Czy myślisz po ludzku, czy po Bożemu.
Zasadniczo mamy dwie kategorie ludzi: ci, którzy kierują się tym, co widzialne i namacalne, oraz ci, którzy kierują się tym, co niewidzialne. Pierwsi myślą cieleśnie, drudzy duchowo. Jedni myślą o tym, co ludzkie, drudzy o tym, co Boże. Te dwa sposoby myślenia są ze sobą całkowicie sprzeczne, nie mogą współistnieć. Innymi słowy, myślenie po ludzku jest całkowicie niezgodne z myśleniem Bożym. I choć może wydawać się to dziwne i paradoksalne, nawet dzieci Boże mogą myśleć cieleśnie. Nie mówię tu o myślach pożądliwych czy ewidentnie złych myślach; nie, na przykład, można na przykład udzielić pozornie dobrej rady duchowej, która jednocześnie może okazać się zupełnie nie duchowa.
Jako podstawę dzisiejszego rozważania wezmę wersety z 7 rozdziału Ewangelii Jana. W wersecie 2 tego rozdziału mówi się o tym, że zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. Było to jedno z trzech najważniejszych i najbardziej znaczących świąt żydowskich, podczas którego tłumy gromadziły się w stolicy, Jerozolimie. Zakon wymagał, aby wszyscy Żydzi płci męskiej powyżej dwunastego roku życia byli obecni na tym święcie. I tak, w przeddzień tego święta Namiotu, bracia Jezusa powiedzieli do Niego: „Odejdź stąd i idź do Judei, żeby twoi uczniowie widzieli dzieła, których dokonujesz. Nikt bowiem nic w skrytości nie czyni, jeśli chce być znany. Skoro takie rzeczy czynisz, daj się poznać światu. ” (Jana 7:3-4). Wydawało się, że jest to dobra, życzliwa rada. Zupełnie naturalnym było, że bracia Chrystusa udzielali Mu takiej rady. Życzyli Mu powodzenia i dlatego namawiali Go, aby wykorzystał tę sprzyjającą okazję. Wielkie święto, licznie zgromadzeni ludzie, idealne warunki, aby pokazał się im. Tak, kierowało nimi pragnienie by On odniósł sukces. Mówili: masz jeszcze wielu naśladowców; uważaj, żebyś ich nie utracił. Czy nie widzisz, że wielu z Galilei już odstąpiło od Ciebie. Fakt ten nie umknął uwadze braci i radzą Chrystusowi, aby działał, i to natychmiast. Okoliczności były idealne, czas uciekał, działaj teraz, bo taka chwila może się już nigdy nie powtórzyć. Ta rada nie była zła, można by nawet powiedzieć, że rozsądna, a przynajmniej życzliwa.
Przypomnijmy sobie, że Chrystus rozpoczynając swoją posługę, szybko stał się popularny, a w ciągu tych trzech lat posługi Jego popularność wzrosła. Miał wielu uczniów, ale ostatnio coś było nie tak. On już nie cieszył się tą sławą, którą miał wcześniej. Stało się to szczególnie widoczne w Galilei, więc Jego bracia radzą Mu, aby opuścił Galileę i natychmiast udał się do Judei, aby tam nie utracić Swoich uczniów. Pójdź tam jak najszybciej i dokonaj jakiś cud - mówią Mu. Niech ludzie zobaczą, że masz tę samą moc, którą miałeś na początku. W końcu musisz być znany i popularny, aby kontynuować swoje dobroczynne działanie. Innymi słowy, pokaż się światu.
Czy naprawdę można powiedzieć, że to była dobra rada? Oczywiście bracia Jezusa chcieli, aby Jego posługa wśród ludzi przyniosła sukces. Nie kierowali się złymi pragnieniami, dlatego radzili Mu w ten sposób. Ale niestety, ta rada, by działać zgodnie z wymogami chwili, była ludzka, a nie Boża.
Ale ktoś powie: czy to źle, czy mądrość tego nie podpowiada? Jak inaczej należało postąpić w tym przypadku? Otóż cały problem z tą radą polegał na tym, że ci dobrze życzący bracia Chrystusa nie uwzględnili Boga, udzielając swoich rad. To był plan ich serc, a nie rada Boża.
W 23 rozdziale w Księdze proroka Jeremiasza mówi się właśnie o tych dwóch kategoriach ludzi, o których wspomniałem na początku. Są to członkowie dwóch różnych rad. Jedni są członkami rady Bożej, a drudzy rady ich własnego serca. Zauważmy, jak prorok charakteryzuje tych, którzy należą do rady Boga. To ci, którzy widzą i słyszą Jego Słowo. Zważają na to, co On mówi, nie radzą się swoich grzesznego, zepsutego serca, ale ich doradcą jest Pan. O jak niebezpieczne jest radzić się własnego serca. Słowo Boże mówi: „Niejedna droga zda się człowiekowi prosta, lecz w końcu prowadzi do śmierci. ” (Ks.Przysł. 14:12). Tak, człowiekowi wydaje się, że jego drogi są słuszne w jego własnych oczach, ale niestety, prowadzą one do zguby. Powiedzcie mi, jak ludzkie serce, które, jak mówi Słowo Boże „podstępne jest, bardziej niż wszystko inne, i zepsute”, może wybrać właściwą drogę? (Jer. 17:9). To niemożliwe. Apostoł Paweł wyraźnie stwierdza: „zamysł ciała, to śmierć” i „zamysł ciała jest wrogi Bogu; nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. ” (Rzym. 8:7). Zauważmy, że myśli cielesne, czyli ludzkie, nie tylko nie podporządkowują się Słowu Bożemu, ale wręcz nie są w stanie mu się podporządkować.
A jak znaleźć nam tę właściwą drogę? Jak zatem zharmonizować swój sposób myślenia z Bożym. W pierwszej kolejności człowiek musi narodzić się na nowo. On musi narodzić się z Ducha, wtedy może mieć duchowe myślenie, które jest życiem i pokojem, jak mówi Słowo Boże. To pierwsza rzecz. Tak, narodzenie na nowo czyni człowieka zdolnym do tego, ale ten nowy stan nie gwarantuje tego, że ten odrodzony człowiek zawsze będzie myśleć i postępować zgodnie z Duchem. O braciach Chrystusa powiedziane jest, że oni w Niego nie wierzyli. Co prawda, po zmartwychwstaniu uwierzyli, ale w tamtym czasie nie byli jeszcze dziećmi Bożymi. Dlatego nie mogli myśleć zgodnie z wolą Bożą. Niestety, będąc dzieckiem Bożym, można również myśleć cieleśnie. Wielu ludzi myśli w ten sposób. Oni kierują się własnymi myślami, nie ufają Panu całym sercem, lecz polegają na własnym rozumie. Nie na wszystkich swoich drogach poznają Pana, ale sami wyznaczają sobie ścieżki, kierują się tym, co wydaje im się korzystne w danej sytuacji. Zamiast szukać rady u Boga, analizują, czy ona odpowiada rzeczywistości, czy jest właściwa, czy jest na czasie.
Przypomnijmy sobie Piotra. On otrzymał cudowne objawienie z góry, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga żywego. I następnie on świadczy o tym objawieniu danym mu z góry. Chrystus pochwala to świadectwo i mówi: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. ” (Mat. 16:17). Piotra ocieniła łaska Boża, on już nie jest Szymonem, lecz Piotrem, jest nowym człowiekiem i teraz spójrzmy, do czego zdolny jest ten nowy człowiek. Gdy Chrystus zaczął mówić o swoim cierpieniu, o swojej śmierci, o tym, że musi podążać tą drogą (nawiasem mówiąc, stało się to zaraz po tym objawieniu i wyznaniu Piotra), jak teraz reaguje ten nowy Piotr. On mówi: „Miej litość nad sobą, Panie! ” (Mat. 16:22). Chrystus mówi: „muszę”, a Piotr mówi: „miej litość nad sobą. ” Oto ten nowy, duchowy człowiek jest zdolny do myślenia zarówno duchowego, jak i cielesnego.
Weźmy inny przykład. Matka Jezusa, Maria. Pamiętamy wydarzenie w Kanie Galilejskiej. Zdarzyło się podczas wesela, że zabrakło wina. Wtedy matka Jezusa rzekła do Niego: „Wina nie mają. ” Zauważmy, że nie była to prośba zwykłej kobiety, lecz matki naszego Pana Jezusa Chrystusa, do której anioł Pański 30 lat wcześniej powiedział: „Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. ” (Łuk.1:30). Anioł nazwał ją błogosławioną: „Witaj, obdarowana łaską, Pan z tobą; błogosławionaś ty między niewiastami. ” (Łuk. 1:28). I co dziwne, ponad 30 lat później, do tej kobiety, która w Kanie Galilejskiej wyraziła prostą, naturalną w tych okolicznościach prośbę: „nie mają wina”, Jezus rzekł: „Czego chcesz ode mnie, niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja. ” (Jana 2:4).
Jak mamy rozumieć te słowa? Jedno jest jasne, Chrystus zwraca się do swojej matki szorstko: „Czego chcesz ode mnie, niewiasto? ” Następnie dodaje słowa: „Jeszcze nie nadeszła godzina moja. ” Z tego możemy wywnioskować, że choć jej prośba była prosta i naturalna, była niestosowna. Ona prosiła Syna o coś przedwcześnie. Dla niej ta chwila wydawała się stosowna i odpowiednia, ale dla Chrystusa nie. Chrystus najwyraźniej jej odmawia, ale wiemy, że On dokonał cudu i przemienił wodę w wino. On jej czyni zarzut, tym nie mniej czyni to, o co prosiła. Otóż, Maryja martwiła się nie tyle brakiem wina, ale czymś innym. Przede wszystkim pragnęła, aby Chrystus objawił się, aby został rozpoznany jako Mesjasz i Zbawiciel świata. Przez wszystkie te lata ona ukrywała tę tajemnicę w sercu, a teraz wydało jej się, że nadszedł odpowiedni moment, by dokonał cud. Jest tu wielu ludzi, a twoja sława będzie znana na całym świecie. Nie ma potrzeby dłużej ukrywać swojej tożsamości. Wiem, anioł wyjawił mi tę tajemnicę, jeszcze przed moim poczęciem z Ducha Świętego. Teraz objaw się całemu światu. Chrystus mówi do niej: „Czego chcesz ode mnie, niewiasto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja. ”
Drodzy przyjaciele, jak konieczne jest poddanie naszych myśli Chrystusowi! Musimy je poddać Duchowi Świętemu, tylko wtedy nasze myśli będą miłe Bogu.
Ale ktoś powie: to zbyt ostre słowa. Lecz Bóg nie oszczędza naszej starej natury. Ona jest całkowicie zepsuta, jej nie da się naprawić. Dla niej istnieje tylko jedno postanowienie - krzyż, czyli śmierć. Tylko wtedy, gdy przekażemy nasze myśli, pragnienia, plany, przyszłość, wszystko krzyżowi, tylko wtedy nastąpi odrodzenie. Aby narodzić się z Chrystusem, musimy poddać się krzyżowi, a krzyż jest tym narzędziem śmierci. Słowo Boże mówi: „Nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe. ” (Rzym. 12:2).
Maria właśnie to uczyniła. Przyjęła słowa Jezusa. Ona poddała się krzyżowi, temu narzędziu śmierci, poddała swoje myśli, plany i marzenia i otrzymała to, o co prosiła. Złożyła swoje pragnienie na ołtarzu, co widzimy z jej słów skierowanych do sług uczty weselnej. Mówi im te znamienne słowa: „Co wam powie, czyńcie! ”
Drodzy przyjaciele, nigdy nie pożałujemy, jeśli zawierzymy naszą drogę Panu. „Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan, lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze. ” (Iz. 55:8-9).
A Tobie mój przyjacielu, który jeszcze nie zakosztowałeś, jak dobry jest nasz Pan, któremu jeszcze nie wyznałeś swoich grzechów, rozważ to. W zamian za Twoje grzeszne serce, On ofiaruje Ci nowe, czyste serce, omyte Jego drogocenną krwią. Wtedy będziesz mógł powiedzieć: Pan dał mi wszystko nowe, nowe serce i nowe życie. Przyjdź teraz do Jezusa Chrystusa, a otrzymasz to wszystko darmo. Amen.