny mają o wiele większe znaczenie niż tylko obrzęd. Mają znaczenie duchowe.

Dlatego dzisiaj chciałbym ograniczyć się do kilku myśli na temat łamania chleba. Pierwszą rzeczą, o której musimy pamiętać, jest to, że uczestnictwo w pamiątce Wieczerzy Pańskiej nie ma mocy zbawczej. Nie jest to komunia w tym sensie, że osoba przyjmująca chleb i wino przez ten akt łączy się z ciałem Chrystusa. Nie, prawo do uczestniczenia przy stole Pańskim mają tylko ci, którzy już przyłączyli się do ciała Chrystusa, którzy stali się częścią ciała Chrystusa poprzez nowo narodzenie. Tylko ci, którzy Go znają mogą uczestniczyć w tym obrzędzie, bo jak można wspominać kogoś, kogo się nie zna. Chrystus powiedział: „To czyńcie na moją pamiątkę. ” Człowiek zatem nie przychodzi do stołu Pańskiego, aby otrzymać usynowienie, przychodzi do niego, ponieważ już jest synem.

Drogi przyjacielu, jesteś w błędzie, jeśli myślisz, że w pamiątce Wieczerzy Pańskiej kryje się jakakolwiek zbawcza łaska. Zbawienie możesz otrzymać jedynie przez wiarę w Pana Jezusa Chrystusa, jedynie przez upamiętanie i wiarę w przelaną krew Jezusa Chrystusa, ale nie przez uczestnictwo przy stole Pańskim. Podobnie jak w Starym Testamencie, tylko ci, którzy należeli do świętego rodu mogli spożywać baranka paschalnego, tak teraz tylko ci, którzy zostali odkupieni krwią Baranka Bożego, mogą spożywać chleb i pić wino symbolizujące ciało i krew Jezusa Chrystusa. Przyjacielu, poprzez uczestnictwo w tych symbolach Ty nie możesz przyłączyć się do Chrystusa i Jego Ciała. Jest to możliwe tylko poprzez narodzenie na nowo.

Ale jakie znaczenie ma pamiątka Wieczerzy Pańskiej dla dziecka Bożego. Choć ten akt dokonuje się we wspólnocie z innymi dziećmi Bożymi, ma on jednak osobiste znaczenie w relacjach między nami a naszym Zbawicielem. Słowo Boże wyraźnie mówi, że my wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za sposób, w jaki przystępujemy do stołu Pańskiego. Słowo Boże ostrzega nas, że każdy, kto niegodnie uczestniczy w Wieczerzy Pańskiej, będzie winny ciała i krwi Pana, tzn. będzie winny przed samym Panem Jezusem Chrystusem.

Chrystus powiedział: „To czyńcie na moją pamiątkę. ” Nie na pamiątkę Mojego nauczania lub Mojego Królestwa, ani na pamiątkę naszych duchowych doświadczeń, bez względu na to jak cudowne i prawdziwe by one nie były, On powiedział: „czyńcie to na moją pamiątkę.” A to oznacza wspominanie naszego Pana i to, co uczynił dla nas osobiście przez swoją śmierć. „Niech więc człowiek samego siebie doświadcza i tak niech je z chleba tego i z kielicha tego pije. ” (1Kor. 11:28). Oznacza to, że jeśli w czymś zgrzeszyłeś przyjacielu, wyznaj swój grzech i przyjmij Jego przebaczenie, a potem z szacunkiem spożywaj ten chleb i pij z tego kielicha. Na podstawie Jego obietnicy wiedz, że jeśli wyznasz swój grzech „Bóg jest wierny i sprawiedliwy, aby nam przebaczyć grzechy i oczyścić nas z wszelkiej nieprawości. ” (1Jana 1:9). I tylko wtedy możesz uczestniczyć w Wieczerzy Pańskiej. Nie pozbawiaj siebie tego błogosławieństwa, gdy bowiem przychodzisz do stołu, jesz chleb i pijesz wino, wspomnij słowa, o czym one Tobie mówią. Skoncentruj swoją uwagę na pierwszych słowach wypowiedzianych przez Pana po tym, jak On wziął chleb, pobłogosławił go, łamał i rozdał swoim uczniom. Co On powiedział? Jakie były Jego pierwsze słowa? „Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje. " (Mat. 26:26). Do kogo one były skierowane? Czy każdy może uczestniczyć przy stole Pańskim. Nie, tylko ci uczestniczą, którzy są Jego dziećmi.

„Bierzcie, jedzcie. " Jeśli zagłębimy się w znaczenie tych dwóch słów, przypomną one nam, w jaki sposób staliśmy się dziećmi Bożymi. Dla człowieka nieodrodzonego słowa te nie mają znaczenia, ale dla dziecka Bożego jest w nich ukryta cała dobra nowina. Słowa te przypominają mu, jak stał się dzieckiem Bożym.

Chciałbym zwrócić się teraz do tych, którzy jeszcze nie doświadczyli narodzenia na nowo, ale którzy być może pragną przebaczenia i stania się dziećmi Bożymi. W tych słowach kryje się również dobra nowina dla nich. Tylko w ten sposób drogi przyjacielu, możesz mieć społeczność z Jezusem Chrystusem, przyjmując Go jako swojego osobistego Zbawiciela. Wtedy On stanie się twoim Panem. Niech te słowa przypominają Ci, że kiedyś byłeś zgubionym grzesznikiem, dalekim od Boga. Byłeś do Niego wrogo nastawiony, ale nadszedł ten cudowny dzień, ta cudowna chwila w Twoim życiu, gdy usłyszałeś głos Boży, wyciągnąłeś rękę i z rąk Zbawiciela otrzymałeś całkowite przebaczenie. Inaczej nie mógłbyś zostać zbawiony. Wszystkie dotychczasowe Twoje wysiłki mające na celu poprawę samego siebie okazały się bezowocne. Tylko wtedy, gdy przyjmiesz zbawienie jako dar, (nie z powodu jakichś Twoich zasług), ale jako dar - wtedy staniesz się dzieckiem Bożym. Tak więc teraz, gdy przystępujesz do stołu Pańskiego, czynisz to nie według swoich zasług. Jeśli Pan mówi: „Bierzcie i jedzcie”, to nie dlatego, że jesteś tak dobry, tak duchowy. Powinno to przypominać Ci, że otrzymałeś zbawienie jako dar i teraz, spożywając chleb i wino, wspominając śmierć Pana, nie czynisz to według swoich zasług, ale jedynie z Jego miłosierdzia i łaski. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. ” (Ef. 2:8-9). A tym, którzy Go przyjęli przez wiarę, dał prawo stać się dziećmi Bożymi.

Ale co mówią nam te dwa ostatnie słowa: „Bierzcie, jedzcie, to jest Ciało moje. ” Ciało moje - ty i ja, nie moglibyśmy Go przyjąć, gdyby On nie przyjął ludzkiego ciała. Przecież był czas, kiedy On nie miał tego ciała. Nasze zbawienie byłoby niemożliwe, gdyby Chrystus nie przyjął ludzkiego ciała. Aby dokonać naszego odkupienia, musiał narodzić się z Maryi i przyjąć ludzkie ciało. W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Nie chciałeś ofiar krwawych i darów, aleś ciało dla mnie przysposobił. ” (Hebr. 10:5). Innymi słowy, żadna ofiara złożona w Starym Testamencie nie mogła być zadośćuczynieniem za grzech człowieka. Dlatego Bóg przygotował ciało dla swego Syna, aby mógł On dokonać zadośćuczynienia, które zaspokoiłoby Bożą sprawiedliwość. Dlatego też apostoł Paweł w Liście do Kolosan pisze: „Teraz (Bóg) pojednał w jego ziemskim ciele(tj. w Jezusie Chrystusie, Synu swoim) przez śmierć, aby was stawić przed obliczem swoim jako świętych i niepokalanych, i nienagannych. ” (Kol. 1:22). Bóg mógł to uczynić tylko poprzez ciało swego Syna. „Mocą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze” - jak mówi Słowo Boże. (Hebr. 10:10). Odkupieńcza śmierć Syna Bożego nie byłaby możliwa bez ciała, bez wcielenia Jezusa Chrystusa. Tak, Pan Panów opuścił chwałę niebios, zstąpił na ten grzeszny świat i przyjął ludzkie ciało, narodził się z kobiety i stał się taki, jak my, aby nas zbawić.

Mój drogi bracie i siostro, ilekroć spożywasz chleb i pijesz z kielicha, nie zapominaj, jak drogo to zbawienie kosztowało Boga. „Czyńcie to na pamiątkę moją. ” Kiedy będziesz pił z tego kielicha, pamiętaj o Jego świętej krwi przelanej za Ciebie, a następnie dziękuj w dowód wdzięczności i miłości do Niego.

Tak więc, pierwszą rzeczą o której mówi nam Wieczerza Pańska, jest to, że Bóg nas umiłował i nadal nas kocha: „Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie. ” (1Kor. 11:26). Jezus uczynił to dla nas. On „wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej. ” (Fil. 2:7-8). Uczynił to wszystko, ponieważ nas umiłował. „Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane. ” (1Kor. 11:24). Chrystus wydał samego siebie na wyszydzenie, męki i umarł za nas. Chleb mówi o Jego ciele, które On wydał za nas, a wino mówi o Jego krwi, która została za nas przelana. Chwała i dziękczynienie Mu za wszystko.

Tak, „z jego pełni my wszyscy otrzymaliśmy i łaskę za łaskę. ” (Jana 1:16). On także powiedział: „Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje. ” O czym nam to mówi? Co się z nami dzieje, gdy jemy? Pokarm, który spożywamy, jest przez nas wchłaniany i staje się częścią nas. W tym i jest największa łaska Boża, że On raczył zamieszkać w nas. „Chrystus w was” – mówi apostoł Paweł – „jest nadzieją chwały. ” (Kol. 1:27). Pomyślmy o tym, kim jesteśmy, moi drodzy. Jesteśmy świątynią, w której mieszka Duch Święty. Dlatego gdy On mówi nam: „Jedzcie, to jest Ciało moje”, przypomina nam o tej wspaniałej prawdzie, że od chwili, gdy Go przyjęliśmy, On uczynił w nas swoje mieszkanie. „Czyż nie wiecie, że wasze ciało jest świątynią Ducha Świętego, który jest w was, a którego macie od Boga” - mówi apostoł Paweł, „że wasze ciała są członkami Chrystusa. ” (1Kor. 6:15,19).

Jasne jest, że nie możemy jeść za kogoś innego. Tak samo nie mogę przyjąć Chrystusa za nikogo innego. To jest osobista sprawa każdego człowieka i Bogu niech będą dzięki, że ci „którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga. ” (Jana 1:12- 13).

Nikt nie może przyjąć Chrystusa za Ciebie, drogi przyjacielu. Ani wiara Twojego męża, ani wiara Twojej żony, ani wiara Twoich rodziców, brata, siostry, ani twojego najlepszego przyjaciela, ich wiara nie może Cię zbawić. Musisz osobiście przyjąć Jezusa Chrystusa, tak jak przyjmujesz pokarm. Chrystus porównał siebie do chleba: „Ja jestem chlebem żywym, który z nieba zstąpił; jeśli kto spożywać będzie ten chleb, żyć będzie na wieki; a chleb, który Ja dam, to ciało moje, które Ja oddam za żywot świata. ” (Jana 6:51). A zatem drogi bracie i siostro, gdy spożywać będziesz ten chleb ze stołu Pańskiego, pamiętaj, że to jest chleb żywy, z którego jadłeś i stałeś się Jego dzieckiem.

Mój drogi przyjacielu, który jeszcze nie przyjąłeś Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Zbawiciela, muszę Ci powiedzieć, jak Paweł powiedział kiedyś Szymonowi czarnoksiężnikowi, który mniemał, iż za pieniądze można nabyć dar Boży: „nie masz w niej cząstki ani udziału. ” (Dzieje 8:21). Ale jeśli przyjdziesz do Boga poprzez Jego Syna Jezusa Chrystusa, to na podstawie Słowa Bożego mogę Ci powiedzieć, że otrzymasz przebaczenie i zostaniesz przyjęty do grona dzieci Bożych. Chrystus powiedział: „Nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze Mnie. ” (Jana 14:6). „A tego, który do Mnie przychodzi, nie wyrzucę precz. ” (Jana 6:37). Przyjmij Jego zbawienie teraz. Bierz i jedz chleb życia, a tym chlebem życia nie jest nikt inny, tylko nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. Amen.

Ludzkie ubóstwo i Boże bogactwo.


„Dopókiż, Panie, będziesz mnie stale zapominał? Dopókiż zakrywać będziesz oblicze swoje przede mną? ” (Ps. 13:2). Dlaczego o mnie zapomniałeś? Jak długo będę się trapił w sercu z powodu zniewag wroga? Kto z nas nie narzekał w ten sposób? A wróg w tym czasie szeptał: gdzie jest twój Bóg? Tak, opuścił cię, twój Bóg zapomniał o tobie. Czy kiedykolwiek doświadczyłeś czegoś podobnego, przyjacielu? A może jest to echo twojego obecnego krzyku. Zostałeś dotknięty nieszczęściem, znalazłeś się w sytuacji, z której nie widzisz wyjścia. Ona jest tak beznadziejna, że po prostu pogrążasz się w rozpaczy, a co jest przerażające i przygnębiające, to fakt, że twoja sytuacja staje się coraz gorsza. Mówisz, że ogarnął cię taki smutek, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłeś. Jesteś pewien, że twojej sytuacji nie da się porównać z nikim. Mój problem jest wyjątkowy, mówisz. Wszystko jest przeciwko mnie. Jestem pogrążony w mroku, któż mi pomoże. Modlę się, płaczę, szlocham, ale pomocy nie ma. Pan naprawdę mnie opuścił, Bóg mój o mnie zapomniał.

Drogi przyjacielu, jeśli takie jest twoje doświadczenie i nie jest ono przesadzone, to proszę cię nie zniechęcaj się, nabierz otuchy, to Bóg dopuścił byś przeszedł tę próbę, abyś później mógł Go jeszcze bardziej uwielbić. On dopuścił do tego nie po to, aby cię zgubić, nie, ale aby dokonać wielkiego wybawienia ciebie, właśnie z tych okropnych okoliczności w jakich się znajdujesz. Nie bój się, bo On przygotowuje dla ciebie coś szczególnego, błogosławieństwo, o którym nie odważyłeś się pomyśleć. Posłuchaj, co Pan mówi do ciebie: „Na krótką chwilę cię opuściłem, ale w wielkim miłosierdziu przygarniam cię. ” (Iz. 54:7). Moje miłosierdzie nie odstąpi od ciebie, zostaniesz utwierdzony, będziesz daleki od ucisku i nie będziesz miał się czego bać. Żadna broń uknuta przeciwko tobie nie okaże się skuteczna. Tak mówi do ciebie twój Odkupiciel, twój Bóg, który o tobie nie zapomniał.

I tak, jako podstawę dzisiejszego rozważania chciałbym wziąć historię z Ewangelii o nakarmieniu 5000 osób. Jak wiemy, wszyscy czterej ewangeliści mówią o tym cudzie, ale dzisiaj chciałbym zwrócić szczególną uwagę na to, co na ten temat mówi Ewangelia Jana. Jest o tym napisane w rozdziale 6. „A Jezus podniósłszy oczy i ujrzawszy, że mnóstwo ludu przychodzi doń, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby mieli co jeść? A mówił to, wystawiając go na próbę; sam bowiem wiedział, co miał czynić. Odpowiedział mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy dla nich chleba, choćby każdy tylko odrobinę otrzymał. ” (Jana 6:5-7).

Ewangelista Mateusz, Marek i Łukasz wszyscy wskazują, że miejsce, w którym zebrał się ten wielki tłum, było puste i że było już późno, nastał już wieczór. Ludzie byli głodni, nie mieli nic do jedzenia, sytuację komplikował fakt, że nie było za co kupić i gdzie kupić chleba, by wszystkich nakarmić. I właśnie w tej beznadziejnej sytuacji Chrystus zwrócił się do Filipa i powiedział: „Gdzie kupimy chleba, aby oni mogli jeść ” (Jana 6:5). Wcześniej wydawało się, że istnieje wyjście z sytuacji. Uczniowie jednak powiedzieli Jezusowi: „Odpraw tych ludzi, aby poszli do wiosek i kupili sobie żywności. ” (Mat. 14:15). Byłoby to naturalne rozwiązanie trudności, ale rzecz w tym, że Pan nie chce, aby oni odeszli nie jedząc, a gdzie taki tłum miałby kupić chleba dla siebie? Skąd ci ludzie mieliby wziąć chleb o tak późnej porze. Sytuacja ta staje się jeszcze bardziej skomplikowaną, ponieważ Pan powiedział, aby uczniowie sami dali im jeść. Tak to uczniowie znaleźli się w trudnym położeniu. On nigdy czegoś takiego nie doświadczyli. Co więc robić?

Czy my przyjaciele czasami nie narzekaliśmy na miejsce, w którym się znaleźliśmy? Gdybyśmy byli tam lub tam, wszystko byłoby inaczej, ale tutaj jest niemożliwie. Czy nie myśleliśmy w ten sposób, sądząc, że zmiana miejsca rozwiąże nasze problemy. Czy nie mówiliśmy Panu: to miejsce jest opustoszałe, chodźmy gdzie indziej, tam będziemy mogli pracować dla Pana, tam ludzie przyjmą nasze słowo, oni mają zupełnie inne podejście do wierzących. Tam, tam, tam, a wewnętrzny głos mówi: nie ma potrzeby, zostań tam, gdzie jesteś, daj im to Słowo tutaj, potrzeba jest tutaj. Poza tym, czy Biblia mówi, że w czasie ostatecznym przed przyjściem Chrystusa miłość wielu ostygnie. Teraz jest późno, jest wieczór, nadchodzi noc, wkrótce koniec. Czas żniw już nastaje. A czas mówi o beznadziejności tej sytuacji.

Ale sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że zadanie postawione uczniom przekraczało ich ludzkie siły. Nakarmić 5000 tysięcy mężczyzn nie licząc kobiet i dzieci. Więc nawet gdyby mieli pieniądze, to gdzie kupić chleba. Zauważmy, że Filip mówi „nie wystarczy dla nich chleba, choćby każdy z nich wziął tylko trochę. ” (Jana 6:7). Cały problem w tym, że to wszystko było niemożliwe, a ludzie byli głodni i zmęczeni. Nie jedli nic przez cały dzień, przyszli pieszo z odległych miejsc. Tak, sytuacja jest trudna, po prostu niemożliwa, to jednak uczniowie znaleźli się w niej nie z własnej inicjatywy, ale z woli Boga.

Zwróćmy uwagę na fakt, że oni znaleźli się na miejscu pustynnym nie z własnej woli, ale jednocześnie nie przez przypadek. Przywiódł ich tam Pan. „Idźcie wy sami, osobno, na puste miejsce i trochę odpocznijcie” - powiedziano w Ewangelii Marka, a Łukasz po prostu mówi, że „wziąwszy ich z sobą, wycofał się na pustkowie. ” Więc znaleźli się tutaj z bardzo prostego powodu - sam Pan ich tam przywiódł. A teraz ich miejsce odpoczynku jest miejscem ich próby. Co robić?

Mój przyjacielu, uwierz, że Twój los również nie jest przypadkowy? Pan dopuszcza w Twoim życiu różne próby. Teraz, w tym czasie, bez względu na to, jak by nie wydawało się późno i tym miejscu, jakie by ono nie wydawało się puste, Pan chce, abyś się nie zniechęcał. Nie bój się, On cię miłuje i dlatego poddaje Cię próbie. W wersecie 6 czytamy, że Jezus „wystawiał go (Filipa) na próbę; sam bowiem wiedział, co miał czynić. ” (Jana 6:6). Pamiętaj przyjacielu, że Pan dawno, zanim dotknęło Cię twoje nieszczęście, zaplanował już dla ciebie cudowne wybawienie. Czy w to wierzysz? On przez cały ten czas przygotowywał dla ciebie tą wielką niespodziankę.

Tak i Jezus nie ujawnił swoim uczniom, co zamierzał uczynić, ale przez cały czas planował dla nich ten cud. „Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. ” (Jer. 29:11). Cóż za cudowna obietnica. Mówisz przyjacielu, że Bóg o tobie zapomniał, że Cię opuścił, a On mówi: „Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swojego łona? A choćby nawet one zapomniały, jednak Ja ciebie nie zapomnę.” (Iz. 49:15). O mój przyjacielu, jak On mógłby o tobie zapomnieć? Przecież jesteś Jego dzieckiem, On Cię odkupił, On przelał swoją krew za Ciebie, a ty myślisz, że On o tobie zapomniał. Jeśli ani jeden z wróbli nie został przez Boga zapomniany, to jakże On może o tobie zapomnieć? Czy myślisz, że jesteś mniej cenny niż wiele wróbli? Jezus mówi, że jesteś nieporównywalnie cenniejszy.

Pytasz: dlaczego Bóg wystawia mnie na tak ciężką próbę? Ponieważ Cię miłuje. Czy zauważyłeś, że tuż przed ciężką próbą, która spotkała dom Marty i Marii, po tym, jak Jezus powiedział, że choroba ich brata Łazarza nie jest na śmierć, ale na chwałę Bożą, powiedziano: „A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. ” (Jana 11:5). I zamiast oczekiwanego uzdrowienia - nieszczęście, Łazarz umiera. Wszystko wydaje się przeczyć słowom Chrystusa. Łazarz został pochowany, leżał już w grobie przez cztery dni, ale Chrystus przez cały ten czas wiedział, co chce zrobić. Jego zamiary przerosły wszelkie ich oczekiwania. On przygotowywał dla nich tak cudowną niespodziankę, o której nigdy by nie pomyśleli. On wskrzesza Łazarza z martwych i przez ten cud wielu uwierzyło i Bóg został prawdziwie uwielbiony.

To jest jeden przykład dla którego Pan dopuszcza próby w naszym życiu, aby mógł być przez nie uwielbiony. Ale jest jeszcze inny powód. On jest ściśle związany z pierwszym powodem. Aby Pan był uwielbiony przez nasze próby, musimy dojść do kresu naszych zasobów. Pan pozwoli, aby wszystkie ludzkie możliwości były wyczerpane. Gdy jesteśmy gotowi przyznać, że nie damy rady stosując środki na które liczyliśmy, wtedy Pan jest gotowy przyjść nam z pomocą. Musimy przyznać, że jedynym, kto może nam pomóc, jest Pan.

Dlaczego Jezus zadał Filipowi takie pytanie: gdzie kupimy chleba, aby oni mogli jeść? To pytanie zostało zadane, aby pokazać Filipowi beznadziejność ludzkich możliwości by rozwiązać ten problem. Zamiast powiedzieć: Panie, widzisz, że nie mamy takich pieniędzy, a przy tym, gdzie dla tej całej rzeszy ludzi wziąć chleba, Filip zaczyna obliczać, ile pieniędzy na to potrzeba. Ale pieniądze nie załatwią wszystkiego. Filip postępuje tak, jak postąpiłby każdy normalny człowiek. Jednej rzeczy Filip nie wziął pod uwagę, a która była odpowiedzią na jego problem, że Ten, który stał przed nim mógł zaspokoić tę potrzebę. On rozmawiał z nim, ale Filip był zbyt zajęty swoimi obliczeniami. Owszem, swoimi fizycznymi oczami on widział Chrystusa, ale nie widział w Nim Wszechmogącego Boga, który mógł w pełni zaspokoić tę potrzebę.

Andrzej, brat Szymona Piotra widział to inaczej. On przyprowadził chłopca z pięcioma chlebami jęczmiennymi i dwiema rybami do Chrystusa i powiedział: „Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie rybki” i dodał: „ale cóż to jest na tak wielu? ” (Jana 6:9). Być może nie powinien był tego mówić, ale jak by nie było, Andrzej mimo wszystko przyniósł te bochenki chleba i ryby, pokazując, że ma wiarę. Być może ona była mała, tym nie mniej była to wiara. A nasz Pan nigdy nie odmówi nawet najmniejszej wierze, choćby nawet była nie większa niż ziarnko gorczycy. Niejednokrotnie wytykaliśmy Andrzejowi jego „ale”, „ale cóż to jest na tak wielu”, ale Pan przyjął jego małą wiarę i to co miał chłopiec, bo zaraz po tym czytamy: „Rzekł Jezus: Każcie ludziom usiąść. ” (Jana 6:10). Od tego momentu Chrystus wziął sprawy w swoje ręce i cud był nieunikniony.

Jaką cudowną lekcję mamy tutaj. Gdy powierzamy naszą małość, naszą bezsilność, naszą porażkę, nasze nic nie znaczące możliwości, wtedy Pan natychmiast każe nam odpocząć. Teraz już nie musimy martwić się o wynik sprawy. Ona jest w rękach naszego Pana. My musimy tylko patrzeć, jak On czyni dla nas to, co niemożliwe.

Być może ty przyjacielu znajdujesz się teraz w takiej potrzebie i nie wiesz, co czynić. Przestań liczyć i polegać na jakichś wyimaginowanych możliwościach, których i tak nie masz. Pan stoi tam obok Ciebie i tylko czeka, aż przestaniesz liczyć na swoje własne zdolności i zwrócisz się do Niego ze swoją potrzebą. Przyznaj, że Twój problem jest beznadziejny i zwróć się do Jezusa. Powierz go Jemu, a Twoje serce napełni się pokojem i ufnością, że On to dokona. Słowo Boże mówi: „Powierz Panu drogę swoją, zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni. ” (Ps. 37:5). To wszystko, czego On od Ciebie wymaga, a gdy to uczynisz, On to zrobi. Chwała i dziękczynienie Mu za wszystko.

A może jesteś jednym z tych, którzy jeszcze nie wyznali swoich grzechów przed Panem. Grzech Cię przytłacza, Twoje sumienie Cię dręczy, próbowałeś wszelkimi sposobami uwolnić się od swoich grzechów, lecz nic nie wychodziło. Kto uwolni Cię od tego ciężaru, którego nie możesz unieść? Jezus, On jedynie. Dlatego skłoń się u Jego stóp, zostawiając tam swój grzech, wierząc, że twój Zbawiciel wziął go na siebie. Podziękuj Mu za Jego miłosierdzie. Chwała Temu, który nas umiłował i omył nas z naszych grzechów swoją krwią. Amen.

Szukaj na tym blogu

Followers

Obsługiwane przez usługę Blogger.